Oto przed wami opowiadania które pojawiły się na konkurs. Głosujcie!!
Opowiadanie Małej Malinki ❤
*Piiiip* charakterystyczny dźwięk rozbrzmiał w szpitalnej sali. Wojciech nie wiedział co robić, spojrzał na córkę stojącą pod ścianą ze swoim misiem.
- Doktorze! - Zawołał mężczyzna.
Po chwili w sali Joanny Wysockiej zjawił się doktor i dwie pielęgniarki.
- Co z mamą? - Spytała Ola.
- Niech pan zabierze córkę i wyjdzie. - Rzekła jedna z pielęgniarek.
Wojciech wziął Olę na ręce i wyszli z sali. Teraz pozostało tylko czekać. Sekundy zamieniły się w minuty, a minuty w godziny. po godzinie, która dla Oli i Wojciecha była wiecznością z sali wyszedł lekarz.
- Panie doktorze co z nią? - Spytał Wojciech.
- Robiliśmy wszystko co w naszej mocy, ale nie udało się. - Rzekł doktor.
Z oczu małej Oli jak i z oczu Wojciecha wypłynęły małe, bezbarwne kropelki które nazywają się łzy.
*3 dni później*
Po pogrzebie Joanny na cmentarzu zostali tylko Wojciech i Ola.
- Będę za nią tęsknić. - Powiedziała dziewczynka.
Wojciech kucnął przed córką.
- Olu mama jest przy tobie i zawsze będzie. Troszczy się o Ciebie i Cię kocha. - Powiedział.
- To dlaczego jej nie widzę? - Spytała dziewczynka.
- Bo jest tutaj. - Wskazał na serce dziewczynki.
- Tato myślisz, że mama mnie słyszy? - Spytała Ola.
Wojciech pokiwał głową na tak.
- Kocham Cię mamo. Dbaj o mnie i tatę z nieba. - szepnęła Ola i razem z tatą udali się do domu.
*17 lat później*
Od trzech lat Ola pracuje na komendzie, gdzie komendantem najpierw był jej ojciec, ale został zamordowany przez swojego przyjaciela. Od tej pory pieczę nad komendą sprawuję młodszy inspektor Renata Jaskowska. Również a komendzie Ola poznała Jacka z którym była kilka miesięcy, ale Ola z nim zerwała.
*Rok później*
Ola znalazła sobie nowego chłopaka. To Michał jej sąsiad. Mężczyzna ma syna z pierwszego małżeństwa Marka. Wiedli szczęśliwe życie w planach mieli ślub, ale choroba Michała wszystko pokrzyżowała. Pewnego dnia Michał w stanie krytycznym wylądował w szpitalu.
- Ja będę czekać tyle ile będzie trzeba, tylko wyzdrowiej. - Powiedziała Ola, trzymając Michała za dłoń.
Na sali rozbrzmiało *Piiiip* Aleksandra nie wiedziała co zrobić, spojrzała na urządzenie i na ekranie była posta linia. Kobieta wybiegła z sali.
Minął miesiąc od śmierci Michała. Marek trafił do domu dziecka, a Ola popadła w alkoholizm. Michał był dla niej kimś więcej niż sąsiadem, czy przyjacielem. Te serce miało się przyjąć, ale niestety organizm je odrzucił. Kobieta udawała twardą, codziennie była w pracy, ale popijała przy każdej możliwej okazji. W trakcie przerwy Olka poszła do łazienki i wypiła trochę alkoholu z małej buteleczki, którą zawsze nosiła przy sobie. Wychodząc z łazienki przypadkiem wpadła na Jacka. Dyżurny od razu rozpoznał, że jego przyjaciółka nie jest do końca trzeźwa. Gdyby pani komendant zobaczyła ją w tym stanie, Aleksandra wyleciała by z pracy, ponieważ Jacek już kończył. Załatwił Oli wolne i zabrał ja do jej mieszkania. Kiedy dotarli do mieszkania Aleksandry Jacek się załamał. Wszystko było porozwalane, na podłodze leżało pełno butelek i śmierdziało jak w gorzelni. Olka rozłożyła się na kanapie. Jacek tylko pokręcił głową. Wziął ją na ręce.
- Gdzie mnie niesiesz? - Spytała Ola.
- Do sypialni, sen dobrze Ci zrobi. - Odpowiedział Nowak.
Po chwili mężczyzna ułożył przyjaciółkę na łóżku i przykrył kołdrą. Mężczyzna po cichu wyszedł z pokoju i zabrał się za sprzątanie. Nie mógł zrozumieć dlaczego jego ukochana doprowadziła się do takiego stanu. Zawsze miał ja za osobę poukładaną, która praktycznie w ogóle nie piła. Podczas porządków starszy aspirant znalazł album ze zdjęciami Oli. Usiadł na kanapie i zaczął go przeglądać. W tedy właśnie uświadomił sobie, że kocha tą drobniutką osobę o włosach w kolorze kasztanowym i niebieskich oczach.
Jacek tylko westchnął i odłożył album na miejsce. Ponownie zabrał się za porządki, których brakowała w domu Aleksandry. Skończył dopiero po trzech godzinach, a po paru minutach w salonie zjawiła się Ola.
- Jacek? Co ty tu robisz? Jak ja się tu znalazłam? Przecież byłam w pracy. - Kobieta od razu zasypała go stertą pytań.
- We własnej osobie, przywiozłem Cię tu, bo byłaś upita. - Oświadczył Nowak.
- Pijana? Nie przecież ja to kontroluje. _Olka otworzyła lodówkę wzięła z niej butelkę wódki, następnie wyjęła z szafki kieliszek i chciała sobie nalać, ale Jacek jej na to nie pozwolił. Mężczyzna wylał alkohol do zlewu, a butelki wyrzucił. Następnie kucnął przed przyjaciółką, która siedziała na kanapie.
- Powiedz mi dlaczego tak się staczasz? - Spytał delikatnie.
- Ja nie potrafię pogodzić się z tym, że Michał nie żyje, alkohol daje mi ukojenie. - Wyznała Ola.
- Przecież wiesz, że to nie jest dobre rozwiązanie. - Powiedział Nowak.
- Wiem, ale brakuje mi go, to już trzecia osoba, którą kochałam, a która umarła. - Ola rozpłakała się jak dziecko.
- No już cichutko, nie płacz. - Jacek zamknął ją w żelaznym uścisku. Tkwili tak bardzo długo. Ola uświadomiła sobie, że to właśnie Jacek jest tym jedynym i że to jego kocha. Ich usta niebezpiecznie zbliżyły się do siebie, a po chwili wpili się w siebie.
*18 lat później*
_ Tato ty musisz przeżyć, musisz być na ślubie moim i Eryka, Karoli i Damiana.musisz poznać swoje wnuki. - Powiedziała załamana Gosia gdy dowiedziała się, że jej tata jest chory na raka.
Karola położyła rękę na ramieniu siostry. Siostry i Jacek ledwo pozbierali się po śmierci matki i żony, a tu taka tragedia.
- Karola zabierz Gosię z sali. - Jacek zwrócił się do starszej z córek.
- Ale ja nie chce. - Uparła się Gosia.
- Idź skarbie - Jacek dotknął jej policzka.
Siostry ruszyły do wyjścia w ostatniej chwili usłyszały głośne *Piiiip*
- Tatusiu! - Krzyknęła Gosia.
Karolina zachowała zimną krew i zawołała doktora, który przybiegł z dwiema pielęgniarkami.
_ Niech pani zabierze siostrę. - Oznajmił Lekarz.
Karolina odciągnęła Gosię od taty i siostry wyszły z sali. Na korytarzu byli Eryk i Damian chłopacy dziewczyn.
- I co? - Spytali jednocześnie.
Dziewczyny nic nie odpowiedziały.
Po godzinie z sali Jacka wyszedł lekarz.
- Doktorze i co z nim? - Spytała Karolina.
- Niestety, ale pan Jacek nie żyje. - oznajmił mężczyzna.
Na te słowa Gosia wybiegła z płaczem ze szpitala. W pewnej chwili, ktoś złapał ją za nadgarstek i zamknął w żelaznym uścisku. Gosia od razu rozpoznała te perfumy to był Eryk.
- Ciii kochanie nie płacz. - Dziewietnastolatek jeźdźił ręką po jej plecach.
Gosia wtuliła się w chłopaka.
*3 lata później*
Po śmierci rodziców dziewczyny się pozbieały i niedługo później wyszły za mąż. Małgosia za Eryka, a Karolina za Damiana. Dziś są szczęśliwymi Matkami i żonami. Gosia i Eryk mają córeczkę Marylę, a Karolina i Damian córeczkę Agatę.
*Opowiadnie Kornelki *
Był ciepły słoneczny dzień. 10 letnia dziewczyna szła z ojcem za rękę. Na pierwszy rzut oka wyglądało że są szcęśliwi. Jednak w sercach ich była wielka dziura.
-Tato a jak wrócimy pójdźemy na plac zabaw?-mężczyzna spojrzał na córkę. Po chwili namysłu odpowiedział.
-Pod jednym warunkiem.
-Jakim?-spytała podekscytowana dziewczynka
-Najpierw pójdziemy na lody.-Na twarzach jch pojawił się uśmiech.
Szli jeszcze kawałek. Oboje stanęli przed bramą.
Mężczyzna pociągną z klamkę a brama zaskrzypiała. Gdy weszli z ich twarzy zszedł uśmiech. Najpierw szli prosto a następnie w 18 alejce skręcili w prawo. Gdy doszli najpierw się po modlili a następnie usiedli an ławeczce przed grobem i zaczęli rozmawiać.
-Chcę by mama wróciła.-szepnęła a po jej policzku spłynęła łza.
-Ja też jednak to niemożliwe.-powiedział cicho po czym dodał-Idziemy?
-Dobrze.-rzekła brązowo włosa dziewczynka.
Znów wrócili do bramy. Wedłóg planu najpierw poszli na lody a potem na pół godziny na plac zabaw.
Gdy wrócili do domu Ola udała się do swojego pokoju. Wiedziała że jej tata znów będzie musiał iść za chwilę do pracy. Usiadła przy biurku i wzięła do rąk zdjęcie na którym ulazan była jej mama.
Nawet nie zauważyła kiedy do jej pokoju wszedł jej tata. Mężczyna połoz dłoń na jej ramieniu i rzekł.
-Dzisiaj pani Kasia nie miała z kim zostawić swojego syna. Pobawisz się z nim?-zapytał a w progu stanęła kobieta z synem.
-Dobrze.
-Pa. Bądź grzeczna.-ucałowal dziewczynkę w czoło i wyszedł.
Dziewczynka podeszła do niego i podała mu rękę.
-Jestem Ola.-powiedziała. Chłopiec odwzajemnił gest.
-Jacek.-powiedział.
Dzieci świetnie się bawili. Najpierw grali w chińczyka potem w chowanego. Razem również zjedli kolację i obejrzeli wieczorynkę. Wysłuchali bajki przeczytanej przez mamę Jacka. Następnie Ola zasnęła w swoim łóżku a mama z chłopcem poszli do salonu. Tam chłopiec żadna na kolanach matki.
Świetnie sue dogadywali. Ola często pytała o chłopca. Przyjaźnili się do wieku 16 lat. Wtedy pewnego dnia stała się straszna rzecz...
Jak codzień po szkole wracali razem. Żartowali, śmiali się i wygłupiali. Gdy doszli do mieszkania Aleksandry postanowili razem wejść by odrobić lekcje. Stanęli razem pod drzwiami i Ola włorzyła klucz.
-Nie idzie-powiedziała dziewczyna siłujac się z drzwiami.
-Daj.-powiedział chłopak po czym nacisną na klamkę.
-Na pewno zamykałaś drzwi?
-Ja tak. Dziś tata był w domu więc pewnie to on.-rzekła niebieskooka.
Weszli do mieszka na i ruszyli w stronę salonu. Jednak to co tam ujrzeli przekraczało granicę tego o czym myśleli.
-Tato!-krzyknęła Ola. Już miała zamiar podbiec do leżącego w kałuży krwi ojca jednak blondyn zatrzymał ją.
-Jacek ja muszę do niego podejść krzyknęła za z jej oczy wyleciała bezbarwna ciecz. Młody chłopak zamkną ją w żelaznym uścisku i zadzwonił na 112.
Ojciec Oli nieżył. Dostał kulką w głowę. Aleksandra po śmierci ojca załamała się. Przyjaciel próbował ją wspierać jednak ona robiła swoje. Pewnego dnia ich drogi się rozeszły. Ona poszła na polonistykę a on do szkoły policyjnej. W ciągu tych lat zapomnieli o sobię. Zaczęli przeżywać pierwsze miłości i rozstania. A sprawa ojca Oli nie została wyjaśniona.
Pewnego dnia w akademiku Ola siedziała wraz ze swoją przyjaciółką Pauliną. Gdy w pewnej chwili podszedł do niej obcy młody dorosły.
Dosiadł się do nich a Paulina rzekła.
-To mój brat Michał.-wyciągnęli do siebie dłońe i się przywitali.
-Ola.
-Micahał.
Rozmawiali jeszcze chwilę. Po czym chłopak odszedł. Ola polubiła go. Zawsze w wolnej chwili spotykała się z nim i Paulą. Przyjaźnili się.
Pewnego dnia Ola z Michałem zostali parą. Paulina im bardzo kibicowała. Michał pewnego dnia spotkała się na osobnośc i Olą. Spotkanie odbyło się to w parku. Usiedli razem na ławce i zaczęli rozmawiać. I nagle w tym samym momencie wypowiedzieli to samo.
-Muszę Ci coś powiedzieć.-Uśmiechneli się do siebie.
-Ty pierwszy.-rzekła Ola
-Przepraszam...ale...nie możemy być już więcej razem. Podoba mi się inna.- W głowie Wysockiej pojawiła się straszna myśl. Właśnie miała powiedzieć coś co pewnie zmieniło by jego tok myślenia. W jej głowie pojawił się mętlik. Rozstali się w spokoju. Ona wróciła do domu załamana. Rano była przeszczęśliwa że zostanie matką a jednak zaczęła ten dzień zbyt szczęśliwie by skończyć go jakze równie dobrze. Musiała sama wychować syna.
Na drugi dzień widziała go już całującego się z Agnieszką. 9 miesięcy póź niej urodził się Marek.
Wychowywała go jak najlepiej potrafiła.Gdy chłopiec miał 2 latka zaczęła pracę w policji.
Praca pozwoliła jej zapominać o problemach a Marek był dla niej z każdym dniem niespodzianką.
Pewnego dnia był zwykły dzień jak każdy.
Po skończeniu odprawy postanowiła pójść do nowego dyżurnego. Tam po samym głosie poznała Jacka. Po chwili PR,ytulili się do siebie.
-Nawet nie wiesz jak tęskniłam. Tyle się stało. Musimy się kiedyś spotkać.
-No jasne. Masz czas dziś wieczoem.
-Wiesz...muszę zająć się synem.
-Wspaniale! Masz pewnie już jakiegoś wybranka-rzekl uradowany.
-Niestety odszedł-Z twarzy Aleksandry zszedł uśmiech.
Po tych słowach Ola wyszła i wyruszyła na patrol. Podczas przerwy podała Jackowi adres i umuwila się z nim na 19:00.
Patrol miną im spokojnie.
Ola wróciła do domu i ułożyła do snu synka a następnie przygotował rybę po grecku. Gdy Jacek przyszedł zjedli razem i zaczęli rozmawiać.
-Nie wiedziałem że potrafisz tak świetnie gotować.
-Nie wieżyles w moje możliwości?
-Ola...-zaczą-może to trochę za późno ale chcę Ci pomóc bo Cię kocham. Pamiętam wspólne wspomnienia. Dziś rani gdy Cię ujrzałem myślałem że to żart.-Pocałował ją.
-Nigdy nie jest zabytków późno na miłość
*Opowiadanie Oliwki (Diabełka)
Dziś były moje 16 urodziny . Wszystko było by piękne ale nie było mojego przyjaciela Jacka. Wiedziałam że urodziła mu się siostra ale myślałam że pomimo to . Poznaliśmy się jako małe dzieci w przedszkolu ja trochę nieśmiała a on był taki jak młodszy brat pomocny , dobry i zawsze mi pomagał nieważne w czym . Nasze mamy się pszyjaźniły więc dużo czasu spędziliśmy w domu , parku i placu zabaw można pomyśleć że dziewczynka w mojm wieku powinna mieć dużo pszyjaciłek a nie cały czas spędzać w towarzystwie chłopak . Ale moje szczęście nie trwoło długo bo u Jacka zdiagnozowali białaczkę i musieli wjechać do Stanów . Byłam unie go raz czy dwa ale mojch rodziców nie było stać na takie wyjazdy a jego wciągnęli się w wir pracy. Od tego czasu Jacek zawsze pszyjerza na moje urodziny . No mojch piętnastych urodzinach Jacek mnie pocałował czyłam się jak w niebie potem pisaliśmy całe dnie noce ze sobał . No ale musi być znowu mama zabrała mi telefon na dwa miesiące za złą nałke i po dwóch miesiącach bałam się do niego napisać bo myślałem że może ma dziewczynę . I może to drugi powód czemu nie przyjechał bo ja nie odpowiadłam .
Dwa lata puźniej
Jadę właśnie do Oli nie wiem jak teraz wygląda ani czy ma chłopaka ale jadę na jej wyjątkowe osiemset urodziny . Czemu nie byłem na poprzednich dwóch bo jakiś nie normalny człowiek we mnie wjechał i rehabilitacja przez puł roku i 1,5 roku w śpiączce . A ja tak kocham Ole że jak ma chłopaka to nie wiem .
"Ola"
Właśnie szykowałam wszystko na imprezę która miała być o 17:00 do 20:00 dobrze że moi rodzice wracają za dwa dni ale wsumie o wszystkim wiedzą . Nagle usłyszałam pukanie do drzwi postanowiłam otworzyć a osoba którą tam zobaczłam pszeszła moje myśli zobaczłam tam blondyna mojego dobra nie mojego . Chciałam go przytulić ale on mnie odepchną poczułam ukucie w sercu ponieważ w głębi duszy go kochałam było mi smutno źle chciałam uciec ale on zrobił coś przez co poczuła się jak w niebie. Pocałował mnie ale po chwili oderwał
Pszepraszam ale .... no wiesz ty na pewno masz chłopaka - Powiedział z nadzieją w głosie
A ja się nie odzwałam tylko go pocałowałam gdy zabrakło nam powietrza oderwaliśmy się od siebie i powiedzialiśmy w tym samym czasie kocham cię . Wiesz nie mam dla ciebe prezentu .
Nie musisz jusz mi go dałesi jesteś tu wtedy wzioł mnie na ręce i mocno do siebie przytulił
"Jacek"
Po chwili tulenia się do siebie opowiedziałem wszystko Oli co mi się przytrafiło a on mnie przytulił i powiedziała że puki jestem .
"Ola"
I tak po dwóch latach oświadczył się mi rok później wzięliśmy cudowny nie powtarzalny ślub nad morzem a tuż po nim urodził się nasz Filipek potem Oliwka a teraz jestem w ciąży z Bartuśem chyba. Bałam się powiedzieć Jackowi o pierwszym i o trzecim dziecku ale przyjoł to z radością i powiedział że ze mną może mieci jeszcze dziesięcioro a ja ze sarkazem w głosie odpowiedziałam mu czy te dziesięć razy zemdleje bo mdlał .
I taka to chistoria moje dzieci ha ha tata mdlał
No tak Filipku
O czym rozmawiać bez nas wskazał na Gosie
No spoliście to co wam miałam zrobić.
Wiesz kocham cię i czwurke naszych wspaniałych dzieci
To co jeszcze szustka może będę miał drugiego brata > wtrącił Filip
Może .
*Opowiadanie Blogerki 1978*
*Jacek*
Ja, moja dziewczyna Ola i jej przyjaciółka Karolina siedzieliśmy w domu Oli. Dziewczyny przygotowywały ciasto na gofry, a ja brzdękałem na gitarze. Byłem w trakcie pisania piosenki na konkurs.
-Jacek, a co byś powiedział, gdybyśmy pojechali do McDonalda?- zaproponowała Ola.
-Jedziemy moim autem!- wyrwała się Karolina, która od miesiąca miała prawo jazdy i wszędzie poruszała się samochodem.
-A co? Nie chce wam się tych gofrów robić?- spytałem. One się tylko uśmiechnęły do siebie- No spoko- przytaknąłem na ich propozycję. W sumie to nie miałem ochoty na ich gofry. Zawsze wychodziły oklapnięte, ale nie komentowałem tego głośno. Dziewczyny schowały ciasto do lodówki i zaczęły się szykować. Piętnaście minut później siedzieliśmy w srebrnej Toyocie Yaris Karoliny. Ola siadła z przodu, a ja z tyłu za nią. Zapięliśmy pasy i wyruszyliśmy w stronę Wrocławia. Z Bielan mieliśmy niedaleko. Gdy byliśmy jakieś cztery kilometry od Wrocka, z naprzeciwka wyjechał jakiś kierowca, który jechał naszym pasem. Karolina chcąc uniknąć zderzenia, odbiła w lewo i uderzyła w drzewo. Poczułem silny ból i po chwili staciłem przytomność.
***
Powoli zacząłem otwierać oczy. Światło mnie raziło. Po chwili zobaczyłem swoją siostrę Marylę i Karolinę ze złamaną ręką.
-Brachu, jak się czujesz?- zapytała moja siostra.
-Co z Olą?- to było pierwsze pytanie, jakie zrodziło się w mojej głowie. Maryla z Karolą spojrzały się na siebie- Co z moją Olą?!- poderwałem się i poczułem silny ból. Karolina wyszła bez słowa. Ja patrzyłem na siostrę rozpaczonym wzrokiem. Widziałem w jej spojrzeniu, że z Olą nie jest najlepiej. Rzuciłem się na łóżko.
-Ola żyje, ale na poważne uszkodzenie mózgu. Lekarze mówią, że jeśli się obudzi, to będzie cud. Karolina się strasznie obwinia o ten wypadek.
-Jeśli Ola z tego nie wyjdzie, to zabiję Karolinę a potem siebie- odparłem z nienawiścią.
-Przecież to nie jej wina, ani nie twoja, tylko tamtego kierowcy.
-A właśnie, że jej- wrzasnąłem.
-Jacek, uspokój się. Obwinianie Karoliny nic ci nie da.
-Ja muszę zobaczyć Olkę.
-Teraz to musisz odpoczywać. Śpij lepiej- powiedziała.
-Ale Maryla, ja muszę ją zobaczyć. Błagam.
-No dobra, pójdę po pielęgniarkę i zobaczę, co ona powie- zaproponowała, a ja przytaknąłem. Pięć minut później wróciła moja siostra z pielęgniarką i wózkiem. Siadłem na niego powoli, bo wszystko mnie bolało. Maryla zawiozła mnie na OIOM, gdzie leżała moja dziewczyna. Siedziała przy niej Karolina. Widziałem, że płakała. Wtedy dotarło do mnie, że nie mogę jej obwiniać. Weszliśmy do sali.
-Karolina, Maryla, możecie wyjść?- poprosiłem. One bez słowa opuściły salę.
-Oleńka, błagam cię walcz- wyszeptałem- Pamiętaj o tym, że jestem ja i poddać się nie możesz. Walczyć musisz dla mnie, bo kocham cię*- zacząłem nucić tekst ostatnio napisanej piosenki przeze mnie- Bardzo cię kocham- powiedziałem, patrząc na nieprzytomną Olę. Po chwili Maryla weszła i zabrała mnie na moją salę. Gdy dotarliśmy na miejsce, położyłem się na swoim łóżku. Maryla miała już wyjść, kiedy złapałem ją za dłoń, bo sobie przypomniałem o jednej rzeczy.
-A tata Oli wie o wszystkim?
-Tak, już jedzie z Warszawy.
-A rodzice?
-Dopiero za godzinę mają samolot do Polski.
-Siostra, proszę, zostań ze mną.
-No dobra- siadła na krzesełku. Po chwili zacząłem zasypiać.
*Rok później*
Siedziałem w hospicjum razem moją obecną dziewczyną Karoliną przy Oli. Po tym jak zapadła w śpiączkę, nie mogłem się pozbierać, a Karolina mi pomogła. To nas zbliżyło do siebie i to bardzo.
-A co będzie, jeśli Ola się wybudzi z tej śpiączki? Co jej powiemy?- zapytała mnie Karola. Spojrzałem to na nią, to na Olę.
-Nie wiem, zależy w jakim stanie będzie. Jeśli będzie wszystko pamiętać, to powiemy prawdę- odparłem.
-Wciąż nie mogę sobie wybaczyć tego wypadku- powiedziała Karolina. Z jednej strony rozumiałem ją, ale z drugiej, to nie była jej wina, że tamten gościu wtedy jechał pijany i zjechał na nasz pas.
-Chodź, idziemy do domu kochanie- powiedziałem. Wstaliśmy z krzeseł i pojechaliśmy do naszego mieszkania, które znajdowało się piętnaście minut samochodem od hospicjum, gdzie była Ola. Po drodze zajechaliśmy do sklepu i kupiliśmy ryż i sos słodko kwaśny na obiad. Gdy byliśmy już na miejscu, Karola się położyła, a ja wziąłem się za szykowanie obiadu. Gdy skończyłem, poszedłem ją obudzić.
-Wstawaj, obiad gotowy- powiedziałem, delikatnie trząść ją za ramię,
-Już Jacuś, idę- odparła zaspanym głosem. Ja poszedłem do kuchni nałożyć. Po chwili zjawiła się Karolina. Siadła przy stole i przetarła oczy. Wzięła pałeczki i zaczęła dziubać ryż.
-Ej, skarbie, co jest?- zapytałem, widząc jej zachowanie.
-No bo czuję, że to nie fair, że jestem z tobą. W końcu gdyby nie ta tragedia byłbyś pewnie z Olą.
-A może to był jakiś znak, że powinienem być z tobą, a nie z nią? - posłałem uśmiech Karolinie.
-No tak, ale to dla mnie jakieś dziwne. Jeszcze rok temu byłeś z Olą, a teraz jesteś z jej najlepszą przyjaciółką.
-Karolina, ja ciebie naprawdę kocham- ukucnąłem przed nią i spojrzałem jej prosto w oczy, chociaż gdzieś w głębi, nie byłem przekonany do tego co mówię- Jedz- powiedziałem tylko i zasiadłem do stołu. Obiad zjedliśmy w ciszy. Ja pozmywałem naczynia, a Karolina położyła się spać.
*Dwa miesiące później*
Siedziałem na zajęciach teoretycznych w szkole policyjnej. Od początku dnia nie dawało mi coś spokoju. Było chyba trzydzieści minut przed końcem, gdy poczułem, że wibruje mi telefon.
-Panie Nowak, a pan o czymś nie zapomniał?- zwrócił się do mnie policjant, który wykładał nam o technikach przesłuchiwania.
-Przepraszam- odparłem i wyłączyłem telefon całkowicie, nie patrząc nawet na to, kto dzwonił, Nagle rozległ się dźwięk dzwonka policjanta, który miał z nami tego dnia zajęcia. Odebrał on telefon, a po chwili usłyszałem swoje nazwisko.
-Nowak, dzwonił młodszy inspektor Wysocki. Masz jechać do hospicjum na Karmelickiej- odparł. Ja nie mówiąc nic, zabrałem swoje wszystkie rzeczy i pobiegłem do samochodu. Jechałem najszybciej jak się da, starając się nie łamać przepisów. Nie wiedziałem, co mam sądzić o tym telefonie od Wysockiego. Nie wiedziałem, czego się spodziewać. Bałem się, że Ola umarła, Na miejsce dotarłem po dwudziestu minutach. Znalazłem wolne miejsce i zamknąłem auto. Pobiegłem najszybciej jak się da do Oli. Tam przed pokojem Maryla i ojciec Oli.
-Co się dzieje?- zapytałem zaniepokojony.
-Ola się obudziła- powiedział ojciec Oli
-Poważnie?- zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak. Lekarze mówią, że to cud.
-A w ogóle, gdzie Karolina?- zapytałem, orientując się dopiero, że jej nie ma.
-Dzwoniłam do niej i powiedziałam jej o wszystkim, a ona się rozłączyła i potem nie odbierała już telefonów- odparła Maryla.
-No dobra, trudno, a jak się Ola czuje? Gadał z nią ktoś?
-Jest u niej neurolog i psycholog. Zbyt wiele jeszcze nie wiemy, ale stan Oli jak na taką śpiączkę jest zadziwiająco dobry- odparł Wysocki.
-No to dobrze.
-Jacek, chodź na bok- poprosiła mnie siostra. Ja nie dyskutowałem, tylko poszedłem za nią- Jest jedna sprawa do omówienia. Wiesz, że jak Ola dojdzie do siebie, to będziesz jej musiał powiedzieć o wszystkim?
-No tak, wiem, ale kocham Karolinę i nie mam zamiaru z nią zrywać.
-Jacek, kogo jak kogo, ale mnie nie oszukasz. Widzę, że Karolina była dla ciebie pocieszeniem.
-Nie, mylisz się. To nieprawda- starałem się zaprzeczać. Przecież kocham Karolinę i Maryla mi nie wmówi, że jest inaczej.
-Czy tak czy siak, którejś z nich złamiesz serce, więc już dzisiaj zacznij się dobrze zastanawiać, którą wybierzesz- powiedziała i odeszła. Z tym, że złamie którejś serce miała rację i przede mną teraz był trudny wybór. Wiedziałem jednak, że i tak będę musiał Oli powiedzieć o związku moim i Karoliny. Postanowiłem, że pomyślę o tym później i wróciłem do siostry i Wysockiego. Akurat tata Oli gadał z lekarzem. Ze skrawka rozmowy usłyszałem, że teraz Ola będzie wymagała intensywnej rehabilitacji i ćwiczeń z logopedą. Zastanawiało mnie to, czy pamięta cokolwiek sprzed wypadku. Postanowiłem podejść i zapytać.
-Przepraszam, a czy Ola coś pamięta.
-Tak, o dziwo pamięta i pierwsze, co powiedziała po przebudzeniu, to Jacek, także chyba coś do pana czuje- odparł lekarz i odszedł. Ja bez słowa pojechałem do domu. Tam czekała na mnie Karolina. Zdziwiło mnie, bo w przedpokoju stały spakowane walizki. Moja dziewczyna siedziała na sofie.
-Kochanie, co się dzieje?- podszedłem do niej.
-No bo Ola się obudziła- powiedziała.
-No to co z tego, że się obudziła?- zapytałem.
- To to, że ja nie mogę z tobą być. Nie umiem tak. Musimy się rozstać. Wyprowadzam się- powiedziała i wstała z kanapy. Poszła w stronę przedpokoju. Ubrała się i chwyciła walizki.
-Po resztę przyjadę jutro- dodała i wyszła, a ja nawet jej nie zatrzymałem. Nie wiedziałem, czy dobrze robię tak postępując, ale nie miałem zamiaru jej zatrzymywać. W sumie to nawet mi ułatwiła, odchodząc ode mnie. Położyłem się spać, ale co chwilę w nocy się budziłem. Nie mogłem jakoś sobie znaleźć miejsca. W końcu o szóstej nad ranem zasnąłem porządnie.
*Dwa miesiące później*
Siedziałem i przyglądałem się Oli jak ćwiczy razem z rehabilitantką. Szło jej bardzo dobrze. Byłem szczęśliwy, że tak szybko wraca do formy. Myślałem, że będzie to trwało zdecydowanie dłużej, a Ola każdego dnia mnie zaskakiwała. Już świetnie radziła sobie z kulami i nie potrzebowała ani wózka ani balkonika.
-No, to na dzisiaj kończymy- usłyszałem głos pani Gosi. Podszedłem do Oli i ją ucałowałem.
-Twój tata zaraz po nas przyjedzie.
-A co ty na to, żeby go zaprosić na kolację do nas?- zaproponowała.
-To nie taki głupi pomysł- stwierdziłem i znowu ją pocałowałem.
-To ja idę się przebrać.
Po chwili zniknęła mi z oczu.
-Twoja dziewczyna jest bardzo wytrwała- stwierdziła rehabilitantka.
-Ma tak po ojcu. Jak jej tata się uprze, to nie ma zmiłuj się.
-Sama taka jestem. Smykaj już Jacek.
-Do widzenia.
-Do widzenia.
Po kwadransie Ola była już gotowa. Wziąłem jej torbę z dresami i wyszliśmy z ośrodka. Tam czekał na nas jej tata. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy.
*Siedem lat później*
-Ola, jesteś gotowa?- krzyknąłem zniecierpiowolny. Stałem od piętnastu minut ubrany w kurtkę i czekałem na moją żonę, aż się uszykuje do pracy. Tak, tak, wzięliśmy z Olą ślub i od pięciu lat jesteśmy małżeństwem.
-Już możemy wychodzić- odparła, wkładając telefon i portfel do torebki. Wyszliśmy z naszego mieszkania i spacerem udaliśmy się do naszego miejsca pracy. Po piętnastu minutach spaceru byliśmy na komendzie miejskiej policji we Wrocławiu, gdzie szefem był ojciec Oli. Każde z nas udało się do swojej szatni, a za dziesięć ósma spotkaliśmy się w pokoju odpraw. Siedzieliśy na przeciwko siebie. Obserwowałem cały czas moją żonę i miałem wrażenie, że jest z nią coś nie tak, ale nie wiedziałem co. Była jakaś taka blada i nieobecna. Po odprawie razem ze swoim partnerem Białachem udała się na patrol, a mi komendant kazał poczekać.
-Jacek, słuchaj, zauważyłem, że Ola siedziała całą odprawę nieobecna i była blada.
-Też to widziałem.
-Lepiej doradź jej, żeby test ciążowy zrobiła. Jak jej mama była z nią w ciąży, zachowywała się bardzo podobnie.
-Myślisz, że to ciąża? Przecież się zabezpieczamy.
-Jacek, a co ty? Nastolatek jesteś?- mój pokręcił tylko głową i wyszedł z sali odpraw. Ja po chwili też ją opuściłem i udałem się do swojego królestwa. Około czternastej Ola wraz z Białachem zjechali na przerwę. Od razu poprosiłem Mikołaja, aby przyszedł do mnie sam.
-No co tam stary, co się dzieje?- zapytał, zamykając drzwi.
-Jak się czuje Ola?
-Się mnie o to pytasz? Jej się zapytaj.
-Ale ja chcę od ciebie wiedzieć. Nie zachowuje się jakoś dziwnie?- próbowałem wyciągnąć od kolegi.
-No może trochę za ostro zareagowała podczas jednej z interwencji i trochę blada jest, ale nic poza tym.
-A nie zatrzymywaliście się gdzieś, bo jej było niedobrze?
-Jacek, czy ty myślisz, że ona jest w ciąży?
-No może- przyznałem racje- Tylko nic jej nie mów.
-No wiadomo, ale jeśli masz jakieś wątpliwości, to tylko szczera rozmowa może je rozwiać. Ja lecę do bufetu coś zjeść- powiedział Mikołaj i się ze mną pożegnał. Ja zająłem się swoją pracą. O godzinie dwudziestej skończyłem służbę. Postanowiłem pójść do biura Oli i Mikołaja. Siedzieli oboje i wypełniali raporty.
-Dużo wam zostało?- spytałem, zaglądając Oli do papierów.
-Z piętnaście minut- odpowiedziała mi moja małżonka.
-Jak się czujesz?
-A co ty? Uwziąłeś się na mnie jak ojciec?- naskoczyła na mnie.
-Spokojnie kochanie. Tylko zapytałem- odparłem i zacząłem masować jej kark.
-Jest ok- powiedziała już mniej ostro.
-A słuchaj, co sądzisz o tym, że weźmiemy parę dni urlopu i pojedziemy sobie w góry albo nad morze- zaproponowałem.
-To nie głupi pomysł. Tylko czy ojciec da nam urlop?
-O to się już nie martw. Ja to z nim załatwię- odparłem i poszedłem do teścia. On nie protestował, tylko bez zastanowienia dał nam wolny tydzień. Gdy tylko Ola skończyła, pojechaliśmy do domu, gdzie miło spędziliśmy czas.
*Cztery dni później*
Leżeliśmy sobie na plaży. Bawiłem się włosami Oli. Widziałem, że się trochę zaczęła zmieniać. Jej twarz była taka inna i do tego jej brzuch zaczął się zaokrąglać. Zwróciłem też uwagę, że ma poranne mdłości, jednak nie chciałem jej nic sugerować, bo by na mnie naskoczyła jak na swojego ojca przed wyjazdem.
-Jacek, muszę ci coś powiedzieć- odezwała się nagle.
-Co jest Oluś?- zapytałem.
-No bo jest sprawa, ale ty się chyba już z moim ojcem domyślasz- na moje usta zaczął się wkradać uśmiech, ale nie chciałem odebrać jej tej przyjemności, więc postanowiłem udawać.
-Co się dzieje kochanie?
-No bo zostaniemy rodzicami- odparła, a ja wstałem z koca, wziąłem Olę na ręce i zakręciłem się wokół.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę- powiedziałem i jak tylko ją postawiłem na ziemi, wycałowałem ją.
-Powiem ci, że jesteś inteligentny jak na faceta- zaśmiała się.
-Kocham cię kochanie- mocno ją przytuliłem.
*Rok później*
Razem z Olą jesteśmy szczęśliwymi rodzicami małego Damianka. Bardzo się cieszę, że nasze losy się tak potoczyły, bo jestem bardzo dumny, że mam tak wspaniałą rodzinę.
Każdy pragnie przeżyć miłość na całe życie. Oni właśnie to przeżyli ale czy przetrwa na zawsze? Czytajcie a się dowiecie.
środa, 10 maja 2017
wtorek, 9 maja 2017
1.5 Żadna miłość nie trwa wiecznie
Z specjalną dedykacją dla Alicji.
[...] Niespodziewanie usłyszał znany mu dobrze głos.
- Widzę, że nasz policjant Nowak spieszy się do swojej ukochanej.
- Dla ciebie Aspirant Nowak. - zwrócił się do niego i chciał odejść ale jego "kolega " mu na to nie pozwolił.
- Lepiej uważaj na słowa.
- Daruj sobie człowieku. Najlepiej to zostaw mnie w spokoju!!
- Oj, coś czuję że pan Nowak będzie patrzył jak jego ukochana jest krzywdzona - zaśmiał się złowrogo.
- Tylko spróbujesz ją dotknąć to zgnijesz w pierdlu.
- Ciekawe czy będzie cię jeszcze chciała jak jej opowiem co robiłeś jak jej nie było.
- To była największa głupota i wiesz dobrze, że z tego wyszedłem już.
- Ale pani sierżant tego nie wie. Jeśli będziesz grzeczny twoja lala o niczym się nie dowie i nic jej nie zrobię. - odszedł z pola widzenia blondynowie.
Jacek nie wiedział co zrobić. Nie mógł stracić Oli ze względu na jego przyszłość. Wiedział, że " Dragon " zrobi to co mówi jeśli Jacek nie zrobi to co mu każe. Cholernie się bał!
Ruszył do Oli, bardzo długo myśląc o słowach które powiedział mu jego dawny kolega.
* Kilka miesięcy później *
"Dragon "nie dotrzymał słowa i wyjechał gdzieś. Nie kontaktował się z Jackiem. Jacek bardzo się cieszy bo już więcej go nie zobaczy.
Ale niestety w jego życiu pojawiły się pewne "problemy ". Od kilku tygodni ciągle kłóci się z Olą, Po mału zaczyna mieć tego dość. Postanowił spotkać się dziś z Olą. Właśnie siedział w parku, na ławce i myślał o tej rozmowie, która ma nadejść. Zobaczył Olę zmierzającą w jego kierunku.
- Cześć Jacek.
-Hej Ola, musimy pogadać.
- Słucham - siadła obok niego i słuchała tego co on mówi.
- Jak zauważyłaś w naszym związku nie jest ostatnio najlepiej.. .- przerwał na chwilę.
- To prawda, nie jest tak jak dawnej -odezwała się.
- Nie będę owijać w bawełnę.. Poznałem kogoś. Myślę, że lepiej będzie jak...jak zostaniemy przyjaciółmi. - rzekł ze spokojem. Teraz czekał na reakcję dziewczyny.
- Jacek, ja też myślę że dalsze ciagniecie tego związku już nie ma sensu. Nie jest tak jak kiedyś. Myślę, że chwila odpoczynku dobrze nam zrobi. - lekko się uśmiechnęła.
- Nie gniewasz się? - spytał odrobinę zdziwiony.
- No skąd. Czułam, że i tak ten moment niedługo nastąpi. Byłam przygotowana na to. Po za tym miałam ci powiedzieć o jednej rzeczy. - powiedziała niepewnie.
- Jakiej?
- Szymon zaproponował mi wyjazd do Włoch. Odmówiłam ze względu na ciebie ale przy takiej sytuacji, myślę że mogę jechać.
- No pewnie. Przecież jesteś już wolna. Miłego wyjazdu. -szepnął, pocałował jej policzek i odszedł.
Gdy tylko bladym zginął z zasięgu wzroku Oli, dziewczyna rozpłakała się. Tak naprawdę bardzo żałowała, że z nim zerwała. Kochała go ale już nic na to nie poradzi, że Jacek teraz ma nowe życie gdzie nie ma miejsca dla niej. Cała zapłakana poszła do domu.
*Następny dzień *
Ola właśnie wchodziła na komendę. Wciąż nie dawała jej spokoju rozmowa z Jackiem. Ledwo przekroczyła próg komendy a już zauważyła jak Jacek przytula Zosię. Dziewczyna poczuła ukłucie w sercu. Jednak udawała twardą.
- Cześć. -zwróciła się do nich.
- Hej, a ty nie na wyjeździe?- zwrócił się Jacek.
- Jakoś nie mam ochoty. -spuściła głowę.
- Coś się stało? - tym razem głos zabrała Zosia.
- Yyy..co? Przepraszam zamyśliłam się. Nie będę wam już przeszkadzać. Do Zobaczenia.
-Do Zobaczenia - odrzekli razem.
Gdy Ola odeszła, Zosia spytała.
- Co jej jest?
- Nie mam pojęcia.
- Wydaje mi się że brakuje ci jej.
-Nie. Wczoraj, gdy z nią rozmawiałem nie była na mnie zła. Powiedziała, że wiedziała że się tak to skończy. Uśmiechała się.
-Kobiety potrafią udawać. Przemyśl to - musnęła jego policzek i odeszła.
Jacek zastanawiał się nad słowami Zosi. Może Ola naprawdę coś do niego jeszcze czuję? W końcu byli ze sobą tak długo. Ale przecież dała mu wczoraj do zrozumienia, że Szymon jej się podoba. Sam nie wiedział co już o tym myśleć.
Wszedł schodami na komendę. Idąc spotkał całą zapłakaną Olę. Chciał z nią pogadać jednak ona wyminela go.
Jacek jeszcze pomyślał, że może rzeczywiście coś on czuje do Oli i to zerwanie to zły pomysł. Jednak po chwili namysłu stwierdził, że tak miało być. Teraz jest z Zosią i nic tego nie zmieni. Bardzo ją kocha.
[...] Niespodziewanie usłyszał znany mu dobrze głos.
- Widzę, że nasz policjant Nowak spieszy się do swojej ukochanej.
- Dla ciebie Aspirant Nowak. - zwrócił się do niego i chciał odejść ale jego "kolega " mu na to nie pozwolił.
- Lepiej uważaj na słowa.
- Daruj sobie człowieku. Najlepiej to zostaw mnie w spokoju!!
- Oj, coś czuję że pan Nowak będzie patrzył jak jego ukochana jest krzywdzona - zaśmiał się złowrogo.
- Tylko spróbujesz ją dotknąć to zgnijesz w pierdlu.
- Ciekawe czy będzie cię jeszcze chciała jak jej opowiem co robiłeś jak jej nie było.
- To była największa głupota i wiesz dobrze, że z tego wyszedłem już.
- Ale pani sierżant tego nie wie. Jeśli będziesz grzeczny twoja lala o niczym się nie dowie i nic jej nie zrobię. - odszedł z pola widzenia blondynowie.
Jacek nie wiedział co zrobić. Nie mógł stracić Oli ze względu na jego przyszłość. Wiedział, że " Dragon " zrobi to co mówi jeśli Jacek nie zrobi to co mu każe. Cholernie się bał!
Ruszył do Oli, bardzo długo myśląc o słowach które powiedział mu jego dawny kolega.
* Kilka miesięcy później *
"Dragon "nie dotrzymał słowa i wyjechał gdzieś. Nie kontaktował się z Jackiem. Jacek bardzo się cieszy bo już więcej go nie zobaczy.
Ale niestety w jego życiu pojawiły się pewne "problemy ". Od kilku tygodni ciągle kłóci się z Olą, Po mału zaczyna mieć tego dość. Postanowił spotkać się dziś z Olą. Właśnie siedział w parku, na ławce i myślał o tej rozmowie, która ma nadejść. Zobaczył Olę zmierzającą w jego kierunku.
- Cześć Jacek.
-Hej Ola, musimy pogadać.
- Słucham - siadła obok niego i słuchała tego co on mówi.
- Jak zauważyłaś w naszym związku nie jest ostatnio najlepiej.. .- przerwał na chwilę.
- To prawda, nie jest tak jak dawnej -odezwała się.
- Nie będę owijać w bawełnę.. Poznałem kogoś. Myślę, że lepiej będzie jak...jak zostaniemy przyjaciółmi. - rzekł ze spokojem. Teraz czekał na reakcję dziewczyny.
- Jacek, ja też myślę że dalsze ciagniecie tego związku już nie ma sensu. Nie jest tak jak kiedyś. Myślę, że chwila odpoczynku dobrze nam zrobi. - lekko się uśmiechnęła.
- Nie gniewasz się? - spytał odrobinę zdziwiony.
- No skąd. Czułam, że i tak ten moment niedługo nastąpi. Byłam przygotowana na to. Po za tym miałam ci powiedzieć o jednej rzeczy. - powiedziała niepewnie.
- Jakiej?
- Szymon zaproponował mi wyjazd do Włoch. Odmówiłam ze względu na ciebie ale przy takiej sytuacji, myślę że mogę jechać.
- No pewnie. Przecież jesteś już wolna. Miłego wyjazdu. -szepnął, pocałował jej policzek i odszedł.
Gdy tylko bladym zginął z zasięgu wzroku Oli, dziewczyna rozpłakała się. Tak naprawdę bardzo żałowała, że z nim zerwała. Kochała go ale już nic na to nie poradzi, że Jacek teraz ma nowe życie gdzie nie ma miejsca dla niej. Cała zapłakana poszła do domu.
*Następny dzień *
Ola właśnie wchodziła na komendę. Wciąż nie dawała jej spokoju rozmowa z Jackiem. Ledwo przekroczyła próg komendy a już zauważyła jak Jacek przytula Zosię. Dziewczyna poczuła ukłucie w sercu. Jednak udawała twardą.
- Cześć. -zwróciła się do nich.
- Hej, a ty nie na wyjeździe?- zwrócił się Jacek.
- Jakoś nie mam ochoty. -spuściła głowę.
- Coś się stało? - tym razem głos zabrała Zosia.
- Yyy..co? Przepraszam zamyśliłam się. Nie będę wam już przeszkadzać. Do Zobaczenia.
-Do Zobaczenia - odrzekli razem.
Gdy Ola odeszła, Zosia spytała.
- Co jej jest?
- Nie mam pojęcia.
- Wydaje mi się że brakuje ci jej.
-Nie. Wczoraj, gdy z nią rozmawiałem nie była na mnie zła. Powiedziała, że wiedziała że się tak to skończy. Uśmiechała się.
-Kobiety potrafią udawać. Przemyśl to - musnęła jego policzek i odeszła.
Jacek zastanawiał się nad słowami Zosi. Może Ola naprawdę coś do niego jeszcze czuję? W końcu byli ze sobą tak długo. Ale przecież dała mu wczoraj do zrozumienia, że Szymon jej się podoba. Sam nie wiedział co już o tym myśleć.
Wszedł schodami na komendę. Idąc spotkał całą zapłakaną Olę. Chciał z nią pogadać jednak ona wyminela go.
Jacek jeszcze pomyślał, że może rzeczywiście coś on czuje do Oli i to zerwanie to zły pomysł. Jednak po chwili namysłu stwierdził, że tak miało być. Teraz jest z Zosią i nic tego nie zmieni. Bardzo ją kocha.
środa, 3 maja 2017
Co z konkursem?
Witajcie!
Konkurs trwa do 10 maja. W prawdzie zostało jeszcze kilka dni ale nie wiem czy ktoś w ogóle bierze udział w tym konkursie. Proszę dać mi odpowiedź. W komenatrzu lub na fb.
Możecie również wstawić opowiadanie na swoje blogi.
Jeśli wysyłacie mi na e-mail to proszę się podpisać.
Czekam na Wasze odpowiedzi.
Pozdrawiam
Konkurs trwa do 10 maja. W prawdzie zostało jeszcze kilka dni ale nie wiem czy ktoś w ogóle bierze udział w tym konkursie. Proszę dać mi odpowiedź. W komenatrzu lub na fb.
Możecie również wstawić opowiadanie na swoje blogi.
Jeśli wysyłacie mi na e-mail to proszę się podpisać.
Czekam na Wasze odpowiedzi.
Pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Ona i On - dwa słowa, jedno życie!
Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić. W pewnej c...
-
( ...) - Bo...powiedziałeś, że.... - No Ola co jest? - Bo...zostaniesz ojcem - szepnęła i podeszła do okna. Jacek stał kompletnie zahipn...
-
Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić. W pewnej c...
-
Do głowy wpadł mi pomysł aby napisać miniaturkę na podstawie piosenki. Mam nadzieję, że się spodoba. Miłego czytania! PS. Czytasz na własną...