Następny dzień
Dziś Jacek wyjechał do Niemiec. Jego życie? Cóż, dawne życie porzucił. Nie chciał tego ale tak ona chciała. Teraz zaczyna nowy rozdział. Rozdział, w którym ma nadzieję, że pojawi się ktoś tak samo wspaniały jak jego ukochana Ola. Jak na razie postara się żyć ze świadomością, że nigdy nie zobaczy swojego dziecka..a może nie jego? Przecież Ola była jeszcze z Szymonem...przynajmniej tak mu się wydawało.
Wszystko to wydawało mu się bardzo dziwne. Owszem chciałby cofnąć czas ale się nie da. Musi żyć teraźniejszością.
* W tym samym czasie u Oli *
Ola postawiła odwiedzić swoich kolegów z pracy. Chce żyć tym co jest teraz, żałuję tego, że on odszedł.
Idąc na komendę dużo rozmyślała. Najbardziej myślała o dziecku i o... Szymonie. Mimo że nie widziała go zaledwie kilka dni tęskniła za nim.
Wreszcie doszła na komendę, na poczekaniu na przywitanie wyszła Zosia, która ją mocno przytuliła. Kiedyś dziewczyny się nie lubiały ale teraz stały się przyjaciółkami.
- Ej, Zosia udusisz mnie - powiedziała w żarcie i również ją przytuliła.
- Stęskniłam się za tobą. Nie odzywasz się, bałam się że coś ci się stało. Na dodatek nie odbierałaś moich telefonów. - powiedziała z żalem.
- Przepraszam, nie miałam za bardzo czasu. Ostatnio działy się u mnie komiczne rzeczy. - odparła ze smutkiem, przypominając sobie rozmowę z Jackiem.
- Ej, Ola co jest?
- Ehh...wpadnij dziś do mnie wieczorem to pogadamy.
- Okej, pa. - dziewczyny się pożegnały i Ola poszła do pokoju prewencyjnego. Tak zastała Szymona.
- Cześć- powiedziała do niego. Ten gdy usłyszał jej głos uśmiechnął się i ją przytulił.
- Cześć, dawno cię nie widziałem.
- Oj tam, to zaledwie kilka tygodni. - uśmiechnęła się lekko.
- No to opowiadaj co u ciebie. Jak mija życie?
- Wolę o tym nie gadać...
- Co jest? - podszedł do niej i dotknął jej dłoni.
- Nic. - odpowiedziała szeptem. - Ola, jestem twoim przyjacielem, możesz mi zaufać.. - dziewczyna milczała. - Chodzi o Jacka, tak? Co z nim?
- Szymon, sorry ale to nie twoja sprawa.
- Rozumiem, tylko... - zaczął się do niej niebezpiecznie zbliżać. Jego usta były coraz bardziej ust Oli.
W pewnym momencie Ola odsunęła się od niego i dała mu z liścia.
- Co ty wyprawiasz?!?
- Podobasz mi się. - znów się do niej zbliżył, jednak ta znów się odsunęła.
- Nie rób sobie nadziei, nic z tego nie będzie!
- Ale Ola, dlaczego!? Zależy mi na tobie.
- Wybacz ale ja kocham kogoś innego. Nie potrafiłabym być z tobą. Nie mogę go zdradzić...
- To Jacek, tak? Zostawił cię samą, w ciąży a ty go jeszcze bronisz.
- Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. - chciała wyjść...
- Zaczekaj!!
- Nie Szymon. Zapomnij i mnie i o naszej przyjaźni. Nie chce cie znać!?! - krzyknęła mu to prosto w twarz i wybiegła z komendy. Łzy jej płynęły. Czy to możliwe aby zakochała się na nowo?! Nie... Jest tylko jedna prawdziwa miłość. Tą miłością jest Jacek...
Ola cały dzień przesiedziała w domu, oglądając wspólne zdjęcia jej i Jacka. Byli tacy szczęśliwi. Nic im nie brakowało.
W pewnym momencie usłyszała dzwonek do drzwi. Nie chętnie ale poszła otworzyć. Zobaczyła Szymona, chciała zamknąć drzwi, jednak on był silniejszy i jej na to nie pozwolił.
- Olka, proszę pogadajmy.
- O czym? - mówiła spokojnie. Nie chciała się denerwować w tym stanie.
- A możemy pogadać w środku?
- No wejdź.
- No to o czym chcesz pogadać? - zapytała gdy już byli w salonie.
- Chciałem cię bardzo przeprosić za moje poranne zachowanie na komendzie.
- Szymon wiesz, że to nie powinno się wydarzyć.
- Wiem, ale podobasz mi się bardzo.
- Szymek - dotknęła jego dłoni. - Posłuchaj. Nasz związek i tak by nie przetrwał. Jesteś wspaniałym mężczyzną ale ja nie czuję do ciebie tego co ty do mnie. Z mojej strony jest to jedynie przyjaźń, jednak z twojej jest to coś więcej.
- Rozumiem. Przeszkodą jest Jacek...
- Tak. Kocham go, pomimo tego, że mnie zostawił. Tak naprawdę gdyby nie on to...nic by mnie nie trzymało przy życiu.
- Ola nie mów tak. Wróci do ciebie, prędzej czy później.
- Dlaczego to robisz?
- Robię co?
- Podnosisz mnie na duchu.
- Bo jesteś moją przyjaciółką. Zrozumiałem, że tak czy tak nigdy nie będziemy razem, a przyjaciół się nie zostawia w potrzebie. Jeśli chcesz to pomogę ci odzyskać Jacka. - lekko się uśmiechnął.
- Dziękuję ale to niemożliwe. - na jej twarzy ukazał się smutek.
- Ej, niemożliwe staje się możliwe.
- Dziękuję - przytuliła się do niego.
Chwile później Szymon opuścił jej dom. Ona opadła na kanapę. Cieszyła się, że ma takiego przyjaciela.
Nie minęło pół godziny a do drzwi ktoś zapukał...
Kto zapukał do drzwi?
Jak przebiegnie ta wizyta?
Pozdrawiam
Każdy pragnie przeżyć miłość na całe życie. Oni właśnie to przeżyli ale czy przetrwa na zawsze? Czytajcie a się dowiecie.
poniedziałek, 31 lipca 2017
czwartek, 20 lipca 2017
1.7 "...Nie czułaś się bezpiecznie... "
( ...)
- Bo...powiedziałeś, że....
- No Ola co jest?
- Bo...zostaniesz ojcem - szepnęła i podeszła do okna.
Jacek stał kompletnie zahipnotyzowany. Nie wiedział co ma zrobić. Ta informacja na prawdę totalnie nim wstrząsnęła. Gdzieś w głębi duszy jednak cieszył się, że zostanie ojcem, bo zawsze o tym marzył. Kątem oka zauważył jak Ola ociera łzy.
Podszedł do niej i przytulił ją od tyłu.
- Ej, dlaczego płaczesz?
- Nie dotykaj mnie!- krzyknęła, kompletnie bez powodu.
- Ej, Ola co jest?
- Nic.- jej głos stał się spokojny, opanowany. - Po prostu zrozumiałam, że zniszczyłam ci życie. Przepraszam - chciała odejść, jednak on jej nie pozwolił. Złapał jej dłoń i przyciągnął bliżej siebie.
- Ty mi nie zniszczyłaś życia. Ty i ono-dotknął jej brzucha - Sprawiliście, że zacząłem na nowo żyć. Nie wybaczyłbym sobie waszej straty. Jesteście dla mnie wszystkim. Słońcem i gwiazdą na niebie. Tym co...- chciał dokończyć jednak Ola położyła mu palec na ustach i zaczęła mówić.
- Nie wierzę ci. Zostawiłeś mnie w najgorszym momencie. Nie wiesz co czuję kobieta, która dowiaduje się że jest w "nieplanowanej " ciąży. Gdy w tym samym czasie chłopak z nią zrywa. Nigdy nie zrozumiesz co musiałam czuć, gdy mnie zostawiłeś!! Nigdy nie zrozumiesz bólu jaki mi zadałeś. Więc teraz...teraz najlepiej będzie jak odejdziesz z mojego życia...na zawsze - ostatnie słowa powiedziała bardzo cicho i bardzo smutno.
- Ale Ola...ja cię kocham. Chce z tobą być!
- Wybrałeś Zosię. Dla nas już nie ma powrotu - pierwszy raz od dłuższego czasu spojrzała mu w oczy. Dostrzegła w niech dziwne uczucie. Jakby jego życie rozwaliło się na pół. Jakby stracił coś ważnego.
Teraz Jacek zrozumiał jaki błąd popełnił zostawiając Olę. Stracił jego jedyną gwiazdkę na niebie, jego słoneczko. Właściwie to już nie jego.
- W takim razie po co to wszystko? Udawanie, sekrety. Dlaczego od razu mi tego nie powiedziałaś?! Mogłaś od razu powiedzieć, że nie będzie to nic poważnego! - jego oczy były pełne łez. Nie umiał ich powstrzymać.
- Mogłeś pomyśleć o tym zanim mnie zostawiłeś - poszła do łazienki, zakluczając się.
Jacek dopiero po kilku minutach zdał sobie sprawę, że ona nie była niczemu winna. To nie ona go zostawiła, na pastwę losu, tylko on ją!!
Chciałby żeby jego życie wyglądało jak dawniej. Zakochani w sobie nastolatkowie. Bez problemów. Postanowił ją przeprosić.
- Ola, skarbie. Przepraszam za te wszystkie kłótnie. To moja wina. Kocham cię...- wyszeptał. Ola wyszła do niego.
- Zrozum. Nie poradziłeś sobie z najmniejszą kłótnią. Jak więc spotka nas na drodze gorszy problem. Rozwiążemy go czy uciekniesz od niego? Ja nie chce być z facetem co może mnie tysiące...- nie dokończyła.
- Ale chce tylko ciebie.
- Chce co zaopiekuje się mną i da mi poczucie bezpieczeństwa.
- Ola, czy przez ten czas co byłem z tobą nie czułaś się bezpieczna? - spytał z żalem ale dziewczyna mu nie odpowiedziała. Postanowił zostawić ją. Jeśli będzie chciała do niego wrócić to choćby miał przyjechać z końca świata to przyjedzie, by tylko ją uszczęśliwić. Na razie nie chciała go znać.. Odszedł.
Chciała tego, a on nie będzie jej blokował drzwi. Nie będzie stał w przejściu, bo będzie blokował przejście innym.
Czy ona chciała żeby tak to się skończyło?! Nie!! Chciała być z nim na dobre i na złe. Dlaczego jej życie toczy się krętą drogą? Czemu spotyka ją tyle nie szczęść. Straciła coś co mogła mieć na zawsze...chłopaka, który poświęcił dla niej wszystko. Teraz? Teraz sama musi dawać radę, chociaż nie będzie łatwo. Zresztą, cóż się dziwić, Sama kazała odejść mu z jej życia.
Dotknęła lekko zaokrąglonego brzucha. Za niedługo zostanie matką. Cieszyła się. Tylko czy poradzi sobie z tym wszystkim sama. Owszem, ma przyjaciół, Szymona. Ale czy da radę bez niego? Bez jego wsparcia, pomocy, czułych słówek. Wciąż pamięta czasy jak czule się nią zajmował. Jak byli dla siebie, tym wszystkim. I teraz ma się do wszystko skończyć?! O nie, nie, nie. Jest dla niej za bardzo ważny żeby tak po prostu odszedł. W sumie...sama już nie wiedziała co robi, mówi, czuję. Ma straszny mętlik w głowie.
Miała zaledwie kilka godzin aby go przy sobie zatrzymać...
( Tego czy Ola zatrzyma Jacka dowiecie się w kolejnym opowiadaniu)
Ogólnie opowiadanie do bani:-)
No cześć! Jak wakacje? Jak dla mnie do bani :'( pogoda sprzyja?
- Czy między Olą a Jackiem coś się wydarzy?
- Wyjedzie i zostawi ją?
- Pomoże jej wychować dziecko?
- Chcecie next? :-*
Pozdrowionka
Aniołeczek ❤❤
- Bo...powiedziałeś, że....
- No Ola co jest?
- Bo...zostaniesz ojcem - szepnęła i podeszła do okna.
Jacek stał kompletnie zahipnotyzowany. Nie wiedział co ma zrobić. Ta informacja na prawdę totalnie nim wstrząsnęła. Gdzieś w głębi duszy jednak cieszył się, że zostanie ojcem, bo zawsze o tym marzył. Kątem oka zauważył jak Ola ociera łzy.
Podszedł do niej i przytulił ją od tyłu.
- Ej, dlaczego płaczesz?
- Nie dotykaj mnie!- krzyknęła, kompletnie bez powodu.
- Ej, Ola co jest?
- Nic.- jej głos stał się spokojny, opanowany. - Po prostu zrozumiałam, że zniszczyłam ci życie. Przepraszam - chciała odejść, jednak on jej nie pozwolił. Złapał jej dłoń i przyciągnął bliżej siebie.
- Ty mi nie zniszczyłaś życia. Ty i ono-dotknął jej brzucha - Sprawiliście, że zacząłem na nowo żyć. Nie wybaczyłbym sobie waszej straty. Jesteście dla mnie wszystkim. Słońcem i gwiazdą na niebie. Tym co...- chciał dokończyć jednak Ola położyła mu palec na ustach i zaczęła mówić.
- Nie wierzę ci. Zostawiłeś mnie w najgorszym momencie. Nie wiesz co czuję kobieta, która dowiaduje się że jest w "nieplanowanej " ciąży. Gdy w tym samym czasie chłopak z nią zrywa. Nigdy nie zrozumiesz co musiałam czuć, gdy mnie zostawiłeś!! Nigdy nie zrozumiesz bólu jaki mi zadałeś. Więc teraz...teraz najlepiej będzie jak odejdziesz z mojego życia...na zawsze - ostatnie słowa powiedziała bardzo cicho i bardzo smutno.
- Ale Ola...ja cię kocham. Chce z tobą być!
- Wybrałeś Zosię. Dla nas już nie ma powrotu - pierwszy raz od dłuższego czasu spojrzała mu w oczy. Dostrzegła w niech dziwne uczucie. Jakby jego życie rozwaliło się na pół. Jakby stracił coś ważnego.
Teraz Jacek zrozumiał jaki błąd popełnił zostawiając Olę. Stracił jego jedyną gwiazdkę na niebie, jego słoneczko. Właściwie to już nie jego.
- W takim razie po co to wszystko? Udawanie, sekrety. Dlaczego od razu mi tego nie powiedziałaś?! Mogłaś od razu powiedzieć, że nie będzie to nic poważnego! - jego oczy były pełne łez. Nie umiał ich powstrzymać.
- Mogłeś pomyśleć o tym zanim mnie zostawiłeś - poszła do łazienki, zakluczając się.
Jacek dopiero po kilku minutach zdał sobie sprawę, że ona nie była niczemu winna. To nie ona go zostawiła, na pastwę losu, tylko on ją!!
Chciałby żeby jego życie wyglądało jak dawniej. Zakochani w sobie nastolatkowie. Bez problemów. Postanowił ją przeprosić.
- Ola, skarbie. Przepraszam za te wszystkie kłótnie. To moja wina. Kocham cię...- wyszeptał. Ola wyszła do niego.
- Zrozum. Nie poradziłeś sobie z najmniejszą kłótnią. Jak więc spotka nas na drodze gorszy problem. Rozwiążemy go czy uciekniesz od niego? Ja nie chce być z facetem co może mnie tysiące...- nie dokończyła.
- Ale chce tylko ciebie.
- Chce co zaopiekuje się mną i da mi poczucie bezpieczeństwa.
- Ola, czy przez ten czas co byłem z tobą nie czułaś się bezpieczna? - spytał z żalem ale dziewczyna mu nie odpowiedziała. Postanowił zostawić ją. Jeśli będzie chciała do niego wrócić to choćby miał przyjechać z końca świata to przyjedzie, by tylko ją uszczęśliwić. Na razie nie chciała go znać.. Odszedł.
Chciała tego, a on nie będzie jej blokował drzwi. Nie będzie stał w przejściu, bo będzie blokował przejście innym.
Czy ona chciała żeby tak to się skończyło?! Nie!! Chciała być z nim na dobre i na złe. Dlaczego jej życie toczy się krętą drogą? Czemu spotyka ją tyle nie szczęść. Straciła coś co mogła mieć na zawsze...chłopaka, który poświęcił dla niej wszystko. Teraz? Teraz sama musi dawać radę, chociaż nie będzie łatwo. Zresztą, cóż się dziwić, Sama kazała odejść mu z jej życia.
Dotknęła lekko zaokrąglonego brzucha. Za niedługo zostanie matką. Cieszyła się. Tylko czy poradzi sobie z tym wszystkim sama. Owszem, ma przyjaciół, Szymona. Ale czy da radę bez niego? Bez jego wsparcia, pomocy, czułych słówek. Wciąż pamięta czasy jak czule się nią zajmował. Jak byli dla siebie, tym wszystkim. I teraz ma się do wszystko skończyć?! O nie, nie, nie. Jest dla niej za bardzo ważny żeby tak po prostu odszedł. W sumie...sama już nie wiedziała co robi, mówi, czuję. Ma straszny mętlik w głowie.
Miała zaledwie kilka godzin aby go przy sobie zatrzymać...
( Tego czy Ola zatrzyma Jacka dowiecie się w kolejnym opowiadaniu)
Ogólnie opowiadanie do bani:-)
No cześć! Jak wakacje? Jak dla mnie do bani :'( pogoda sprzyja?
- Czy między Olą a Jackiem coś się wydarzy?
- Wyjedzie i zostawi ją?
- Pomoże jej wychować dziecko?
- Chcecie next? :-*
Pozdrowionka
Aniołeczek ❤❤
czwartek, 6 lipca 2017
1.6 Jak kocha to nie zostawi
Ola właśnie skończyła patrol. Pożegnała się i wyszła z pokoju. Pech chciał, że wychodząc zauważyła Jacka. Nie chcąc z nim rozmawiać odwróciła głowę i skierowała się w stronę wyjścia. Jednak on chciał z nią porozmawiać.
- Ola, zaczekaj. - krzyknął.
- Co chcesz? - spytała zatrzymując się, jednak nie patrzyła mu w oczy.
- Pogadaj ze mną.
- Nie mamy o czym. - spuściła głowę. Nie chciała żeby widział, że płaczę.
- Ola, proszę wysłuchaj mnie.
- Masz 5 minut.- powiedziała, nadal na niego nie patrząc.
- Chciałem cię przeprosić. To nie tak miało wyjść. Po prostu zrozumiałem, że dalsze ciągnienie tego związku tylko pogorszy sprawę. Owszem, czułem do ciebie bardzo mocną więź i chyba nadal czuję, ale nie chciałem cię mocno ranić...
- Wiesz co? - podniosła głowę, a on zauważył jej łzy. Poczuł dziwne ukłucie w sercu.- Zawsze uważałam cię za chłopaka godnego poświęcenia wszystkiego, i tak było. Poświęciłam dla ciebie wszystko. W głowie ani razu nie przeszła mi żadna myśli aby ciebie zdradzić, czy z tobą zerwać. Byłeś...byłeś jak to najcenniejsze złoto, które nigdy nie zginie. Dałeś mi świetne wspomnienia przeżyte w młodości jak i teraz...- Jacek słuchał jej bardzo uważnie. - Obiecywałeś, że zawsze przy mnie będziesz. Miałam świadomość, że nie zatrzymam cię przy sobie wiecznie. Jednak nie musiałeś ze mną zrywać w takim momencie. I wiesz co ci jeszcze powiem. - jej smutek przerodził się w złość.
- Co? - szepnął.
- Te kłótnie specjalnie wywoływałam chcąc zobaczyć czy zmierzasz się z tymi problemami, czy też stchurzysz. Teraz widzę jak bardzo ci zależało na tym związku! Jedyne co ci zawdzięczam to ból tutaj...- wskazała na swoje serce.
Jej oczy były całe zalane łzami nie potrafiła ich opanować. Postanowiła odejść już od niego. Za plecami usłyszała jeszcze ciche "przepraszam ". Jednak już nie usłyszała tego co powiedział później.
[...] Od ostatniej rozmowy Oli i Jacka minęły 4 miesiące. Więcej już ze sobą nie rozmawiali. Chyba że na tematy służbowe, chociaż bardziej to Szymon z nim gadał niż Ola.
Niestety w życiu Jacka nie było zbyt kolorowe. Zosia od niego odeszła twierdząc, że znalazła sobie kogoś innego. Teraz Jacek zrozumiał co Ola poczuła gdy z nią zerwał. Chciał z nią porozmawiać jeszcze raz być może by mu to wybaczyła. Jednak pewnego dnia zauważył jak Ola i Szymon się przytulają, po czym on całują ją w policzek. Wtedy całe jego życie się skończyło. Zrozumiał jaki był głupi zostawiając Olę dla Zosi. Chciał naprawić wszystkie swoje błędy, lecz byli za późno. Po za tym od kilku tygodni nie widział Oli w pracy. Nie wiedział co może być powodem tego...
Ola, cóż tu dużo mówić, jest szczęśliwą kobietą. Ma wspaniałych przyjaciół i rodzinę. Po za tym teraz w jej życiu pojawi się ktoś nowy. Jest w końcu szczęśliwa. Myślami często wraca do Jacka. Nie wiedziała czy te ostatnie słowa które mu powiedziała były za ostre czy to on nie chciał z nią gadać. Po prostu przestał się do niej odzywać. Mówi się trudno tylko zapomniała mu o czymś powiedzieć...
Ola właśnie oglądała telewizję, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Niechętnie poszła otworzyć.
To kogo tam zobaczyła przeszło jej oczekiwania, jednak otworzyła drzwi.
- Cześć, mogę?
- Hej, no jak musisz to wejdź.
Weszli do środka.
- Kawy, herbaty?
- Nie, dziękuję.
- Masz do mnie jakaś sprawę?
- Powiedzmy... - powiedział, lecz nie dokończył. Jakby jakaś gula stanęła mu w gardle. Nie wiedział co ma robić. Czy to możliwe że ona...teraz to już nie miał u niej żadnych szans. Ona miała już swoje życie.
- Jacek, co ci jest? - dotknęła delikatnie jego ramienia. Chłopak w porę się otrząsnął.
- Nic, przepraszam. Ja tylko przyszedłem się pożegnać.
- Jak to? - może Ola nie dała po sobie poznać ale mocno nią to ruszyło.
- Wyjeżdżam do Niemiec.
- Na stałe?
- Tak. Żadna sprawa mnie tu nie trzyma.
- Ale jak to?
- Wiesz, gdyby ktoś mi powiedział, że ,na przykład, zostanę ojcem to bym tu został- zaśmiał się.
- No chyba nie pozostaje mi nic innego jak życzyć ci powodzenia na nowej drodze.
- Dzięki. - powiedział i spojrzał na nią czule.
Dziewczyna natomiast go lekko przytuliła.
Około godziny Jacek z Olą świetnie się dogadywał. Powspominali swoją przyjaźń, jednak żaden z nich nie wspomniał o ich dawnym związku.
Dwie godziny później chciał iść już do domu, jednak Ola musiała mu jeszcze coś powiedzieć.
- Jacek, zaczekaj jeszcze.
- Co jest?
- Bo ja muszę ci coś powiedzieć. Nie chce żeby to zepsuło twój wyjazd ale inaczej nigdy się nie dowiesz.
- Ale o czym?
- No bo...
C.D.N
Hej? Jak wakacje? U mnie średnio.
- Jak myślicie, co Ola chce Powiedzieć Jackowi?
- Czy Jacek wyjedzie i założy sobie nową rodzinę?
Komentujesz= motywujesz
Pozdrawiam robaczki :-):-*
- Ola, zaczekaj. - krzyknął.
- Co chcesz? - spytała zatrzymując się, jednak nie patrzyła mu w oczy.
- Pogadaj ze mną.
- Nie mamy o czym. - spuściła głowę. Nie chciała żeby widział, że płaczę.
- Ola, proszę wysłuchaj mnie.
- Masz 5 minut.- powiedziała, nadal na niego nie patrząc.
- Chciałem cię przeprosić. To nie tak miało wyjść. Po prostu zrozumiałem, że dalsze ciągnienie tego związku tylko pogorszy sprawę. Owszem, czułem do ciebie bardzo mocną więź i chyba nadal czuję, ale nie chciałem cię mocno ranić...
- Wiesz co? - podniosła głowę, a on zauważył jej łzy. Poczuł dziwne ukłucie w sercu.- Zawsze uważałam cię za chłopaka godnego poświęcenia wszystkiego, i tak było. Poświęciłam dla ciebie wszystko. W głowie ani razu nie przeszła mi żadna myśli aby ciebie zdradzić, czy z tobą zerwać. Byłeś...byłeś jak to najcenniejsze złoto, które nigdy nie zginie. Dałeś mi świetne wspomnienia przeżyte w młodości jak i teraz...- Jacek słuchał jej bardzo uważnie. - Obiecywałeś, że zawsze przy mnie będziesz. Miałam świadomość, że nie zatrzymam cię przy sobie wiecznie. Jednak nie musiałeś ze mną zrywać w takim momencie. I wiesz co ci jeszcze powiem. - jej smutek przerodził się w złość.
- Co? - szepnął.
- Te kłótnie specjalnie wywoływałam chcąc zobaczyć czy zmierzasz się z tymi problemami, czy też stchurzysz. Teraz widzę jak bardzo ci zależało na tym związku! Jedyne co ci zawdzięczam to ból tutaj...- wskazała na swoje serce.
Jej oczy były całe zalane łzami nie potrafiła ich opanować. Postanowiła odejść już od niego. Za plecami usłyszała jeszcze ciche "przepraszam ". Jednak już nie usłyszała tego co powiedział później.
[...] Od ostatniej rozmowy Oli i Jacka minęły 4 miesiące. Więcej już ze sobą nie rozmawiali. Chyba że na tematy służbowe, chociaż bardziej to Szymon z nim gadał niż Ola.
Niestety w życiu Jacka nie było zbyt kolorowe. Zosia od niego odeszła twierdząc, że znalazła sobie kogoś innego. Teraz Jacek zrozumiał co Ola poczuła gdy z nią zerwał. Chciał z nią porozmawiać jeszcze raz być może by mu to wybaczyła. Jednak pewnego dnia zauważył jak Ola i Szymon się przytulają, po czym on całują ją w policzek. Wtedy całe jego życie się skończyło. Zrozumiał jaki był głupi zostawiając Olę dla Zosi. Chciał naprawić wszystkie swoje błędy, lecz byli za późno. Po za tym od kilku tygodni nie widział Oli w pracy. Nie wiedział co może być powodem tego...
Ola, cóż tu dużo mówić, jest szczęśliwą kobietą. Ma wspaniałych przyjaciół i rodzinę. Po za tym teraz w jej życiu pojawi się ktoś nowy. Jest w końcu szczęśliwa. Myślami często wraca do Jacka. Nie wiedziała czy te ostatnie słowa które mu powiedziała były za ostre czy to on nie chciał z nią gadać. Po prostu przestał się do niej odzywać. Mówi się trudno tylko zapomniała mu o czymś powiedzieć...
Ola właśnie oglądała telewizję, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Niechętnie poszła otworzyć.
To kogo tam zobaczyła przeszło jej oczekiwania, jednak otworzyła drzwi.
- Cześć, mogę?
- Hej, no jak musisz to wejdź.
Weszli do środka.
- Kawy, herbaty?
- Nie, dziękuję.
- Masz do mnie jakaś sprawę?
- Powiedzmy... - powiedział, lecz nie dokończył. Jakby jakaś gula stanęła mu w gardle. Nie wiedział co ma robić. Czy to możliwe że ona...teraz to już nie miał u niej żadnych szans. Ona miała już swoje życie.
- Jacek, co ci jest? - dotknęła delikatnie jego ramienia. Chłopak w porę się otrząsnął.
- Nic, przepraszam. Ja tylko przyszedłem się pożegnać.
- Jak to? - może Ola nie dała po sobie poznać ale mocno nią to ruszyło.
- Wyjeżdżam do Niemiec.
- Na stałe?
- Tak. Żadna sprawa mnie tu nie trzyma.
- Ale jak to?
- Wiesz, gdyby ktoś mi powiedział, że ,na przykład, zostanę ojcem to bym tu został- zaśmiał się.
- No chyba nie pozostaje mi nic innego jak życzyć ci powodzenia na nowej drodze.
- Dzięki. - powiedział i spojrzał na nią czule.
Dziewczyna natomiast go lekko przytuliła.
Około godziny Jacek z Olą świetnie się dogadywał. Powspominali swoją przyjaźń, jednak żaden z nich nie wspomniał o ich dawnym związku.
Dwie godziny później chciał iść już do domu, jednak Ola musiała mu jeszcze coś powiedzieć.
- Jacek, zaczekaj jeszcze.
- Co jest?
- Bo ja muszę ci coś powiedzieć. Nie chce żeby to zepsuło twój wyjazd ale inaczej nigdy się nie dowiesz.
- Ale o czym?
- No bo...
C.D.N
Hej? Jak wakacje? U mnie średnio.
- Jak myślicie, co Ola chce Powiedzieć Jackowi?
- Czy Jacek wyjedzie i założy sobie nową rodzinę?
Komentujesz= motywujesz
Pozdrawiam robaczki :-):-*
środa, 5 lipca 2017
Podsumowanie konkursu + info
Przepraszam, że tak długo czekaliscie na to ale nie miałam zbytnio czasu. Lecz teraz...POWRACAM!
Rozstrzygnięcię konkursu nie było latwe. Pomagały mi koleżanki, przyjaciółki, rodzina. W końcu udało nam się wyłonić zwycięzcę.
OTO WYNIKI!
MIEJSCE 1- Blogerka 1897
MIEJSCE 2- Mała Malinka ❤
MIEJSCE 3- Kornelia
MIEJSCE 4- Oliwka( Diabełek)
Dziękuję wszystkim za udział w konkursie ❤
NAGRODY :
Za 1 miejsce - Miniaturka + dedykt ( z wybraną osobą)
Za 2 miejsce - opowiadanie + dedykt ( z wybraną osobą)
Za 3 i 4 miejsce - dedykt ( z wybraną osobą)
INFO
Jak wiecie przez pewien czas nie dodawałam nic na bloga. Czas to zmienić!
Mam w planach dodać
- opowiadanie,
- kilka faktów o mnie,
- i nagrody za konkurs.
Być może uda mi się też dodać jakąś miniaturkę.
Pozdrawiam i życzę miłych i spokojnych wakacji.
Rozstrzygnięcię konkursu nie było latwe. Pomagały mi koleżanki, przyjaciółki, rodzina. W końcu udało nam się wyłonić zwycięzcę.
OTO WYNIKI!
MIEJSCE 1- Blogerka 1897
MIEJSCE 2- Mała Malinka ❤
MIEJSCE 3- Kornelia
MIEJSCE 4- Oliwka( Diabełek)
Dziękuję wszystkim za udział w konkursie ❤
NAGRODY :
Za 1 miejsce - Miniaturka + dedykt ( z wybraną osobą)
Za 2 miejsce - opowiadanie + dedykt ( z wybraną osobą)
Za 3 i 4 miejsce - dedykt ( z wybraną osobą)
INFO
Jak wiecie przez pewien czas nie dodawałam nic na bloga. Czas to zmienić!
Mam w planach dodać
- opowiadanie,
- kilka faktów o mnie,
- i nagrody za konkurs.
Być może uda mi się też dodać jakąś miniaturkę.
Pozdrawiam i życzę miłych i spokojnych wakacji.
Miniaturka
Do głowy wpadł mi pomysł aby napisać miniaturkę na podstawie piosenki. Mam nadzieję, że się spodoba. Miłego czytania!
PS. Czytasz na własną odpowiedzialność.
" Opowiem ci historię co rozwali ci serce. Nauczy jak żyć by nigdy wiecej, nie ranić nikogo i walczyć do końca. Zrobić wszystko by nie zabrakło słońca.
Jak się poznali? Opowiem ci. Jak wyglądała miłość życia ich. Jak szli ku sobie od pierwszego dnia, a teraz zamknij oczy i patrz.
To były cudowne dni, już chyba mocniej nie da się kochać. Powiedz czy im wystarczy sił by wszystkie trudności pokonać. "
" Zaczęło się od tego, że poznali się w szkole. Już na początku mieli się ku sobie. Był jej przyjacielem, był bohaterem. Chronił od tych co intencje mają nie szczere.
Mijały lata czas spędzali razem. Liceum, studnia, znaleźli pracę. Pewnego dnia w końcu wyznał jej miłość, oświadczył się, pięknie było. Razem urządzili mieszkanie, w stylu jak z bajki, specjalnie dla niej. Pewnego dnia oznajmiła radośnie, że w końcu brzuszek jej nieco urośnie. Radości otulił i zajął się wszystkim. Pokoik dziecku urządził prześliczny. Przyszło na świat, szczęściu nie było końca, robili wszystko by nie zabrakło słońca.
To były cudowne dni już chyba mocnej nie da się kochać, powiedz czy im wystarczy sił by wszystkie trudności pokonać. "
By jeden z piękniejszych dni maja. 17-letnia Aleksandra Wysocka kroczyła ulicami Wrocławia, zmierzając w stronę szkoły. Lekcje miała na 8 a było już pięć minut po. Na sobie miała zwiewną beżową sukienkę. Do tego jasne baletki. Myślami jednak cały czas była przy swojej mamie. Co prawda minęło już 7 lat od jej śmierci ale Ola nie pogodziła się jeszcze z tym. Co noc śni jej się jej mama. [...]
Zanim się obejrzała była w szkole. Poszła do szatni, nie spieszyło się jej zbytnio. Pierwsza lekcja jaką teraz miała był to w-f. Co prawda dziewczyna uwielbiała ten przedmiot, bo w przyszłości chciała zostać policjantką ale nauczyciel od tego przedmiotu był strasznie wymagający. Nie tolerował spóźnienia a tym bardziej brak przygotowań. Często uczniowie mówili na niego "Łysy ", ponieważ nie miał włosów. Był dobrze zbudowany. Obecnie był wychowawcą klasy 1 gimnazjum.
Ola postanowiła przeczekać tą lekcje w szatni. Założyła słuchawki na uszy i zamknęła oczy. Podobno gdy słucha się muzyki czas szybko płynie. I to była prawda.
Aleksandra po pewnym czasie chciała iść pod salę w której miała mieć drugą lekcje. Pech chciał, że nie spojrzała i wpadła na pewnego chłopaka. Co prawda był bardzo przystojny.
- Przepraszam. Nic ci nie jest? - spytała zawstydzona.
- Nic się nie stało. - uśmiechnął się czule. Dziewczynie przeszły dreszcze. Sama nie wiedziała czemu. - Jacek - wyciągnął dłoń do dziewczyny. - Ola. - również podała mu dłoń.
Wyszli z szatni, gdy zadzwonił dzwonek na przerwę.
- Jesteś tu nowy? Nigdy cię tu nie widziałam.
- Tak. Będę chodził do 2 technikum.
- Aha okej. - rozmawiali długo. Chłopak odprowadził Olę pod klasę i lekko pocałował w policzek. Dziewczyna poczuła motylki w brzuchu.
Jacek odszedł a Ola podszedł do swoich koleżank.
- Hej! - przywitała się.
- Hej, skąd go znasz?
- Jacka? -spytała.
- No raczej. - odpowiedziała Emilka.
- Przed przypadek go poznałam w szatni. Trochę pogadaliśmy i odprowadził mnie pod klasę.
- W ogóle wiesz jak on się nazywa? - tym razem spytała Gosia.
- No Jacek.
- A nazwisko?
- No nie wiem. - odpowiedziała. - Serio nie wiesz?!- Maryla, tak samo jak pozostałe dziewczyny, była zdziwiona, że Ola nie zna tak popularnej osoby w mieście.
- A powinnam wiedzieć? - spytała.
- To Jacek Nowak! Jego ojciec jest znany w całym mieście.- dziewczynie dopiero teraz zaczęło coś świtać w głowie.
Rzeczywiście chłopak wydawał jej się znany ale nie przypuszczała, że może to być syn jednego z najbogatszych ludzi we Wrocławiu. Co prawda spodobał się jej ale nie robiła sobie nadziei. Nie miała u niego szans. Ona córka komendanta policji. On zaś syn bogatego człowieka. Dwa różne światy!
Nie odpowiedziała nic swoim przyjaciółką tylko weszła do klasy. Usiadła w ostatniej ławce. Chwile później zadzwonił dzwonek na lekcje. Jednak całą lekcje myślała tylko o nim! On był...był jak książę z bajki!
Lekcje minęły dosyć szybko. Już tego dnia nie rozmawiała z Jackiem. Co prawda widziała jak na nią zerkał, ale zawsze uciekała spojrzeniem. Po szkole była umówiona ze swoją najlepszą przyjaciółką, Gosia. Miały wyjść na miasto.
Po skończonych zajęciach Ola wychodziła ze szkoły.
- Ola! - usłyszała znajomy głos. Nie chciała z nim rozmawiać. Przyspieszyła kroku, aby ją nie dogonił. Jej próba ucieczki poszła na nic.
Poczuła jak ktoś ją łapie za dłoń.
- Co się stało? - w jego oczach było pełno smutku.
- Nic. - odpowiedziała nie podając mu prawdy.
- Przecież widzę. - w tej chwili poczuła jak przez jej oczy przeciskają się łzy. Chciała je zatrzymać, jednak na darmo.
- Po prostu nie chce się angażować w coś, co i tak nie wyjdzie. - szepnęła i odeszła. On jeszcze próbował ją zatrzymać.
- Ola, proszę zaczekaj. Dowiedziałaś się kim jestem?
Nie odpowiedziała.
- Zostaw mnie, lepiej będzie jak o mnie zapomnisz. - ostatni raz dotknęła jego dłoni i odszedła.
Z pozoru odważny i twardy chłopak, a gdy tylko dziewczyna odeszła serce mu się rozwaliło. Jego oczy wypełniły się łzami. Odszedł. Zależało mu na niej jak na nikim innym.
* Miesiąc później *
Dzięki szczerej rozmowie, Ola i Jacek zostali przyjaciółmi. Ola nie do końca wierzy, że ta przyjaźń przetrwa. Sama nie wie czego się boi.
Po lekcjach Ola i Jacek spotkali się w parku.
- Hej Olcia - lekko ją przytulił.
Aleksandra nie lubiła jak tak na nią mówił. Wolała Ola albo Olka.
- Hej- odwzajemniła przytulasa. - Co tam u ciebie?
- Może być a tam?
- Okej.
- Jacek...moge zadać ci pytanie? - nie wiedziała czy to dobry pomysł ale chciała spróbować.
- No jasne, pytaj.
- Czy my zawsze będziemy przyjaciółmi? - powiedziała bez owijania w bawełnę.
- Nie - odpowiedział pewny siebie, z uśmiechem na twarzy. Ola posmutniała. On to zauważył. Po czym dodał.
- Kiedyś będziesz moją dziewczyną, moją żoną i matką naszych dzieci. - Olę totalnie zamurowało, nie wiedziała co powiedzieć.
- Ale...co?
- Prawda jest taka, że ja nie czuję do ciebie tylko przyjaźni. Dla mnie jest to coś więcej. - wyznał jej i ją pocałował.
- Kocham cię - powiedział.
- Ja ciebie też. - uśmiechnęła się do niego i przytuliła.
Stała się najszczęśliwszą osobą na świecie, bo miała przy sobie najwspanialszego chłopaka.
* Lata później *
Szkoła się skończyła a oni nadal razem. Na dobre i na złe, zawsze razem. Są ze sobą już 3 lata. Żadne kłótnie im się nie przydarzyły. Choć mówi się, że związek bez kłótni to nie związek, oni byli dla siebie wszystkim.
Skończyli szkole policyjną i obecnie pracują razem na komendzie, gdzie komendantem jest ojciec dziewczyny. Jacek jest dyżurnym, a Ola jeździ na patrolu.
Pewnego dnia Jacek jak zawsze wykonywał swoją pracę. A jednocześnie myślał o swojej ukochanej. To co miało się wydarzyć wieczorem było magiczne. W pewnej chwili drzwi do jego "gabinetu " się otworzyły a w drzwiach był Wysocki.
- Dzień dobry panie komendancie. - wstał witając się.
- Cześć Jacek, jesteś zajęty?- spytał.
- Właściwie to mam chwilę przerwy a dlaczego pan pyta? - był ciekawy co może chcieć od niego jego szef i ojciec jego ukochanej.
- Chciałem z tobą porozmawiać... - usiadł na krześle.
- O czym? - zaczął się niepokoić.
- O tobie i Oli.
- To znaczy?
- Jesteście już długo razem. Moja córka nie mogła sobie wymarzyć innego chłopaka. Pomyślałem, że... - nie dokończył bo do pomieszczenia weszła Ola.
Postanowił szybko się ulotnić. - Dokończymy później.
Wyszedł, zostawiając młodych samych.
- Hej skarbie - pocałował ją w policzek.
- Hej, co chciał ojciec? - Jacek spojrzał na nią ale nic nie powiedział. - Tylko nie mów, że znów się ciebie czepia! - prawie krzyknęła.
- Nie, nie. Tak właściwie to nie wiem ci chciał. Przyszedł pogadać ale ty weszłaś i poszedł.
- Aha... Masz czas wieczoren? - uśmiechnęła się do Jacka i objęła jego kark.
- Czas mam, tylko zależy czemu pytasz.
- Bo marzy mi się kolacja z najprzystojniejszym mężczyzną na świecie. - pocałowała go, odwzajemnił to. Całowali się dłuższą chwilę, gdy do pokoju weszła Zośka. Ola i Jacek oderwali się od siebie.
- To może ja przyjdę kiedy indziej - szybko wyszła. Była bardzo wkurzona. Jacek jej się mega podobał, jednak on nie zwracał na nią uwagi. Był za bardzo zakochany w Oli. Miała plan zemsty.
Po wyjściu Zosi, Ola i Jacek popatrzyli na siebie i zaczęli się śmiać.
- To jak, wpadniesz do mnie?
- Mam lepszy pomysł.
- Jaki?- spytała zapatrzona w jego oczy.
- Po pracy od razu pojedziemy do mnie. Co ty na to?
- Podoba mi się. - uśmiechnęła się. - Ja już pójdę, Szymon na mnie czeka.
- Dobrze.
- To pa - pocałowała go i odeszła kawałek, jednak zatrzymała ją jego dłoń.
- Ola, uważaj na siebie. Kocham cię.
- Ja zawsze uważam. Ja ciebie też.
Ola wyszła a on zabrał się do swojej pracy.
* Kilka miesięcy później *
- Ja Jacek, biorę ciebie Aleksandro za żonę i ślubuje miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz to że cię nie odpuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomuż Panie Boże wszechmogący, w trójcy jedyny i wszyscy święci.
- Ja Aleksandra, biorę ciebie Jacku za męża i ślubuje miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz to że cię nie odpuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomuż Panie Boże wszechmogący, w trójcy jedyny i wszyscy święci.
Następnie nałożenie obrączek.
- Aleksandro, przyjmnji tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię ojca i syna i ducha świętego Amen.
- Jacku, przyjmnji tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię ojca i syna i ducha świętego Amen.
- Możecie się pocałować.
Jacek odsłonił welon swojej żony i ją namiętnie pocałował. Następnie wszyscy ruszyli na wesele się bawić.
* Rok później *
Ola i Jacek są szczęśliwym małżeństwem. Przeprowadzili się na obrzeża Wrocławia i oczekują narodzin dziecka. Wiedzą, że będzie dziewczynka i planują dać jej na imię Gosia. Imię po dawnej przyjaciółce pary, której zawdzięczają tak dużo.
Był to już 8 miesiąc ciąży. Z każdym dniem denerwowali się coraz bardziej. Ola na jakiś czas postanowiła zrezygnować z pracy.
[...] 15 sierpnia, dzień urodzin Jacka. Ola miała dla niego prezent ale nie wiedziała, że go nie otrzyma.
Dziś Jacek miał wolne. Chciał zająć się swoją żoną.
Wstał kilka minut przed 8. Spojrzał na Ole, była słodka gdy spała. Ubrał się i poszedł do kuchni. Zrobił ulubione danie Oli, po czym położył na tace i udał się do sypialni. Tam Ola już nie spała tylko leżała smutna na łóżku. Jej mąż podszedł do niej i usiadł na brzegu łóżka.
- Skarbie, co jest? - spytał zdenerwowany. Jego żona miała łzy w oczach.
- Chyba się zaczyna.
Jacek szybko pomógł jej wstać i się ubrać. Potem wziął ją na ręce i zawiózł do szpitala. Poród trwał kilka godzin. Młodzi rodzice byli bardzo szczęśliwi, gdy usłyszeli płacz swojego maleństwa.
" Ale tego dnia słońce nim zeszło na niebie, przyszedł do domu chciał przytulić ją do siebie, ona wyszeptała *Muszę ci powiedzieć. Przecież zawsze byłeś moim bohaterem. Pamiętasz obiecałeś, że wasze przy mnie będziesz. Powiedz mi co mam robić, jestem zagubiona. Lekarz mówi, że to jest śmiertelne. *
On przytulił ją, próbował uspokoić. Choć zupełnie nie wiedział co robić. Kłamał by dać ukojenie lecz bólu nie nie zmusi. Żadna obietnica jej zdrowia nie zwróci. Małe śpi przytulone do podusi. Gdy się zbudzi będzie chciało do mamusi. Ona weźmie je na ręce i zapłacze *Kocham cię, ale miało być inaczej.*
To były cudowne dni już chyba mocnej nie da się kochać, powiedz czy im wystarczy sił by wszystkie trudności pokonać. "
[...] Od narodzin Gosi minął już rok. Mała jest bardzo podobna do swojego taty. Ma te same błękitne oczka.
Ola na razie jest na urlopie macierzyńskim.
Dziś miała wizytę kontrolną u lekarza, to co tam się dowiedziała zbiło ją totalnie z nóg.
Gosia spała a Ola siedziała na sofie i myślała o tym co powiedział jej lekarz.
Około 20 do domu wrócił Jacek.
- Cześć skarbie - podszedł do niej i chciał ją przytulić, jednak zobaczył jej łzy. - Ej, co jest??
- Kochanie...- złapała go za dłoń i spojrzała mu w oczy- Pamiętasz co mi obiecywałeś? Że zawsze będziesz przy mnie, mimo wszystko?
- No tak. Ola co się dzieje ?- był już całkiem zdenerwowany.
- Ja...ja nie wiem co mam robić.. Nie chce was stracić. - rozpłakała się i wtuliła w jego koszulę. Była całkiem zagubiona, nie wiedziała co robić.
- Ale kochanie, co ty mówisz? Proszę, spójrz na mnie - podniosła głowę i spojrzała na niego. On zaś otarł jej łzy. - Jestem tu po to żeby co pomóc. Tylko powiedz co chodzi.
- Byłam dziś u lekarza...- tu jej głos się zwesił.
- I co ci powiedział?
- Ja...ja jestem chora. Man raka. - mężczyzna nie wiedział co powiedzieć. Siedział kolo kobiety jego życia jakby zahipnotyzowany. Nie chciał jej stracić, nie mógł!!
Po chwili się otrząsnął. Musiał jej pomóc z tego wyjść!! Nie może tak po prostu odejść!!
- Nie płacz kochanie. Pomogę ci. Zrobię wszystko abyśmy żyli jak dawniej.
- Jacek, ja nie będę potrafiła walczyć. - znów popłynęły jej łzy.
- Kochanie, masz dla kogo walczyć. Masz mnie, Gosie, ojca. Chcesz tak po prostu się poddać? Bez walki?
- Kocham cię...- tylko tyle była w stanie powiedzieć.
- Ja ciebie też perełko i zrobię wszystko dla ciebie.
Usiedli razem na kanapie, przytuleni do siebie. Każdy był pogrążony w swoich myślach.
[...] Minęło ponad godzina nim Ola się uspokoiła i usnęła. Jacek przykrył ją kocem i poszedł do sypialni. Tam stanął przy oknie i zaczął płakać. Nie mógł jej nic obiecać, nie był w stanie nic zrobić. Ich życie nie miało tak wyglądać!! Nie pozwoli na to, żeby Bóg zabrał do sobie już drugą osobę, którą kocha bezgranicznie.
Zmęczony całym dniem położył się, a chwilę później zasnął.
[...] Następnego dnia Ola obudziła się około 7, zdziwiła się że spala na kanapie. Po chwili przypomniała sobie zdarzenia z wczorajszego dnia. Próbowała się nie rozpłakać. Chciała walczyć. Walczyć dla niego! On bym całym jej światem.
Usłyszała płacz dziecka. Poszła do pokoiku Gosi i wzięła ją na ręce.
- Kocham cię ale miało być inaczej.
Po kilku minutach w drzwiach stanął Jacek i obserwował swoją żonę. Ciarki mu przeszły gdy pomyślał, że niedługo może już nie mieć takich widoków.
Ola go zauważyła. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się szeroko. Widać, że stara się o tym nie myśleć. Szepnęła do dziewczynki.
- Idziemy do tatusia. - mała od razu się uśmiechnęła. Podała córkę mężowi i pocałowała go na dzień dobry.
- Cześć kochanie.
- Cześć perełko.
- Ty się pobaw z małą a ja idę zrobić śniadanie.
- Okej.
Podczas śniadania panował wesoły nastrój.
[...] Minęło kilka miesięcy od informacji, która całkiem zmieniła życie Nowaków.
Niestety Jacek miał dzisiaj wiadomość dla Oli, która mogła ją jeszcze bardziej załamać.
Wszedł do domu i przywitał się ze swoją żoną.
- Cześć kochanie.- przytulił ją od tyłu.
- Hej skarbie.
- Gdzie mała?
- Tata wziął ją do siebie. Jak to on ujął "mamy zająć się sobą "- zaśmiała się. Jej mąż odwzjemnił uśmiech.
- To dobrze. A ty jak się czujesz? - przybrał inny wyraz twarzy.
- Zadziwiająco dobrze.
- To super. - zaczął całować jej szyję. Ola już wiedziała do czego zmierza.
- No nie, nie, nie panie aspirancie. Najpierw kolacja.
- Nie mam ochoty na kolację- mruknął niezadowolony.
- No to trudno. Ja jestem głodna - musnęła jego usta i usiadła do stołu.
Jacek wiedział, że z nią nie wygra. Dlatego usiadł i zjadł. Podczas kolacji, stwierdził, że musi powiedzieć Oli o tym co się dziś dowiedział.
- Ola...
- No?
- Bo...muszę ci coś powiedzieć...- złapał jej dłoń.
- Co jest? - spytała zmartwiona. - Bo..twoj tata chce mnie wysłać na szkolenie do Anglii...
- Jak to? Kiedy?
- Za tydzień.
- Musisz? - spytała niezadowolona.
- Niestety.
- Ważne, żeby nic ci się nie stało. - lekko się uśmiechnęła.
- Kocham cię słoneczko - szepnął.
- Ja ciebie też.
Po kolacji porwali się w wir miłości. Stali się jednością.
" Mówił * Pojadę szukać pomocy gdziekolwiek. Póki nie znajdę rozwiązania nie spoczne. Tu lekarze słabi, świat jest krok do przodu, kilka tygodni będzie zdrowa znowu.* Odjeżdżająć płakał bardzo, wierzył, że znajdzie cudowne lekarstwo. W świecie nieznanym gdy ona w domu, mijał czas miłością z telefonu.
Poszukiwał bezskutecznie niszczyły go cele szlachetne. Czuł już że nie może pomóc, nieraz sięgnął do alkoholu. Czasem modlił się ciemną nocą, kłamał, że wkrótce wraca z pomocą. Pewnego dnia nie odebrał telefonu, ona czuła, że nie wróci już do domu.
To były cudowne dni już chyba mocnej nie da się kochać, powiedz czy im wystarczy sił by wszystkie trudności pokonać. "
Nadszedł dzień wyjazdu. Ola bardzo się bała, że może coś mu się stać. Nie było też dobrze z jej stanem zdrowia. Jacek chciał zostać w domu, lecz jego żona mu nie pozwoliła. Nie chciała by przez nią nie wyjeżdżał.
Jacek właśnie czekał wraz ze swoją żoną i córką na lotnisku. Był to kluczowy moment.
- Uważaj na siebie skarbie - powiedziała Ola, mając łzy w oczach. Przytuliła się mocno do niego.
- Będę ostrożny. Gdyby coś ci się stało, zadzwoń do mnie dobrze? - otarł jej łzy.
- Obiecuję.
Następnie Jacek kucnął przed córeczką.
- Tatuś niedługo wróci. Bądź grzeczna i opiekuj się mamą. - pocałował ją w czółko.
- Tatus - powiedziała cichym głosikiem i przytuliła się do swojego taty. Jacek wziął malutką na ręce.
- Kocham was moje skarby. - cała rodzina się przytuliła.
Kilka minut później Jacek zniknął Oli i Gosi z zasięgu wzroku.
Tak naprawdę Jacek nie jechał na żadne szkolenie. Razem z Wysockiem ustalili, że Jacek pojedzie poszukać jakiejś pomocy dla Oli. Ciężko mu było okłamać Olę ale musiał zrobić to by jej pomóc. Gdyby dowiedziała się prawdy jej stan mógł się pogorszyć.
[...] Nowak był już tydzień w Anglii. Bezskutecznie poszukiwał pomocy, jednak na marne. Został mu tylko jeden szpital w którym mogli jej pomóc.
Właśnie rozmawiał z lekarzem u którego Ola miała mieć operację.
W tym samym czasie Ola próbowała się z nim skontaktować, jednak na marne. Poczuła, jakby najważniejsza osoba w jej życiu....utraciła w nią wiarę... Gwałtownie jej stan zaczął się pogarszać. Zdołała zadzwonić na pogotowie i napisać list do Jacka. Karetka przyjechała 5 minut później. Ola trafiła w ciężkim stanie do szpitala.
Gosia była u rodziców Jacka.
Jacek po informacji o tym że jest szansa że Ola będzie zdrowa, wyszedł ze szpitala. Chciał zadzwonić do Oli, jednak nie odbierała. Zmartwił się ale pomyślał, że może coś robi i nie słyszy jak ktoś dzwoni. Nie wiedział jak bardzo się mylił...
Jeszcze tego samego dnia kupił bilet powroty do Polski..
" Zrozumiała, że utracił wiarę. Jej, jedyny bohater. Zostawiła mu list napisany resztką sił. * Wybaczyłam ci, że mnie zostawiłeś. Zrobiłam to chociaż, do nas nie wróciłeś. Przez to, że wyjechałeś bardziej cierpialam. Mogłeś już mnie zabić, zamiast zostawiać, zamiast zostawiać.*
To były cudowne dni już chyba mocnej nie da się kochać, powiedz czy im wystarczy sił by wszystkie trudności pokonać. "
Ona kochała go. Wierzyła, że kiedyś powróci. Lecz czas nie był łaskawy i w końcu samotną ją porzucił.....
Kilka godzin później Jacek był już na lotnisku. W trakcie lotu dostał informacje od ojca Oli, że jej stan jest słaby i musi być natychmiast operowana.
Około godziny później był już w szpitalu. Tam zastał Wysockiego i swoją córkę, czekających przed salą operacyjną.
Gosia gdy zobaczyła swojego tatę pobiegła do niego i się przytuliła.
- Tata - powiedziała.
Jacek wziął ją na ręce i podszedł do Wysockiego.
- Jeśli coś jej się stanie ja sobie tego nie wybacze.
- Jacek, nie mów tak. Ola z tego wyjdzie.- położył dłoń na jego ramieniu.
Minęło 5 godzin, a ono nadal nic nie wiedzieli co z Olą. Mała zasnęła na rękach swojego taty.
Rodzice Jacka, którzy przyjechali, zabrali ją do siebie.
Teraz Jacek i Wojciech czekali na jakieś wieści...
Historia smutna..czas, który przeżyli był dla niech ciężki. Cieszą się że teraz Ola jest już razem z nimi i są szczęśliwą rodziną, która niedługo się powiększy. Tak, Ola jest w 7 miesiącu ciąży. Tym razem będzie chłopak, któremu chcą dać na imię Mateusz.
Starają się nie myśleć o wydarzeniach w czasie tej strasznej choroby.
*20 lat pozniej*
Ola i Jacek nadal są szczęśliwym małżeństwem. Ich dzieci są szczęśliwe. Gosia ma 22 lata i ma narzeczonego Eryka. Poszła w ślady rodziców, tak jak jej brat, i jest policjantką, na komendzie gdzie komendantem jest jej ojciec. W patrolu jedźi ze swoim bratem.
Mateusz natomiast ma 20 lat i ma dziewczynę Weronikę, którą bardzo kocha. Od roku pracuje w policji.
Ola i Jacek są bardzo dumni ze swoich dzieci i czekają wnuków. Odnaleźli siebie, odnaleźli wszystko.
(Inspiracja na piosence : Verba - Choroba)
Liczę na kom :-*
PS. Czytasz na własną odpowiedzialność.
" Opowiem ci historię co rozwali ci serce. Nauczy jak żyć by nigdy wiecej, nie ranić nikogo i walczyć do końca. Zrobić wszystko by nie zabrakło słońca.
Jak się poznali? Opowiem ci. Jak wyglądała miłość życia ich. Jak szli ku sobie od pierwszego dnia, a teraz zamknij oczy i patrz.
To były cudowne dni, już chyba mocniej nie da się kochać. Powiedz czy im wystarczy sił by wszystkie trudności pokonać. "
" Zaczęło się od tego, że poznali się w szkole. Już na początku mieli się ku sobie. Był jej przyjacielem, był bohaterem. Chronił od tych co intencje mają nie szczere.
Mijały lata czas spędzali razem. Liceum, studnia, znaleźli pracę. Pewnego dnia w końcu wyznał jej miłość, oświadczył się, pięknie było. Razem urządzili mieszkanie, w stylu jak z bajki, specjalnie dla niej. Pewnego dnia oznajmiła radośnie, że w końcu brzuszek jej nieco urośnie. Radości otulił i zajął się wszystkim. Pokoik dziecku urządził prześliczny. Przyszło na świat, szczęściu nie było końca, robili wszystko by nie zabrakło słońca.
To były cudowne dni już chyba mocnej nie da się kochać, powiedz czy im wystarczy sił by wszystkie trudności pokonać. "
By jeden z piękniejszych dni maja. 17-letnia Aleksandra Wysocka kroczyła ulicami Wrocławia, zmierzając w stronę szkoły. Lekcje miała na 8 a było już pięć minut po. Na sobie miała zwiewną beżową sukienkę. Do tego jasne baletki. Myślami jednak cały czas była przy swojej mamie. Co prawda minęło już 7 lat od jej śmierci ale Ola nie pogodziła się jeszcze z tym. Co noc śni jej się jej mama. [...]
Zanim się obejrzała była w szkole. Poszła do szatni, nie spieszyło się jej zbytnio. Pierwsza lekcja jaką teraz miała był to w-f. Co prawda dziewczyna uwielbiała ten przedmiot, bo w przyszłości chciała zostać policjantką ale nauczyciel od tego przedmiotu był strasznie wymagający. Nie tolerował spóźnienia a tym bardziej brak przygotowań. Często uczniowie mówili na niego "Łysy ", ponieważ nie miał włosów. Był dobrze zbudowany. Obecnie był wychowawcą klasy 1 gimnazjum.
Ola postanowiła przeczekać tą lekcje w szatni. Założyła słuchawki na uszy i zamknęła oczy. Podobno gdy słucha się muzyki czas szybko płynie. I to była prawda.
Aleksandra po pewnym czasie chciała iść pod salę w której miała mieć drugą lekcje. Pech chciał, że nie spojrzała i wpadła na pewnego chłopaka. Co prawda był bardzo przystojny.
- Przepraszam. Nic ci nie jest? - spytała zawstydzona.
- Nic się nie stało. - uśmiechnął się czule. Dziewczynie przeszły dreszcze. Sama nie wiedziała czemu. - Jacek - wyciągnął dłoń do dziewczyny. - Ola. - również podała mu dłoń.
Wyszli z szatni, gdy zadzwonił dzwonek na przerwę.
- Jesteś tu nowy? Nigdy cię tu nie widziałam.
- Tak. Będę chodził do 2 technikum.
- Aha okej. - rozmawiali długo. Chłopak odprowadził Olę pod klasę i lekko pocałował w policzek. Dziewczyna poczuła motylki w brzuchu.
Jacek odszedł a Ola podszedł do swoich koleżank.
- Hej! - przywitała się.
- Hej, skąd go znasz?
- Jacka? -spytała.
- No raczej. - odpowiedziała Emilka.
- Przed przypadek go poznałam w szatni. Trochę pogadaliśmy i odprowadził mnie pod klasę.
- W ogóle wiesz jak on się nazywa? - tym razem spytała Gosia.
- No Jacek.
- A nazwisko?
- No nie wiem. - odpowiedziała. - Serio nie wiesz?!- Maryla, tak samo jak pozostałe dziewczyny, była zdziwiona, że Ola nie zna tak popularnej osoby w mieście.
- A powinnam wiedzieć? - spytała.
- To Jacek Nowak! Jego ojciec jest znany w całym mieście.- dziewczynie dopiero teraz zaczęło coś świtać w głowie.
Rzeczywiście chłopak wydawał jej się znany ale nie przypuszczała, że może to być syn jednego z najbogatszych ludzi we Wrocławiu. Co prawda spodobał się jej ale nie robiła sobie nadziei. Nie miała u niego szans. Ona córka komendanta policji. On zaś syn bogatego człowieka. Dwa różne światy!
Nie odpowiedziała nic swoim przyjaciółką tylko weszła do klasy. Usiadła w ostatniej ławce. Chwile później zadzwonił dzwonek na lekcje. Jednak całą lekcje myślała tylko o nim! On był...był jak książę z bajki!
Lekcje minęły dosyć szybko. Już tego dnia nie rozmawiała z Jackiem. Co prawda widziała jak na nią zerkał, ale zawsze uciekała spojrzeniem. Po szkole była umówiona ze swoją najlepszą przyjaciółką, Gosia. Miały wyjść na miasto.
Po skończonych zajęciach Ola wychodziła ze szkoły.
- Ola! - usłyszała znajomy głos. Nie chciała z nim rozmawiać. Przyspieszyła kroku, aby ją nie dogonił. Jej próba ucieczki poszła na nic.
Poczuła jak ktoś ją łapie za dłoń.
- Co się stało? - w jego oczach było pełno smutku.
- Nic. - odpowiedziała nie podając mu prawdy.
- Przecież widzę. - w tej chwili poczuła jak przez jej oczy przeciskają się łzy. Chciała je zatrzymać, jednak na darmo.
- Po prostu nie chce się angażować w coś, co i tak nie wyjdzie. - szepnęła i odeszła. On jeszcze próbował ją zatrzymać.
- Ola, proszę zaczekaj. Dowiedziałaś się kim jestem?
Nie odpowiedziała.
- Zostaw mnie, lepiej będzie jak o mnie zapomnisz. - ostatni raz dotknęła jego dłoni i odszedła.
Z pozoru odważny i twardy chłopak, a gdy tylko dziewczyna odeszła serce mu się rozwaliło. Jego oczy wypełniły się łzami. Odszedł. Zależało mu na niej jak na nikim innym.
* Miesiąc później *
Dzięki szczerej rozmowie, Ola i Jacek zostali przyjaciółmi. Ola nie do końca wierzy, że ta przyjaźń przetrwa. Sama nie wie czego się boi.
Po lekcjach Ola i Jacek spotkali się w parku.
- Hej Olcia - lekko ją przytulił.
Aleksandra nie lubiła jak tak na nią mówił. Wolała Ola albo Olka.
- Hej- odwzajemniła przytulasa. - Co tam u ciebie?
- Może być a tam?
- Okej.
- Jacek...moge zadać ci pytanie? - nie wiedziała czy to dobry pomysł ale chciała spróbować.
- No jasne, pytaj.
- Czy my zawsze będziemy przyjaciółmi? - powiedziała bez owijania w bawełnę.
- Nie - odpowiedział pewny siebie, z uśmiechem na twarzy. Ola posmutniała. On to zauważył. Po czym dodał.
- Kiedyś będziesz moją dziewczyną, moją żoną i matką naszych dzieci. - Olę totalnie zamurowało, nie wiedziała co powiedzieć.
- Ale...co?
- Prawda jest taka, że ja nie czuję do ciebie tylko przyjaźni. Dla mnie jest to coś więcej. - wyznał jej i ją pocałował.
- Kocham cię - powiedział.
- Ja ciebie też. - uśmiechnęła się do niego i przytuliła.
Stała się najszczęśliwszą osobą na świecie, bo miała przy sobie najwspanialszego chłopaka.
* Lata później *
Szkoła się skończyła a oni nadal razem. Na dobre i na złe, zawsze razem. Są ze sobą już 3 lata. Żadne kłótnie im się nie przydarzyły. Choć mówi się, że związek bez kłótni to nie związek, oni byli dla siebie wszystkim.
Skończyli szkole policyjną i obecnie pracują razem na komendzie, gdzie komendantem jest ojciec dziewczyny. Jacek jest dyżurnym, a Ola jeździ na patrolu.
Pewnego dnia Jacek jak zawsze wykonywał swoją pracę. A jednocześnie myślał o swojej ukochanej. To co miało się wydarzyć wieczorem było magiczne. W pewnej chwili drzwi do jego "gabinetu " się otworzyły a w drzwiach był Wysocki.
- Dzień dobry panie komendancie. - wstał witając się.
- Cześć Jacek, jesteś zajęty?- spytał.
- Właściwie to mam chwilę przerwy a dlaczego pan pyta? - był ciekawy co może chcieć od niego jego szef i ojciec jego ukochanej.
- Chciałem z tobą porozmawiać... - usiadł na krześle.
- O czym? - zaczął się niepokoić.
- O tobie i Oli.
- To znaczy?
- Jesteście już długo razem. Moja córka nie mogła sobie wymarzyć innego chłopaka. Pomyślałem, że... - nie dokończył bo do pomieszczenia weszła Ola.
Postanowił szybko się ulotnić. - Dokończymy później.
Wyszedł, zostawiając młodych samych.
- Hej skarbie - pocałował ją w policzek.
- Hej, co chciał ojciec? - Jacek spojrzał na nią ale nic nie powiedział. - Tylko nie mów, że znów się ciebie czepia! - prawie krzyknęła.
- Nie, nie. Tak właściwie to nie wiem ci chciał. Przyszedł pogadać ale ty weszłaś i poszedł.
- Aha... Masz czas wieczoren? - uśmiechnęła się do Jacka i objęła jego kark.
- Czas mam, tylko zależy czemu pytasz.
- Bo marzy mi się kolacja z najprzystojniejszym mężczyzną na świecie. - pocałowała go, odwzajemnił to. Całowali się dłuższą chwilę, gdy do pokoju weszła Zośka. Ola i Jacek oderwali się od siebie.
- To może ja przyjdę kiedy indziej - szybko wyszła. Była bardzo wkurzona. Jacek jej się mega podobał, jednak on nie zwracał na nią uwagi. Był za bardzo zakochany w Oli. Miała plan zemsty.
Po wyjściu Zosi, Ola i Jacek popatrzyli na siebie i zaczęli się śmiać.
- To jak, wpadniesz do mnie?
- Mam lepszy pomysł.
- Jaki?- spytała zapatrzona w jego oczy.
- Po pracy od razu pojedziemy do mnie. Co ty na to?
- Podoba mi się. - uśmiechnęła się. - Ja już pójdę, Szymon na mnie czeka.
- Dobrze.
- To pa - pocałowała go i odeszła kawałek, jednak zatrzymała ją jego dłoń.
- Ola, uważaj na siebie. Kocham cię.
- Ja zawsze uważam. Ja ciebie też.
Ola wyszła a on zabrał się do swojej pracy.
* Kilka miesięcy później *
- Ja Jacek, biorę ciebie Aleksandro za żonę i ślubuje miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz to że cię nie odpuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomuż Panie Boże wszechmogący, w trójcy jedyny i wszyscy święci.
- Ja Aleksandra, biorę ciebie Jacku za męża i ślubuje miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz to że cię nie odpuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomuż Panie Boże wszechmogący, w trójcy jedyny i wszyscy święci.
Następnie nałożenie obrączek.
- Aleksandro, przyjmnji tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię ojca i syna i ducha świętego Amen.
- Jacku, przyjmnji tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię ojca i syna i ducha świętego Amen.
- Możecie się pocałować.
Jacek odsłonił welon swojej żony i ją namiętnie pocałował. Następnie wszyscy ruszyli na wesele się bawić.
* Rok później *
Ola i Jacek są szczęśliwym małżeństwem. Przeprowadzili się na obrzeża Wrocławia i oczekują narodzin dziecka. Wiedzą, że będzie dziewczynka i planują dać jej na imię Gosia. Imię po dawnej przyjaciółce pary, której zawdzięczają tak dużo.
Był to już 8 miesiąc ciąży. Z każdym dniem denerwowali się coraz bardziej. Ola na jakiś czas postanowiła zrezygnować z pracy.
[...] 15 sierpnia, dzień urodzin Jacka. Ola miała dla niego prezent ale nie wiedziała, że go nie otrzyma.
Dziś Jacek miał wolne. Chciał zająć się swoją żoną.
Wstał kilka minut przed 8. Spojrzał na Ole, była słodka gdy spała. Ubrał się i poszedł do kuchni. Zrobił ulubione danie Oli, po czym położył na tace i udał się do sypialni. Tam Ola już nie spała tylko leżała smutna na łóżku. Jej mąż podszedł do niej i usiadł na brzegu łóżka.
- Skarbie, co jest? - spytał zdenerwowany. Jego żona miała łzy w oczach.
- Chyba się zaczyna.
Jacek szybko pomógł jej wstać i się ubrać. Potem wziął ją na ręce i zawiózł do szpitala. Poród trwał kilka godzin. Młodzi rodzice byli bardzo szczęśliwi, gdy usłyszeli płacz swojego maleństwa.
" Ale tego dnia słońce nim zeszło na niebie, przyszedł do domu chciał przytulić ją do siebie, ona wyszeptała *Muszę ci powiedzieć. Przecież zawsze byłeś moim bohaterem. Pamiętasz obiecałeś, że wasze przy mnie będziesz. Powiedz mi co mam robić, jestem zagubiona. Lekarz mówi, że to jest śmiertelne. *
On przytulił ją, próbował uspokoić. Choć zupełnie nie wiedział co robić. Kłamał by dać ukojenie lecz bólu nie nie zmusi. Żadna obietnica jej zdrowia nie zwróci. Małe śpi przytulone do podusi. Gdy się zbudzi będzie chciało do mamusi. Ona weźmie je na ręce i zapłacze *Kocham cię, ale miało być inaczej.*
To były cudowne dni już chyba mocnej nie da się kochać, powiedz czy im wystarczy sił by wszystkie trudności pokonać. "
[...] Od narodzin Gosi minął już rok. Mała jest bardzo podobna do swojego taty. Ma te same błękitne oczka.
Ola na razie jest na urlopie macierzyńskim.
Dziś miała wizytę kontrolną u lekarza, to co tam się dowiedziała zbiło ją totalnie z nóg.
Gosia spała a Ola siedziała na sofie i myślała o tym co powiedział jej lekarz.
Około 20 do domu wrócił Jacek.
- Cześć skarbie - podszedł do niej i chciał ją przytulić, jednak zobaczył jej łzy. - Ej, co jest??
- Kochanie...- złapała go za dłoń i spojrzała mu w oczy- Pamiętasz co mi obiecywałeś? Że zawsze będziesz przy mnie, mimo wszystko?
- No tak. Ola co się dzieje ?- był już całkiem zdenerwowany.
- Ja...ja nie wiem co mam robić.. Nie chce was stracić. - rozpłakała się i wtuliła w jego koszulę. Była całkiem zagubiona, nie wiedziała co robić.
- Ale kochanie, co ty mówisz? Proszę, spójrz na mnie - podniosła głowę i spojrzała na niego. On zaś otarł jej łzy. - Jestem tu po to żeby co pomóc. Tylko powiedz co chodzi.
- Byłam dziś u lekarza...- tu jej głos się zwesił.
- I co ci powiedział?
- Ja...ja jestem chora. Man raka. - mężczyzna nie wiedział co powiedzieć. Siedział kolo kobiety jego życia jakby zahipnotyzowany. Nie chciał jej stracić, nie mógł!!
Po chwili się otrząsnął. Musiał jej pomóc z tego wyjść!! Nie może tak po prostu odejść!!
- Nie płacz kochanie. Pomogę ci. Zrobię wszystko abyśmy żyli jak dawniej.
- Jacek, ja nie będę potrafiła walczyć. - znów popłynęły jej łzy.
- Kochanie, masz dla kogo walczyć. Masz mnie, Gosie, ojca. Chcesz tak po prostu się poddać? Bez walki?
- Kocham cię...- tylko tyle była w stanie powiedzieć.
- Ja ciebie też perełko i zrobię wszystko dla ciebie.
Usiedli razem na kanapie, przytuleni do siebie. Każdy był pogrążony w swoich myślach.
[...] Minęło ponad godzina nim Ola się uspokoiła i usnęła. Jacek przykrył ją kocem i poszedł do sypialni. Tam stanął przy oknie i zaczął płakać. Nie mógł jej nic obiecać, nie był w stanie nic zrobić. Ich życie nie miało tak wyglądać!! Nie pozwoli na to, żeby Bóg zabrał do sobie już drugą osobę, którą kocha bezgranicznie.
Zmęczony całym dniem położył się, a chwilę później zasnął.
[...] Następnego dnia Ola obudziła się około 7, zdziwiła się że spala na kanapie. Po chwili przypomniała sobie zdarzenia z wczorajszego dnia. Próbowała się nie rozpłakać. Chciała walczyć. Walczyć dla niego! On bym całym jej światem.
Usłyszała płacz dziecka. Poszła do pokoiku Gosi i wzięła ją na ręce.
- Kocham cię ale miało być inaczej.
Po kilku minutach w drzwiach stanął Jacek i obserwował swoją żonę. Ciarki mu przeszły gdy pomyślał, że niedługo może już nie mieć takich widoków.
Ola go zauważyła. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się szeroko. Widać, że stara się o tym nie myśleć. Szepnęła do dziewczynki.
- Idziemy do tatusia. - mała od razu się uśmiechnęła. Podała córkę mężowi i pocałowała go na dzień dobry.
- Cześć kochanie.
- Cześć perełko.
- Ty się pobaw z małą a ja idę zrobić śniadanie.
- Okej.
Podczas śniadania panował wesoły nastrój.
[...] Minęło kilka miesięcy od informacji, która całkiem zmieniła życie Nowaków.
Niestety Jacek miał dzisiaj wiadomość dla Oli, która mogła ją jeszcze bardziej załamać.
Wszedł do domu i przywitał się ze swoją żoną.
- Cześć kochanie.- przytulił ją od tyłu.
- Hej skarbie.
- Gdzie mała?
- Tata wziął ją do siebie. Jak to on ujął "mamy zająć się sobą "- zaśmiała się. Jej mąż odwzjemnił uśmiech.
- To dobrze. A ty jak się czujesz? - przybrał inny wyraz twarzy.
- Zadziwiająco dobrze.
- To super. - zaczął całować jej szyję. Ola już wiedziała do czego zmierza.
- No nie, nie, nie panie aspirancie. Najpierw kolacja.
- Nie mam ochoty na kolację- mruknął niezadowolony.
- No to trudno. Ja jestem głodna - musnęła jego usta i usiadła do stołu.
Jacek wiedział, że z nią nie wygra. Dlatego usiadł i zjadł. Podczas kolacji, stwierdził, że musi powiedzieć Oli o tym co się dziś dowiedział.
- Ola...
- No?
- Bo...muszę ci coś powiedzieć...- złapał jej dłoń.
- Co jest? - spytała zmartwiona. - Bo..twoj tata chce mnie wysłać na szkolenie do Anglii...
- Jak to? Kiedy?
- Za tydzień.
- Musisz? - spytała niezadowolona.
- Niestety.
- Ważne, żeby nic ci się nie stało. - lekko się uśmiechnęła.
- Kocham cię słoneczko - szepnął.
- Ja ciebie też.
Po kolacji porwali się w wir miłości. Stali się jednością.
" Mówił * Pojadę szukać pomocy gdziekolwiek. Póki nie znajdę rozwiązania nie spoczne. Tu lekarze słabi, świat jest krok do przodu, kilka tygodni będzie zdrowa znowu.* Odjeżdżająć płakał bardzo, wierzył, że znajdzie cudowne lekarstwo. W świecie nieznanym gdy ona w domu, mijał czas miłością z telefonu.
Poszukiwał bezskutecznie niszczyły go cele szlachetne. Czuł już że nie może pomóc, nieraz sięgnął do alkoholu. Czasem modlił się ciemną nocą, kłamał, że wkrótce wraca z pomocą. Pewnego dnia nie odebrał telefonu, ona czuła, że nie wróci już do domu.
To były cudowne dni już chyba mocnej nie da się kochać, powiedz czy im wystarczy sił by wszystkie trudności pokonać. "
Nadszedł dzień wyjazdu. Ola bardzo się bała, że może coś mu się stać. Nie było też dobrze z jej stanem zdrowia. Jacek chciał zostać w domu, lecz jego żona mu nie pozwoliła. Nie chciała by przez nią nie wyjeżdżał.
Jacek właśnie czekał wraz ze swoją żoną i córką na lotnisku. Był to kluczowy moment.
- Uważaj na siebie skarbie - powiedziała Ola, mając łzy w oczach. Przytuliła się mocno do niego.
- Będę ostrożny. Gdyby coś ci się stało, zadzwoń do mnie dobrze? - otarł jej łzy.
- Obiecuję.
Następnie Jacek kucnął przed córeczką.
- Tatuś niedługo wróci. Bądź grzeczna i opiekuj się mamą. - pocałował ją w czółko.
- Tatus - powiedziała cichym głosikiem i przytuliła się do swojego taty. Jacek wziął malutką na ręce.
- Kocham was moje skarby. - cała rodzina się przytuliła.
Kilka minut później Jacek zniknął Oli i Gosi z zasięgu wzroku.
Tak naprawdę Jacek nie jechał na żadne szkolenie. Razem z Wysockiem ustalili, że Jacek pojedzie poszukać jakiejś pomocy dla Oli. Ciężko mu było okłamać Olę ale musiał zrobić to by jej pomóc. Gdyby dowiedziała się prawdy jej stan mógł się pogorszyć.
[...] Nowak był już tydzień w Anglii. Bezskutecznie poszukiwał pomocy, jednak na marne. Został mu tylko jeden szpital w którym mogli jej pomóc.
Właśnie rozmawiał z lekarzem u którego Ola miała mieć operację.
W tym samym czasie Ola próbowała się z nim skontaktować, jednak na marne. Poczuła, jakby najważniejsza osoba w jej życiu....utraciła w nią wiarę... Gwałtownie jej stan zaczął się pogarszać. Zdołała zadzwonić na pogotowie i napisać list do Jacka. Karetka przyjechała 5 minut później. Ola trafiła w ciężkim stanie do szpitala.
Gosia była u rodziców Jacka.
Jacek po informacji o tym że jest szansa że Ola będzie zdrowa, wyszedł ze szpitala. Chciał zadzwonić do Oli, jednak nie odbierała. Zmartwił się ale pomyślał, że może coś robi i nie słyszy jak ktoś dzwoni. Nie wiedział jak bardzo się mylił...
Jeszcze tego samego dnia kupił bilet powroty do Polski..
" Zrozumiała, że utracił wiarę. Jej, jedyny bohater. Zostawiła mu list napisany resztką sił. * Wybaczyłam ci, że mnie zostawiłeś. Zrobiłam to chociaż, do nas nie wróciłeś. Przez to, że wyjechałeś bardziej cierpialam. Mogłeś już mnie zabić, zamiast zostawiać, zamiast zostawiać.*
To były cudowne dni już chyba mocnej nie da się kochać, powiedz czy im wystarczy sił by wszystkie trudności pokonać. "
Ona kochała go. Wierzyła, że kiedyś powróci. Lecz czas nie był łaskawy i w końcu samotną ją porzucił.....
Kilka godzin później Jacek był już na lotnisku. W trakcie lotu dostał informacje od ojca Oli, że jej stan jest słaby i musi być natychmiast operowana.
Około godziny później był już w szpitalu. Tam zastał Wysockiego i swoją córkę, czekających przed salą operacyjną.
Gosia gdy zobaczyła swojego tatę pobiegła do niego i się przytuliła.
- Tata - powiedziała.
Jacek wziął ją na ręce i podszedł do Wysockiego.
- Jeśli coś jej się stanie ja sobie tego nie wybacze.
- Jacek, nie mów tak. Ola z tego wyjdzie.- położył dłoń na jego ramieniu.
Minęło 5 godzin, a ono nadal nic nie wiedzieli co z Olą. Mała zasnęła na rękach swojego taty.
Rodzice Jacka, którzy przyjechali, zabrali ją do siebie.
Teraz Jacek i Wojciech czekali na jakieś wieści...
Historia smutna..czas, który przeżyli był dla niech ciężki. Cieszą się że teraz Ola jest już razem z nimi i są szczęśliwą rodziną, która niedługo się powiększy. Tak, Ola jest w 7 miesiącu ciąży. Tym razem będzie chłopak, któremu chcą dać na imię Mateusz.
Starają się nie myśleć o wydarzeniach w czasie tej strasznej choroby.
*20 lat pozniej*
Ola i Jacek nadal są szczęśliwym małżeństwem. Ich dzieci są szczęśliwe. Gosia ma 22 lata i ma narzeczonego Eryka. Poszła w ślady rodziców, tak jak jej brat, i jest policjantką, na komendzie gdzie komendantem jest jej ojciec. W patrolu jedźi ze swoim bratem.
Mateusz natomiast ma 20 lat i ma dziewczynę Weronikę, którą bardzo kocha. Od roku pracuje w policji.
Ola i Jacek są bardzo dumni ze swoich dzieci i czekają wnuków. Odnaleźli siebie, odnaleźli wszystko.
(Inspiracja na piosence : Verba - Choroba)
Liczę na kom :-*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Ona i On - dwa słowa, jedno życie!
Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić. W pewnej c...
-
( ...) - Bo...powiedziałeś, że.... - No Ola co jest? - Bo...zostaniesz ojcem - szepnęła i podeszła do okna. Jacek stał kompletnie zahipn...
-
Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić. W pewnej c...
-
Do głowy wpadł mi pomysł aby napisać miniaturkę na podstawie piosenki. Mam nadzieję, że się spodoba. Miłego czytania! PS. Czytasz na własną...