piątek, 6 lipca 2018

Ona i On - dwa słowa, jedno życie!



Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła  uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić.
W pewnej chwili zadzwonił jej telefon.
- Halo? - odebrała nie patrząc kto dzwoni.
- Mamo, kiedy będziesz? - usłyszała głos Marka, swojego adoptowanego syna.
- Już wychodzę, zaraz będę. - próbowała powstrzymać płacz.
- Dobrze, czekam. Pa. - Marek się rozłączył, a do pomieszczenia wszedł Jacek. Miał nadzieję, że nikogo w pomieszczeniu już nie będzie.
- Ola, ty jeszcze tutaj? - spytał zdziwiony widząc swoją przyjaciółkę.
- Już się zbieram. - próbowała ukryć twarz. Nie chciała aby Jacek się martwił. Wstała od biurka i już miała wychodzić. W ostatniej chwili, Jacek złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie.
- Ej, co jest? - spytał zmartwiony.
- Nic. Naprawdę jest okej. Nie martw się. - próbowała wymusić uśmiech.
- Tia, mów co się dzieje. Nie potrafię się o ciebie nie martwić. - złapał jej dłonie. Ola w końcu tego nie wytrzymała i przytuliła się do niego. Płakała bardzo. - Cii, spokojnie będzie dobrze. - głaskał ją po głowie.
- Nic nie będzie dobrze. - odsunęła się od niego i z powrotem usiadła na krześle. Jacek ukucnął obok niej.
- Będzie, tylko powiedz co się stało?
- Borys...pobił Mikołaja.
- Ale...dlaczego? - spytał kompletnie zdziwiony.
- Bo...ja byłam z Borysem parą. No i on był o mnie zazdrosny. Myślał, że ja coś z Mikołajem...wpadl w szał i go pobił. - Jacek słuchał uważnie tej opowieści, co chwile wycierając jej łzy. Z jednej strony było mu smutno, że Ola jest z Borysem, ale z drugiej cieszył się jej szczęściem. Gdy Ola skończyła mówić, zaczął mówić Jacek.
- Tak strasznie mi przykro...nie wiem co powiedzieć...
- A wiesz co jest najgorsze? - spytała, patrząc mu w oczy. Jacek przecząco kiwnął głową. - ja naprawdę myślałam, że on coś do mnie czuje. Że mamy szansę na szczęście. A teraz sama nie wiem co mam już myśleć... - kolejny raz się rozpłakała a on kolejny raz ją przytulił. Krótkowłosa brunetka czuła się bezpiecznie w jego ramionach...
Gdy się przytulali do pomieszczenia wszedł Borys. Zarówno Ola, jak i Jacek przestraszyli się go. Nie wiedzieli do czego był jeszcze zdolny.
- Lepiej się od niej odwal, bo nie ręczę za sobie. - wysoki mężczyzna podszedł niebezpiecznie do Jacka. Jednak blondyn zachował zimną krew.
- Bo co mi zrobisz? Pobijesz mnie?! Proszę bardzo! - Jacek podszedł bliżej do Borysa. Jednak Ola złapała go za dłoń.
- Jacek, nie! - powiedziała cicho.
- Nie będę się z tobą bił. Mimo wszystko byłeś dobrym kolegą. Ola, chodź idziemy! - powiedział stanowczo. Ola się przestraszyła i odsunęła. Nie chciała być z nim sam na sam. Obaj mężczyźni spojrzeli na nią.
- Ona nigdzie z tobą nie idzie. Zostaje tutaj. - powiedział stanowczo Jacek i podszedł do Oli. Cała się trzęsła, więc ją przytulił.
- To moja dziewczyna i łapy trzymaj przy sobie! - krzyknął dosyć głośno.
- Nie! - Ola w końcu postanowiłam zabrać głos. Wyrwała się z objęć Jacka i stanęła twarzą w twarz z Borysem. W jego oczach zobaczyła pewno nienawiści. - Nie jestem twoją dziewczyną, to koniec. Po tym co zrobiłeś, boję się ciebie. Nie chce więcej z tobą być. Nie chce cie więcej spotkać w moim życiu! Odejdź z tąd, tak będzie najlepiej. - pewność dodała jej siły do działania.
- Jeszcze tego pożałujecie!- kolejny raz krzyknął i wyszedł, trzaskając drzwiami.
Ola odetchnęła z ulgą. Usiadła na krześle i zamknęła oczy.
- Wszystko w porządku? - Jacek stanął za nią i zaczął masować jej plecy.
- Tak, jest lepiej niż dobrze. Cieszę się, że to się już skończyło. No i... - urwała. Wstała z krzesła, stanęła na przeciwko Jacka, spojrzała mu w oczy i przełożyła swoje czoło do jego czoła.
- Co ty robisz? - szepnął Jacek, zapatrzony w jej błękit oczu.
- To co powinnam zrobić dawno. - położyła swoje dłonie na jego policzkach i delikatnie pocałowała. Z każdą chwilą całowali się coraz bardziej. Chcieli, aby ta chwila trwała wiecznie. Po kilku minutach oderwali się od siebie, patrząc sobie w oczy.
- Powinniśmy już iść. - nadal szeptał.
- Racja, powinniśmy ale nie musimy... - znów go delikatnie pocałowała, aby po chwili spojrzeć w jego oczy. Tą chwilę przerwał dźwięk telefonu Aleksandry. Nie odbierała. Nie chciała przerywać tej chwili.
- Odbierz może to coś ważnego. - Aleksandra  dopiero po chwili przypomniała sobie o Marku.
- Cholera. - powiedziała i szybko podbiegła do leżącego na biurku telefonu. Jacek nie wiedział o co chodzi. - Przepraszam, że tak długo ale musiałam coś jeszcze załatwić. - powiedziała, gdy odebrała telefon.
- Długo muszę jeszcze czekać? - wydobył się głos z telefonu.
- Będę za 20 minut. Pa - rozłączyła się i zaczęła się szybko ubierać.
- Ola, co jest? - spytał Jacek.
- Przepraszam Jacuś, muszę jechać do domu. Mam mało czasu. - chciała już wyjść z pomieszczenia, gdyjuż Jacek ją zatrzymał.
- Poczekaj, zawiozę cie.
- Mógłbyś?
- No jasne, a co to za problem! - uśmiechnął się i musnął jej policzek.
- Dziękuję, kochany jesteś.
- No wiem. - oboje zaczęli  się śmiać.

Kilkanaście minut później byli pod blokiem Aleksandry.
- Może wejdziesz?- spytała z nadzieją.
- Nie, nie chce robić ci problemu. Po za tym po tym co się stało na komendzie...- zamilkł i lekko się uśmiechnął.
- Rozumiem. Do zobaczenia jutro! - pocałowała go, kolejny raz. Nie protestował, odwzajmnił. Chwilę później Ola zniknęła mu z zasięgu wzroku, a on udał się do swojego domu z wielkim uśmiechem na twarzy. Był szczęśliwy. Od dawna czekał na ten moment. Miał nadzieję, że nie skończy się to tylko na jednym pocałunku....
Nastał kolejny dzień. Jacek był już na nogach o 6. Chciał zrobić Oli niespodziankę i pojechać do niej z samego rana. Zależało mu na niej. Bardzo mocno! Jednak nie wiedział czy ona chce z nim być... Może dla niej to był tylko pocałunek...
O 8 był już u Oli. Mieli dziś obaj wolne, więc mógł sobie na to pozwolić. Zapukał do drzwi, a chwilę później otworzyła mu Ola.
- Witam piękną damę! - powiedział z szerokim uśmiechem i podał jej bukiet róż.
- Jacek, ale co ty tak wcześnie tu robisz? Wejdź. - spytała całkiem zdziwiona.
- Chciałem zrobić niespodziankę. - powiedział wchodzac do środka i dając jej buziaka w policzek.
- Zaskoczyłeś mnie. Nawet nie zdążyłam się ubrać, jak ja wyglądam? - mówiła, przechodząc do kuchni.
- Wyglądasz ślicznie. - puścił jej oczko.
- Tia, bo uwierzę. Dobra, ja lecę pod prysznic.
- Okej, to ja zrobię śniadanie.
Ola poszła do łazienki, a Jacek w tym czasie szykował śniadanie. Po 10 minutach na stole znalazło się wytrawne śniadanie. On sam zaś podszedł do okna i zapatrzył się w dal. Nie zauważył kiedy do pomieszczenia weszła Ola. Gdy poczuł jej dłonie na sobie, wtedy się ocknął.
- Zakochałeś się? - zażartowała.
- Nie. - odwzajmnił gest Oli. - Skoro jesteś gotowa to zapraszam na śniadanie.
- Dziękuję, kochany jesteś! - oboje usiedli do stołu.
- A Marka nie ma?
- Jacuś, ty aby na pewno się nie zakochałeś? Jest środek tygodnia, jest w szkole. - Ola zaczęła się śmiać.
- No zakochałem się, zakochałem. - uśmiechnął się szeroko.
- Oo no to kto jest tą szczęściarą? - spytała zaciekawiona, zajadając kanapkę.
- A co jak powiem, że... Ty?
- Wiesz...mnie to nie przeszkadza.
- Naprawdę?
- Naprawdę. - Jacek wstał z krzesła i podszedł do Oli. Złapał jej dłoń i bardzo głęboko spojrzał jej w oczy. Nie odzywał się, nie wiedział co powiedzieć.
- No co tak patrzysz słońce? Kocham cię!
- Ale...jeszcze wczoraj byłaś z Borysem...
- Owszem, ale od naszego rozstania cały czas myślę o tobie.
- W takim razie po co ze mną zrywałaś? - spytał zdziwiony.
- Bo...gdy jeszcze żył mój ojciec powiedział, że gdy z Tobą nie zerwę to stracisz pracę. Nie mogłam na to pozwolić. Za bardzo mi na Tobie zależało. Wiedziałam, że jeżeli zerwę to tak czy tak będziemy się widzieć.
- Mogłaś mi powiedzieć.
- Mogłam ale tego nie zrobiłam. Może zapomnijmy już o tym? Chyba liczy się tu i teraz.
- Racja. - zbliżył się do niej i ją namiętnie pocałował. Całowali się dłuższą chwilę, aż wylądowali w łóżku (...)
Po wszystkim zasnęli wtuleni w siebie. Obudzili się około 14. Gdy wstali i się ubrali, zaczęli szczerze rozmawiać. Z chęci obu stron zostali parą.
- Wiesz, że musimy powiedzieć Markowi? - spytała Ola.
- Wiem, może powiemy mu jak wróci ze szkoły? - zaproponował.
- No jasne. - Ola musnęła jego policzek, po czym się uśmiechnęła.
Około 15 do domu wrócił Marek. Był zaskoczony widząc w domu mężczyznę, którego nigdy wcześniej nie widział.
- Cześć - jako pierwszy odezwał się Jacek.
- Yy...dzień dobry. Kim pan jest? - Jacek spojrzał na Olę.
- Skarbie, usiądź.- głos zabrała Ola.
- O co chodzi?
- Bo ja i Jacek...jestesmy razem. - złapała Jacka za dłoń i czekała na jego relacje.
-  A co z Borysem? Myślałem, że ty z nim...
- Borys pobił Mikołaja. Nie chce z nim się już znać.
- Go też nie znasz! - krzyknął, wskazał na Jacka i uciekł do swojego pokoju. Ola była zaskoczona reakcją chłopca.
- Kochanie, przepraszam cię za niego.
- Nic się nie stało. Ma prawo. Pójdę z nim pogadać. - musnął Oli policzek i poszedł do chłopca. Zapukał do drzwi.
- Można? - spytał, uchylając drzwi.
- Czego chcesz? - spytał dość chamsko. Jednak Jacek się tym nie przejmował, wiedział, że tak to będzie wyglądać.
- Pogadać. - wszedł do środka i usiadł na jego łóżku.
- Nie mamy o czym. - powiedział hardo.
- Posłuchaj, nie znasz mnie więc proszę cię nie oceniaj mnie. - dla Jacka to już było za dużo.
- Nie znam, ale znając Borysa i to co zrobił mamie to ty jesteś taki sam.
- Dlaczego tak myślisz?
- Jesteś policjantem. - Jacek się zaśmiał.
- Nie każdy policjant bije każdego, kto tylko dotknie jego dziewczyny. - uśmiechnął się lekko. - Jeśli chcesz to mogę ci coś powiedzieć.
- Czyli co? - spojrzał na blondyna.
- Kiedyś już byłem z Olą... - urwał.
- To...dlaczego z nią zerwałeś?
- Nie ja, tylko Ola.
- Dlaczego? - Markowi chyba opadły emocje.
- Jej ojciec nie akceptował naszego związku. Uważał, że chce ją skrzywdzić. Lecz tak nie było. Pewnego dnia zaprosiłem ją na piknik, tam ze mną zerwała... - posmutniał przypominając sobie przykre wspomnienia.
- I co było dalej? - chłopca zaciekawiło to co mówił Jacek.
- No co było? Żyłem dalej.
- Kochałeś ją?
- Oczywiście, że tak. Nigdy nie przestałem.
- To dlaczego nie walczyłeś o nią? - kolejne pytanie ze strony chłopca.
- Myślisz, że nie próbowałem? Wiele razy proponowałem jej wyjście do kina, czy kolację. Za każdym razem odmawiała. Gdy został zabity jej ojciec i ona została porwana przez swoją dawną przyjaciółkę, próbowałem...chciałem być przy niej. Jednak nie, ona mnie odtrąciła. Nie masz pojęcia jak to bolało. - Jacek nie miał świadomości, że to co mówi słyszy Ola.
- Przepraszam... - Marek spuścił głowę, jednak po chwili ją podniosło spojrzał na chłopaka swojej mamy. Jacek spojrzał na niego pytającym wzrokiem. - Źle cię osądziłem.
- Nie ma za co. - lekko się uśmiechnął.
- Panie Jacku... - urwał.
- Tak?
- Pan kocha moją mamę?
- Oczywiście, że tak. Jest dla mnie najważniejsza - znów posłał mu uśmiech. - I nie "pan" tylko Jacek.
- Dobrze. - chłopiec szeroko się uśmiechnął.
- Wracamy do Oli? - spytał Jacek.
- Jasne, tylko...
- Co się stało?
- Nie zabieraj mi mamy...
- No coś ty, zwariowałeś? Nie zamierzam nikogo zabierać. Tylko wiedz...masz dużą konkurencję. - obaj się roześmiali. Po czym wyszli do kuchni, gdzie czekała na nich Ola razem z obiadem. Na ich widok się uśmiechnęła.
- To ja pójdę umyć ręce. - Marek wyszedł do łazienki, a Jacek podszedł do Oli i ją mocno przytulił.
- Kochanie, wszystko w porządku? - spojrzała w jego śliczne błękitne oczy.
- Kocham cię. Najbardziej na świecie. Nie wiem jak wytrzymałem bez ciebie tyle lat.
- Ja ciebie też kocham ale powinnam cię przeprosić. - Ola posmutniała.
- Za co??
- Ty chciałeś mi pomóc gdy straciłam ojca, a ja tak po prostu cię odepchnęłam.
- Podsuchiwałaś? - blondyn lekko się uśmiechnął.
- Ciężko było was nie słyszeć.
- Ola, skarbie. To co było kiedyś to przeszłość. Liczy się tu i teraz. - złapał ją za dłonie.
- Tak wiem, ale wiem jak mogłeś się wtedy czu...- Jacek jej przerwał ,składając jej namiętny pocałunek na ustach. Ola odwzajemniła. Całowali się dłuższą chwilę.
- Chyba tego wystarczy gołąbeczki. - Marek się zaśmiał. Natomiast zakochani czuli się zmieszani. Uśmiechneli się do siebie.
- Siadajcie do stołu. - odezwała się Ola.
Kilka minut później cała trójka jadła obiad przygotowany przez Aleksandrę, potem Marek poszedł odrabiać lekcje a Wysocka i Nowak usiedli przed telewizorem. Włączyli film " I że cię nie opuszczę ", przytulili się do siebie. Był to bardzo romantyczny film. Film trwał około 3 godzin. Na zegarze była 19:30.
- To co skarbie, ja będę już szedł. - mówił Jacek muskając Olę po szyi.
- Nie zostaniesz na noc? - zrobiła smutną minę .
- A chcesz? - Nowak się uśmiechnął.
- Bardzo. - złożyła mu na ustach pocałunek.
- Przepraszam, że przeszkadzam... - znów przerwał im Marek.
- Co się stało? - spytała Ola.
- Mógłbym nocować dziś u mojego kolegi, Kacpra?
- No jasne. - Ola się uśmiechnęła. Marek podziękował i chwilę później było słychać odgłos zamykanych drzwi. Niespodziewanie poczuła jak ktoś ją podnosi.
- Jacuś, zwariowałeś?
- Tak, na twoim punkcie! - po chwili położył ją na łóżku w sypialni, a sam położył się delikatnie na niej.
- Wariat. - szepnęła mu na ucho i delikatnie musnęła jego usta.
- Wiem, to z miłości do ciebie.
- Co ty mi tak słodzisz?
- Nie podoba się? - nie czekał na odpowiedź tylko ją pocałował. Spędzili wspólną noc po kilku latach.

Minęły dwa tygodnie od kad Ola jest z Jackiem. Układa im się wręcz idealnie. Marek bardzo się cieszy, że jego mama układa sobie życie z takim mężczyznę jak Jacek.
Dziś była środa. Ola i Jacek mieli na 8 do pracy. Na komendzie byli już pół godziny przed czasem. Idąc po schodach, Oki zakręciło się w głowie.
- Wszystko w porządku, kochanie? - spytał zmartwiony Jacek.
- Tak. - posłała mu uśmiech.
- Może zostaniesz dziś na komendzie?
- Co?? Dlaczego?
- Jesteś cała blada. W dodatku jeszcze to zasłabnięcie i złe samopoczucie rano. - powiedział zmartwiony.
- Skarbie, proszę cię, przejdzie mi. Nic mi nie będzie. - złapała jego policzki i delikatnie pocałowała w usta.
- Ale Ola... - nie dane było mu dokończyć.
- Skończ. - trochę się zdenerwowała i poszła do swojego pokoju. Jacek postanowił zostawić ją chwilę samą. Zauważył, że przez ostatni tydzień chodzi jakaś przygnębiona, mało się odzywa. Nie chciała mu powiedzieć co się dzieje. On sam nie chciał naciskać, ponieważ wiedział, że Ola i tak mu nic nie powie.
Blondyn poszedł się przebrać, potem postanowił pójść do ukochanej i jeszcze raz z nią porozmawiać.
- Proszę, herbata dla pięknej pani. - powiedział, wchodząc do pokoju w którym aktualnie była sama Ola.
- Dziękuję, kochany jesteś. - brunetką wzięła od swojego chłopaka kubek i musnęła jego policzek.
- Jak się czujesz? - spytał Nowak podchodząc do Oli i masując jej plecy.
- Lepiej.
- Na pewno ? Może jednak zostan na komendzie?
- Jacuś, bardzo cię proszę, skończ już.
- Ale ja się martwię. - ukucnął naprzeciwko niej.
- Nie ma o co. - powiedziała nachylając się i go przytulając. W tej samej chwili do pokoju wszedł Krzysiek, z którym Ola razem jeździła w patrolu.
- Cześć gołąbeczki! - powiedział z uśmiechem. On jako jedyny wiedział o tym, że ta para jest razem.
- Cześć. - odpowiedzieli jednocześnie, po czym Ola dodała.
- Pójdę wynieść kubki. - zaraz po wyjściu Oli, Jacek miał prośbę do Krzyśka.
- Stary, mam prośbę. - spytał niepewnie.
- No co jest? - Zapała trochę się zmartwił, bo twarz dyżurnego była poważna. Na ogół był to zabawny chłopak, pełen pasji.
- Chodzi o Olę...
- Co z nią jest?
- Mógłbyś na nią uważać?
-Cos się stało? - Krzysztof nie wiedział kompletnie o co może chodzić.
- Od tygodnia chodzi jakaś przybita. W dodatku dziś rano zwymiotowała, a na komendzie zrobiło jej się słabo. Prosiłem ją żeby została dziś na komendzie, ale znasz ją.
- Nie no rozumiem. Będę na nią uważać. - uśmiechnął się przyjaźnię.
- Dzięki. - odwzajemnił gest Krzyśka. Jacek chciał już wychodzić, ale Zapała go zatrzymał.
- Jacek, poczekaj jeszcze chwilę.
- No co jest?
- Na twoim miejscu pojechałbym z nią do ginekologa. - lekko się uśmiechnął.
- Ale ty chyba nie myślisz, że...nie no stary. - Jacek się trochę zmartwił.
- Jacek, zaufaj mi. Wiem co mówię. Gdy Emilka była w ciąży też tak miała. - poklepał go po plecach. - No chyba, że Ola już wie i chce ci zrobić po prostu niespodziankę. - Jacek z wrażenia usiadł na krześle. - Ej, Jacek dobrze się czujesz? - Zapała trochę się zmartwił zachowaniem swojego przyjaciela.
- Tak, wszystko dobrze. Tylko...zostanę ojcem, ty to rozumiesz? Ja, któremu nigdy nie wychodziło w związkach. - szeroko się uśmiechnął. W tej samej chwili to pomieszczenia weszła Ola.
- Coś się stało, że ty taki szczęśliwy? - zwróciła się do swojego chłopaka. On podszedł do niej, i bardzo mocno przytulił, po czym dodał.
- Wszystko jest w porządku, nawet lepiej. Proszę cię, kochanie uważaj na siebie, dobrze?
- Z tobą na pewno wszystko dobrze?
- Nawet lepiej. Kocham cię. - powiedział po czym ją pocałował w usta i przytulił. Krzysztof patrzył na niech z radością w oczach. Oni po prostu byli idealną parą.
Chwile później Jacek opuścił pokój, a Ola zwróciła się do Krzyska.
- Co mu się stało?
- A skąd ja mam to wiedzieć? - zapytał, puszczając jej oczko.
- Krzysiek, mów bo nie ręczę za siebie. - odrobinę się zdenerwowała.
- Chodź na odprawę, później pogadamy. - tak też zrobili. Udali się na odprawę. Ola zauważyła, że podczas odprawy jej ukochany cały czas się uśmiecha. Chyba się nie domyśla, że z nią jest coś nie tak? Sama już nie wiedziała co o tym myśleć. Owszem, cieszyła się bardzo, że się śmieje tylko nie rozumiała dlaczego Krzysiek i Jacek robią z tego taką tajemnice.
Po 15 minutach patrol 06 wyruszył na patrol. Ola próbowała dowiedzieć się cokolwiek o czym Krzysiek rozmawiał z Jackiem, jednak ten pozostał nieugięty.
Około 18 zjechali na bazę, gdzie wypełnili papiery i mogli iść do domu. Ola udała się do Jacka, który również kończył pracę.
- Dobra, kochanie a teraz bez ściemy. - powiedziała Ola gdy weszła do gabinetu dyżurnego i zamknęła drzwi. - Co się takiego wydarzyło?
- Zostaniemy rodzicami? - spytał Jacek z bananem na twarzy.
- Czekaj, skąd wiesz? - spytała zdziwiona. Myślała, że Nowak się nie domyśli.
- Tak czy nie? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- No...tak. - Jacek podniósł swoją dziewczynę do góry i zakręcił w koło. Tak bardzo się cieszył. Po chwili postawił ją na ziemi i namiętnie pocałował.
- Kocham cię, skarbie.
- Ja ciebie także kotek. - mocno się przytulili. Już nic nie mogło zagrażać im szczęściu.


* Rok później *
3 miesiące temu na świat przyszła mała Amelka. Dziewczynka jest bardzo podobna do swojego taty. Te samo niebieskie oczka i ten sam rozczulający uśmiech. Marek mimo tego, że z początku obawiał się, że Ola i Jacek oddadzą go do domu dziecka, jest szczęśliwy, że ma rodzeństwo. Jest szczęśliwy gdy widzi, że jego przebrani rodzice są szczęśliwi. Z czasem zaczął traktować Jacka, jak własnego ojca.
Miesiąc temu Ola i Jacek wzięli ślub. Są bardzo szczęśliwi gdy są razem. Oboje wspierają siebie nawzajem.

THE END


piątek, 11 maja 2018

To już jest koniec... ♡

Witajcie moje skarby!
Oj, dawno mnie tu nie było...i nie będzie. Otóż...po ostatnich przejściach i stracie kilku ważnych osób - odchodzę. Nie, nie. Nie na tamten świat...chociaż by się przydało. Mój pierwszy post od dawna jak i ostatni. Nie wiem, czy się ucieszycie czy nie...nie mnie to oceniać. Dziękuję wam za miłe komentarze, nie było ich wiele ale z całego serca dziękuję. Szczególe podziękowania należą się Gosi - ty mój skarbie!
Dziękuję również wszystkim osobą, które poznałam dzięki blogowi. Są to osoby wspaniale! W sumie temu blogu też zawdzięczam wiele. Gdyby nie on nie byłabym tu gdzie jestem.
Oj, chyba się rozpisałam. Kończę.
KOCHAM WAS CAŁYM MOIM MAŁYM SERDUSZKIEM ♥♥♥
PAPAPAPA♥♥♥♥♥♥

piątek, 19 stycznia 2018

Uwaga!

Hej, hej, hej!
Tak to ja! Dawno mnie tu nie było. No i w sumie jeszcze troszkę mnie nie będzie. Niestety, moje plany na dokończenie tej serii opowiadań, ale niestety brak weny...
Z tej racji organizuje konkurs na zakończenie serii opowiadań.
Zapraszam więc wszystkich chętnych.
Czas: 19.01.2018 do 05.02.2018.
Opowiadania proszę wysyłać na mój adres mailowy: marylagostomska1@gmail.com lub po prostu wstawić do siebie na blogi.


Pozdrawiam
Aniołeczek ❤❤

środa, 8 listopada 2017

Kilka faktów o mnie

♡ Mam na imię Maryla
♡ Chodzę do 2 gimnazjum
♡ Mam urodziny 13 kwietnia
♡ Mam 14 lat
♡Śpiewałam w chórku kościelnym
♡Mieszkam w województwie pomorskim
♡ Mam 4 psy i 3 koty
♡ Mam sześcioro rodzeństwa ( 1 brata i 5 sióstr)
♡Dzięki blogowi poznałam wiele wspaniałych i kochanych osób (m.in. Mała Malinka czy Princess)
♡Jestem zakochana w takim jednym 😏 ,oczywiście bez wzajemności :-)
♡Ulubiony aktor Przemysław Puchała <3
♡ Ulubiona aktorka Magdalena Malcharek <3
♡ Ulubiony serial "Policjantki i policjanci "<3 oraz " W rytmie serca "
♡ Mam 3 bff i 4 ibff, kocham je mimo wszystko ♡♡
♡ Moja pasja to pisanie bloga i czesanie włosów
♡Na bloggerze jestem już około roku
♡ Mieszkam na wsi
♡Jestem wysoka jak na swój wiek
♡Koleguje się z siostrą chłopaka, który mi się podoba ~♥~
♡Moje marzenie to żeby Ola i Jacek do siebie wrócili i założyli rodzinę ♥♥
♡ W przyszłości chcę zostać fryzjerką
♡ Niebieskooka
♡ Posiadam facebook, messenger, GG, snapchat, instagram,
♡ Singielka

piątek, 13 października 2017

1.15 Wieczór kawalerski ❤

Była mniej więcej godzina 3 nad ranem gdy Ola wróciła do domu. Była bardzo zmęczona. Gdy tylko weszła do sypialni, położyła się na łóżku i zasnęła.

*Jacek *
Obudziłem się około 8. Obok mnie leżała Ola. Spała jak zabita. Nie chcąc jej budzić, wstałem po cichu i udałem się do kuchni. Tam przygotowałem sobie śniadanie oraz kawę. Kilka minut później było już zjedzone. Poszedłem do salonu, włączyłem sobie TV, jednak strasznie mi się nudziło. Stęskniłem się już za Olą. Spojrzałem na zegarek, dochodziła 10, gdy zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz, dzwonił Mikołaj.
- Cześć stary ! - usłyszałem, gdy tylko odebrałem telefon.
- Cześć, co zatęskniłeś już za mną ?- roześmiałem się.
- A żebyś wiedział- odwzajemnił mój gest. - a tak serio dzwonie, żeby ci powiedzieć, że wpadniemy po ciebie z Krzyśkiem o 17.
- Okej, będę czekał. Na razie !- rozłączyłem się.
Chwilę później wstała Ola. Zrobiła sobie herbatę i usiadła koło mnie, na sofie.
- Hej skarbie - pocałowałem ją.
- Hej.- przytuliła się do mnie .
- Widzę, że impreza udana - puściłem jej oczko.
- Bardzo,chodź nadal jestem zmęczona.
- Moje ty biedactwo - pocałowałem ją w czoło. Ona cicho się zaśmiała.
- A ty o której wychodzisz ? - spojrzała na mnie.
- Chłopaki będę po mnie o 17.
- Okej. - upiła trochę herbaty. - Idę wsiąść prysznic. - dodała i poszła.

Gdy nadeszła godzina 16 zacząłem szykować się do wyjścia. Zapinałem koszule, gdy w drzwiach stanęła Ola. Rękę miała położoną na brzuchu.
- Co jest kochanie?- spojrzałem na nią.
- Nic. Będę tęsknić. - podeszła do mnie i się przytuliła.
- Oj, ja też kotek. - bardzo namiętnie ją pocałowałam.

[...] Zabawa trwała bardzo dobrze, jednak wciąż myślałem o Oli.
Alkoholu nie brakowało. Naprawdę, bardzo dużo wypiłem. Krzysiek o 1 w nocy odpadł. Ja już po woli też trafiłem siły. Mikołaj o 2 musiał jechać do domu. Coś z Dominiką się stało. Ja sam o 3 wróciłem do domu. Do domu wszedłem bardzo cicho, chwiejąc się. Położyłem się koło Oli i ją lekko przytuliłem, po czym zasnęłem.


Tak wiem, krótkie i zle napisane. Najmocniej was przepraszam, ale nie mam za dużo czasu aby pisać.
Pozdrawiam







Kocham, to coś więcej niż słowa

Dziś był  pierwszy mój dzień w nowej szkole. Bowiem moi rodzice postanowili przeprowadzić się do Wrocławia. Trochę obawiałam się tego dnia, iż nie wiedziałam czy inni mnie zaakceptują.
10 minut przed lekcją byłam już pod klasą. Miałam chodzić do 3 klasy technikum. Przekazałam również mojemu nauczycielowi od matematyki, aby nie przedstawiał mnie przed wszystkimi. Nie było potrzeby robić jakiegoś zamieszania.
Po dzwonku na lekcje weszliśmy do klasy, usiadłam w ostatniej ławce przy oknie. Wyjęłam potrzebne rzeczy i z uwagą słuchałam co mówi pan Grzegorz. Jednak jego przemowa nie trwała długo, gdyż do klasy wszedł jakiś chłopak.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie. - tłumaczył się.
- Dzień dobry, proszę. - nauczyciel wskazał ręką, aby usiadł. Młody chłopak był całkiem przystojny ale nie robiłam sobie nadziei.
- Mogę? - usłyszałam jego głos. - Jasne. - powiedziałam, zabierając torbę z krzesła. Jednak zaraz zobaczyłam jak jakaś dziewczyna patrzy na mnie jakby chciała mnie zabić.
- Nie przejmuj się nią. - chłopak, obok mnie chyba zauważył jak na mnie spojrzała.
- Kto to?
- To moja koleżanka. Twierdzi, że będziemy razem. Powiedziałem jej kiedyś nawet, że nic z tego nie będzie ale dalej robi sobie nadzieję oraz jest zazdrosna o każdą dziewczynę.
- Okej.
- Jacek jestem. - wyciągnął dłoń w moją stronę.
- Ola. - podaliśmy sobie dłonie i posłaliśmy sobie uśmiechy.
- Ola mogę coś zrobić, ale się nie obrazisz?
- No okej. - pocałował mnie w policzek i powiedział, że jestem ładna. Chyba na mojej buzi pojawiły się rumieńce.
- Później ci powiem dlaczego to zrobiłem. - puścił mi oczko i skupiliśmy się na lekcji. Jednak ja ciągle myślałam o Jacku. Był bardzo szarmancki. Te jego oczy tak bardzo mi się podobały... W końcu usłyszeliśmy dzwonek. Spakowaliśmy się i wyszliśmy z klasy.
- Więc...? - zwróciłam się do Jacka.
- Chodź. - pociągnął mnie za rękę i poszliśmy do szatni. Tam znaleźliśmy jakieś ciche miejsce. - Za pewne zauważyłaś jak Sandra ciągle na nas patrzała.
- To ta dziewczyna co jest w tobie zakochana?- spytałam żeby mieć pewność. On kiwnął twierdząco głową. - Widziałam. - Jest zapatrzona w siebie i nie lubi gdy ktoś jej się sprzeciwia. Pocałowałem cię żeby ona wiedziała, że nie jestem jej...
- A ten komplement?
- Dasz mi dokończyć?- spojrzał w moje oczy.
- Jasne.
- Ale nie tylko dlatego. Skłamałem, że jesteś ładna... - poczułam jak moje serce łamie się na pół. Chciałam odejść od niego... - Nie jesteś ładna. Jesteś piękna! - uśmiechnął się czule. A ja? Kompletnie nie wiedziałam co robić. Przecież znamy się zaledwie godzinę, jednak...poczułam coś do niego. Niby nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia a tu proszę!
- Yhm. - tak właściwie nie wiedziałam co powiedzieć.
- A ten pocałunek to nie tylko dlatego...
- A dlaczego? - już miał mi odpowiedzieć, gdy podeszła do nas Sandra.
- Hej Jacuś. Masz czas wieczorem. Pomyślałam, że może pójdziemy gdzieś razem. - trochę mnie to wkurzyło.
- Nie, nie mam czasu.
- No proszę cię. - wciąż nalegała.
- Już się umówiłem z Olą, więc...sorry.
- Jeszcze tego pożałujesz. - powiedziała odchodząc. Trochę się przestraszyłam. Jacek złapał mnie za dłoń.
- Nie bój się jej.
- Taa. Chyba chciałeś coś powiedzieć. - zmieniłam temat. - Ten pocałunek...podobasz mi się. Poczułem do ciebie coś, co ciężko u mnie poruszyć.
- Jacek, proszę cię. Jesteś przystojny. Ja na ciebie nie zasługuje... - odeszłam.
- Kocham cię. - usłyszałam jeszcze za plecami. Z mojego oka popłynęła samotna łza. Szybko ją otarłam. Akurat zadzwonił dzwonek na lekcję. Przez cały ten dzień próbowałam zapomnieć o Jacku, lecz siedzenie razem z nim w ławce nie ułatwiało mi tego. Nasz związek i tak by nie przetrwał, więc nie warto nawet zaczynać.
Po skończonych lekcjach, poszłam do domu.

Siedząc na łóżku i słuchając muzyki, zobaczyłam mojego ojca. Zdjęłam słuchawki.
- Córcia, masz gościa. - powiedział, a moim oczom  ukazał się Jacek. No pięknie.
- Dlaczego go wpuściłeś?
- Powiedział, że musi o ciebie walczyć. Ja was zostawię samych. - ojciec opuścił pokój, a Jacek kucnął obok mnie i złapał moje dłonie.
- Ola, wiem, że długo się nie znamy i dziwnie to zabrzmi, ale mi naprawdę zależy. Jeśli miałbym czekać długie lata, poczekam. Ważne jest tylko to abyś mi zaufała. Olka, kocham cię.
- I co po kilku miesiącach te twoje obietnice znikną.
- Przysięgam, że nie!- poczułam, że mu naprawdę zależy. Chce być ze mną pomimo wszystko.
- Masz mnie nie zawieść! - pogroziłam mu i musnęłam jego usta.
- Obiecuję skarbie. - przytulił mnie. Czułam się bezpieczna i kochana.
- Kocham cię. - szepnęłam.
- Ja ciebie też.
Chwilę rozkoszy przerwał mój ojciec, jak zwykle. Szybko się od siebie odsunęliśmy.
- Nie musicie. Ładnie razem wyglądacie. - posłał nam ciepły uśmiech. My z Jackiem spojrzeliśmy na siebie.
- Co chciałeś? - spytałam się go.
- Jeździmy z mamą do pracy na nocną zmianę.
- Okej, a o której będziecie?
- Mniej więcej 2 w nocy.
- No dobrze, pa.
- Pa, tylko grzecznie tutaj.
Gdy ojciec wyszedł, razem z blondynem zaczęliśmy się śmiać.  Po chwili usłyszeliśmy, jak drzwi od domu się zamykają.
- Chodź, zrobimy coś na kolacje. - złapałam go za rękę i zeszliśmy na dół.
Stanęłam przy kuchennym blacie i szukałam jakiegoś dobrego przepisu, gdy poczułam jego dłonie na biodrach.
- Lubisz zapiekankę ziemniaczaną? - muskał moją szyje.
- Się pytasz. Uwielbiam!- odwróciłam się w jego stronę. - A co?
- To świetnie się składa. Zrobimy ją.
- Ale ja nie wiem co i jak.
- Ja ci pokaże.
- Umiesz gotować? - spytałam uśmiechając się.
- Umiem i lubią.
- Facet ideał. - pocałowałam go w policzek i się zaśmiałam.
- Bardzo śmieszne. - udał obrażonego.
- Oj kochanie, nie gniewaj się. - pogłaskałam go po policzku. Wyszukaliśmy wszystkich potrzebnych rzeczy i zabraliśmy się do gotowania. Chociaż większość to Jacek robił, bo ja muszę przyznać, że kiepski ze mnie kucharz. Za to Jackowi praca szła znakomicie. Niecałą godzinę później jedliśmy z apetytem.
- Pyszne kochanie - uśmiechnęłam się do Jacka.
- Wszystko twoja zasługa. - puścił mi oczko.
- Ja nic nie zrobiłam. - szeroko się uśmiechnęłam, blondyn odwzajemnił mój gest.
Po jedzonej kolacji, przeszliśmy do salonu oglądać TV. Oglądaliśmy komedie romantyczną. Przytuliłam się do Jacka, a on objął mnie ramieniem. Siedzieliśmy tak do 22. Na dworze zrobiło się ciemno.
- Ja już będę lecieć kotek. - rzekł Jacek. Szczerze, bałam się go puszczać o tej godzinę samego do domu. Nie wiadomo co mogło się wydarzyć.
- Zwariowałeś?!  Nie puszczę cię o tej godzinie samego do domu!
- A widzisz inne rozwiązanie? - objął mnie w pasie.
- Zostaniesz tutaj.
- Nie, nie, nie. Nie chce podpaść twojemu ojcu.
- Przestań. Zaraz do niego zadzwonię i się spytam czy możesz zostać.
- Ale moi rodzice... - ciągnął dalej.
- Ja dzwonie do ojca, a ty dzwoń do swoich rodziców.

[...]
- I co? - spytał Jacek, po rozmowie z rodzicami.
- Załatwione, tylko...
- Tylko mamy być grzeczni. U mnie podobnie. - Jacek namiętnie pocałował mnie w usta.
- To co, idziemy się wykąpać i spać.- zwróciłam się do Jacka. Kiwnął twierdząco głową.
Po kąpieli położyliśmy się do łóżka.


[...] Następnego dnia wstaliśmy około 7 rano. Staraliśmy się być cicho, aby nie obudzić rodziców. Była mniej więcej godzina 7:30 gdy ruszyliśmy w stronę szkoły. Pogoda sprzyjała. Jednak ja ciągle myślami byłam przy Sandrze. Przecież ona teraz nie da mi żyć. W końcu to ja jestem z Jackiem.
- Ej, myszko co jest? - Jacek wyrwał mnie z zamyślenia.
- Boję się Sandry. Ona mi nie da żyć.
- Skarbek, spójrz na mnie - zatrzymaliśmy się i spojrzałam głęboko w oczy blondyna. - Nie bój się. Zaufaj mi. Wszystko będzie dobrze. - mówił spokojnie i powoli. Nie wiedziałam co powiedzieć, dlatego mocno się w niego wtuliłam.
- Dziękuję, że jesteś.
- Kocham cie. - szepnął i ruszyliśmy w dalszą drogę.

[...] Tak jak przypuszczałam, Sandra nie jest zadowolona z mojego związku z Jackiem. Jednak gdy Jacek jest przy mnie czułam się bezpiecznie.

Podczas jednej z przerwy poszłam do łazienki. Gdy byłam w toalecie usłyszałam dwa głosy.
- Jeszcze jędza pożałuje tego wszystkiego!! Jacek jest mój! - usłyszałam głos Sandry. Szczerze, to chciało mi się śmiać.
- Ale co ty chcesz zrobić? - zwróciła się do niej Alicja, koleżanka z klasy.
- Widziałam jak przed chwilą Jacek rozdzielił się z Olką. Pójdę do niego i go pocałuje, a powiem, że to on. Wtedy na pewno z nim zerwie i Jacek będzie ze mną. - zaśmiała sie. Chyba nie miała świadomości, że ja to słyszę.
- Zwariowałaś?! Dlaczego ty jesteś taka podła? - Alicja próbowała chyba ją powstrzymać od tego pomysłu.
- Zasłużyła na to.
- Dziewczyno, ogarnij się. Znasz ją jeden dzień, nic o niej nie wiesz! Sorry, ale nie chce się z tobą kolegować. Jesteś za bardzo chamska. Narka - Ala wyszła, trzaskając drzwiami. Niedługo potem wyszła Sandra a ja za nią. Jednak na korytarzu zatrzymała mnie Ala.
- Ola, dobrze że cię widzę. Musisz mnie posłuchać... - przerwałam jej.
- Wiem wszystko. Właśnie tam idę. Jestem ciekawa miny Sandry. - zaśmiałam się i poszłam w kierunku szatni. Na jednej z ławek ujrzałam Jacka jak "rozmawia " z Sandrą, a potem jak ona go całuje. Podeszłam do nich.
- Nie przeszkadzam? - oparłam się o ścianę.
- Ola, to ona... - Jacek odepchnął Sandrę, podszedł do mnie i zaczął się tłumaczyć. Jednak przerwałam mu.
- Chodź kochanie. - złapałam go za dłoń. Gdy zobaczyłam minę Sandry omal nie padłam ze śmiechu. Razem z Jackiem wyszliśmy przed szkołę.
- Skarbie, to naprawdę...- kolejny raz chciał się wytłumaczyć.
- Jacek, wiem wszystko. Widziałam. Ona to zrobiła specjalnie. Chciała żebym z tobą zerwała. Nawet jeśli by to była twoja wina to bym ci wybaczyła, wiesz dlaczego?
- Dlaczego? - spojrzał na mnie pytająco.
- Bo kocham cię najbardziej na świecie
- Ja ciebie też. - pocałował mnie.
*Kilka miesięcy później *
Ola i Jacek nadal są szczęśliwi, gdy są razem. Kochają się, a to im daje pełną gwarancje na to, że będą zawsze razem. Chłopak planuje w jej 18 urodziny, czyli za kilka miesięcy jej się oświadczyć.


Witajcie! Miniaturka do bani, ale cóż poradzę...
Pozdrawiam
Aniołeczek ❤❤

niedziela, 10 września 2017

Konkurs ( końcówka )


Czy ktoś pamięta jeszcze nasz konkurs !:-D 
Dość długo to trwało, ale jakoś udało mi się go rozstrzygnąć :-) !
Tutaj macie dedykty, a już niedługo obiecana miniaturka dla Blogerki 1978, oraz opowiadanie dla Małej Malinki :-* 




















Ps. Może dziś się pojawi next !:-) :-D :-* 

Ona i On - dwa słowa, jedno życie!

Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła  uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić. W pewnej c...