poniedziałek, 31 lipca 2017

1.8 Chciałbym cofnąć czas co kruszy się jak szkło.

Następny dzień
Dziś Jacek wyjechał do Niemiec. Jego życie? Cóż, dawne życie porzucił. Nie chciał tego ale tak ona chciała. Teraz zaczyna nowy rozdział. Rozdział, w którym ma nadzieję, że pojawi się ktoś tak samo wspaniały jak jego ukochana Ola. Jak na razie postara się żyć ze świadomością, że nigdy nie zobaczy swojego dziecka..a może nie jego? Przecież Ola była jeszcze z Szymonem...przynajmniej tak mu się wydawało.
Wszystko to wydawało mu się bardzo dziwne. Owszem chciałby cofnąć czas ale się nie da. Musi żyć teraźniejszością.

* W tym samym czasie u Oli *
Ola postawiła odwiedzić swoich kolegów z pracy. Chce żyć tym co jest teraz, żałuję tego, że on odszedł.
Idąc na komendę dużo rozmyślała. Najbardziej myślała o dziecku i o... Szymonie. Mimo że nie widziała go zaledwie kilka dni tęskniła za nim.
Wreszcie doszła na komendę, na poczekaniu na przywitanie wyszła Zosia, która ją mocno przytuliła. Kiedyś dziewczyny się nie lubiały ale teraz stały się przyjaciółkami.
- Ej, Zosia udusisz mnie - powiedziała w żarcie i również ją przytuliła.
- Stęskniłam się za tobą. Nie odzywasz się, bałam się że coś ci się stało. Na dodatek nie odbierałaś moich telefonów. - powiedziała z żalem.
- Przepraszam, nie miałam za bardzo czasu. Ostatnio działy się u mnie komiczne rzeczy. - odparła ze smutkiem, przypominając sobie rozmowę z Jackiem.
- Ej, Ola co jest?
- Ehh...wpadnij dziś do mnie wieczorem to pogadamy.
- Okej, pa. - dziewczyny się pożegnały i Ola poszła do pokoju prewencyjnego. Tak zastała Szymona.
- Cześć- powiedziała do niego. Ten gdy usłyszał jej głos uśmiechnął się i ją przytulił.
- Cześć, dawno cię nie widziałem.
- Oj tam, to zaledwie kilka tygodni. - uśmiechnęła się lekko.
- No to opowiadaj co u ciebie. Jak mija życie?
- Wolę o tym nie gadać...
- Co jest? - podszedł do niej i dotknął jej dłoni.
- Nic. - odpowiedziała szeptem. - Ola, jestem twoim przyjacielem, możesz mi zaufać.. - dziewczyna milczała. - Chodzi o Jacka, tak? Co z nim?
- Szymon, sorry ale to nie twoja sprawa.
- Rozumiem, tylko... - zaczął się do niej niebezpiecznie zbliżać. Jego usta były coraz bardziej ust Oli.
W pewnym momencie Ola odsunęła się od niego i dała mu z liścia.
- Co ty wyprawiasz?!?
- Podobasz mi się. - znów się do niej zbliżył, jednak ta znów się odsunęła.
- Nie rób sobie nadziei, nic z tego nie będzie!
- Ale Ola, dlaczego!? Zależy mi na tobie.
- Wybacz ale ja kocham kogoś innego. Nie potrafiłabym być z tobą. Nie mogę go zdradzić...
- To Jacek, tak?  Zostawił cię samą, w ciąży a ty go jeszcze bronisz.
- Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. - chciała wyjść...
- Zaczekaj!!
- Nie Szymon. Zapomnij i mnie i o naszej przyjaźni. Nie chce cie znać!?! - krzyknęła mu to prosto w twarz i wybiegła z komendy. Łzy jej płynęły.  Czy to możliwe aby zakochała się na nowo?!  Nie... Jest tylko jedna prawdziwa miłość. Tą miłością jest Jacek...

Ola cały dzień przesiedziała w domu, oglądając wspólne zdjęcia jej i Jacka. Byli tacy szczęśliwi. Nic im nie brakowało.
W pewnym momencie usłyszała dzwonek do drzwi. Nie chętnie ale poszła otworzyć. Zobaczyła Szymona, chciała zamknąć drzwi, jednak on był silniejszy i jej na to nie pozwolił.
- Olka, proszę pogadajmy.
- O czym? - mówiła spokojnie. Nie chciała się denerwować w tym stanie.
- A możemy pogadać w środku?
- No wejdź.
- No to o czym chcesz pogadać? - zapytała gdy już byli w salonie.
- Chciałem cię bardzo przeprosić za moje poranne zachowanie na komendzie.
- Szymon wiesz, że to nie powinno się wydarzyć.
- Wiem, ale podobasz mi się bardzo.
- Szymek - dotknęła jego dłoni. - Posłuchaj. Nasz związek i tak by nie przetrwał. Jesteś wspaniałym mężczyzną ale ja nie czuję do ciebie tego co ty do mnie. Z mojej strony jest to jedynie przyjaźń, jednak z twojej jest to coś więcej.
- Rozumiem. Przeszkodą jest Jacek...
- Tak. Kocham go, pomimo tego, że mnie zostawił. Tak naprawdę gdyby nie on to...nic by mnie nie trzymało przy życiu.
- Ola nie mów tak. Wróci do ciebie, prędzej czy później.
- Dlaczego to robisz?
- Robię co?
- Podnosisz mnie na duchu.
- Bo jesteś moją przyjaciółką. Zrozumiałem, że tak czy tak nigdy nie będziemy razem, a przyjaciół się nie zostawia w potrzebie. Jeśli chcesz to pomogę ci odzyskać Jacka. - lekko się uśmiechnął.
- Dziękuję ale to niemożliwe. - na jej twarzy ukazał się smutek.
- Ej, niemożliwe staje się możliwe.
- Dziękuję - przytuliła się do niego.

Chwile później Szymon opuścił jej dom. Ona opadła na kanapę. Cieszyła się, że ma takiego przyjaciela.

Nie minęło pół godziny a do drzwi ktoś zapukał...


Kto zapukał do drzwi?
Jak przebiegnie ta wizyta?

Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ona i On - dwa słowa, jedno życie!

Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła  uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić. W pewnej c...