10 minut przed lekcją byłam już pod klasą. Miałam chodzić do 3 klasy technikum. Przekazałam również mojemu nauczycielowi od matematyki, aby nie przedstawiał mnie przed wszystkimi. Nie było potrzeby robić jakiegoś zamieszania.
Po dzwonku na lekcje weszliśmy do klasy, usiadłam w ostatniej ławce przy oknie. Wyjęłam potrzebne rzeczy i z uwagą słuchałam co mówi pan Grzegorz. Jednak jego przemowa nie trwała długo, gdyż do klasy wszedł jakiś chłopak.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie. - tłumaczył się.
- Dzień dobry, proszę. - nauczyciel wskazał ręką, aby usiadł. Młody chłopak był całkiem przystojny ale nie robiłam sobie nadziei.
- Mogę? - usłyszałam jego głos. - Jasne. - powiedziałam, zabierając torbę z krzesła. Jednak zaraz zobaczyłam jak jakaś dziewczyna patrzy na mnie jakby chciała mnie zabić.
- Nie przejmuj się nią. - chłopak, obok mnie chyba zauważył jak na mnie spojrzała.
- Kto to?
- To moja koleżanka. Twierdzi, że będziemy razem. Powiedziałem jej kiedyś nawet, że nic z tego nie będzie ale dalej robi sobie nadzieję oraz jest zazdrosna o każdą dziewczynę.
- Okej.
- Jacek jestem. - wyciągnął dłoń w moją stronę.
- Ola. - podaliśmy sobie dłonie i posłaliśmy sobie uśmiechy.
- Ola mogę coś zrobić, ale się nie obrazisz?
- No okej. - pocałował mnie w policzek i powiedział, że jestem ładna. Chyba na mojej buzi pojawiły się rumieńce.
- Później ci powiem dlaczego to zrobiłem. - puścił mi oczko i skupiliśmy się na lekcji. Jednak ja ciągle myślałam o Jacku. Był bardzo szarmancki. Te jego oczy tak bardzo mi się podobały... W końcu usłyszeliśmy dzwonek. Spakowaliśmy się i wyszliśmy z klasy.
- Więc...? - zwróciłam się do Jacka.
- Chodź. - pociągnął mnie za rękę i poszliśmy do szatni. Tam znaleźliśmy jakieś ciche miejsce. - Za pewne zauważyłaś jak Sandra ciągle na nas patrzała.
- To ta dziewczyna co jest w tobie zakochana?- spytałam żeby mieć pewność. On kiwnął twierdząco głową. - Widziałam. - Jest zapatrzona w siebie i nie lubi gdy ktoś jej się sprzeciwia. Pocałowałem cię żeby ona wiedziała, że nie jestem jej...
- A ten komplement?
- Dasz mi dokończyć?- spojrzał w moje oczy.
- Jasne.
- Ale nie tylko dlatego. Skłamałem, że jesteś ładna... - poczułam jak moje serce łamie się na pół. Chciałam odejść od niego... - Nie jesteś ładna. Jesteś piękna! - uśmiechnął się czule. A ja? Kompletnie nie wiedziałam co robić. Przecież znamy się zaledwie godzinę, jednak...poczułam coś do niego. Niby nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia a tu proszę!
- Yhm. - tak właściwie nie wiedziałam co powiedzieć.
- A ten pocałunek to nie tylko dlatego...
- A dlaczego? - już miał mi odpowiedzieć, gdy podeszła do nas Sandra.
- Hej Jacuś. Masz czas wieczorem. Pomyślałam, że może pójdziemy gdzieś razem. - trochę mnie to wkurzyło.
- Nie, nie mam czasu.
- No proszę cię. - wciąż nalegała.
- Już się umówiłem z Olą, więc...sorry.
- Jeszcze tego pożałujesz. - powiedziała odchodząc. Trochę się przestraszyłam. Jacek złapał mnie za dłoń.
- Nie bój się jej.
- Taa. Chyba chciałeś coś powiedzieć. - zmieniłam temat. - Ten pocałunek...podobasz mi się. Poczułem do ciebie coś, co ciężko u mnie poruszyć.
- Jacek, proszę cię. Jesteś przystojny. Ja na ciebie nie zasługuje... - odeszłam.
- Kocham cię. - usłyszałam jeszcze za plecami. Z mojego oka popłynęła samotna łza. Szybko ją otarłam. Akurat zadzwonił dzwonek na lekcję. Przez cały ten dzień próbowałam zapomnieć o Jacku, lecz siedzenie razem z nim w ławce nie ułatwiało mi tego. Nasz związek i tak by nie przetrwał, więc nie warto nawet zaczynać.
Po skończonych lekcjach, poszłam do domu.
Siedząc na łóżku i słuchając muzyki, zobaczyłam mojego ojca. Zdjęłam słuchawki.
- Córcia, masz gościa. - powiedział, a moim oczom ukazał się Jacek. No pięknie.
- Dlaczego go wpuściłeś?
- Powiedział, że musi o ciebie walczyć. Ja was zostawię samych. - ojciec opuścił pokój, a Jacek kucnął obok mnie i złapał moje dłonie.
- Ola, wiem, że długo się nie znamy i dziwnie to zabrzmi, ale mi naprawdę zależy. Jeśli miałbym czekać długie lata, poczekam. Ważne jest tylko to abyś mi zaufała. Olka, kocham cię.
- I co po kilku miesiącach te twoje obietnice znikną.
- Przysięgam, że nie!- poczułam, że mu naprawdę zależy. Chce być ze mną pomimo wszystko.
- Masz mnie nie zawieść! - pogroziłam mu i musnęłam jego usta.
- Obiecuję skarbie. - przytulił mnie. Czułam się bezpieczna i kochana.
- Kocham cię. - szepnęłam.
- Ja ciebie też.
Chwilę rozkoszy przerwał mój ojciec, jak zwykle. Szybko się od siebie odsunęliśmy.
- Nie musicie. Ładnie razem wyglądacie. - posłał nam ciepły uśmiech. My z Jackiem spojrzeliśmy na siebie.
- Co chciałeś? - spytałam się go.
- Jeździmy z mamą do pracy na nocną zmianę.
- Okej, a o której będziecie?
- Mniej więcej 2 w nocy.
- No dobrze, pa.
- Pa, tylko grzecznie tutaj.
Gdy ojciec wyszedł, razem z blondynem zaczęliśmy się śmiać. Po chwili usłyszeliśmy, jak drzwi od domu się zamykają.
- Chodź, zrobimy coś na kolacje. - złapałam go za rękę i zeszliśmy na dół.
Stanęłam przy kuchennym blacie i szukałam jakiegoś dobrego przepisu, gdy poczułam jego dłonie na biodrach.
- Lubisz zapiekankę ziemniaczaną? - muskał moją szyje.
- Się pytasz. Uwielbiam!- odwróciłam się w jego stronę. - A co?
- To świetnie się składa. Zrobimy ją.
- Ale ja nie wiem co i jak.
- Ja ci pokaże.
- Umiesz gotować? - spytałam uśmiechając się.
- Umiem i lubią.
- Facet ideał. - pocałowałam go w policzek i się zaśmiałam.
- Bardzo śmieszne. - udał obrażonego.
- Oj kochanie, nie gniewaj się. - pogłaskałam go po policzku. Wyszukaliśmy wszystkich potrzebnych rzeczy i zabraliśmy się do gotowania. Chociaż większość to Jacek robił, bo ja muszę przyznać, że kiepski ze mnie kucharz. Za to Jackowi praca szła znakomicie. Niecałą godzinę później jedliśmy z apetytem.
- Pyszne kochanie - uśmiechnęłam się do Jacka.
- Wszystko twoja zasługa. - puścił mi oczko.
- Ja nic nie zrobiłam. - szeroko się uśmiechnęłam, blondyn odwzajemnił mój gest.
Po jedzonej kolacji, przeszliśmy do salonu oglądać TV. Oglądaliśmy komedie romantyczną. Przytuliłam się do Jacka, a on objął mnie ramieniem. Siedzieliśmy tak do 22. Na dworze zrobiło się ciemno.
- Ja już będę lecieć kotek. - rzekł Jacek. Szczerze, bałam się go puszczać o tej godzinę samego do domu. Nie wiadomo co mogło się wydarzyć.
- Zwariowałeś?! Nie puszczę cię o tej godzinie samego do domu!
- A widzisz inne rozwiązanie? - objął mnie w pasie.
- Zostaniesz tutaj.
- Nie, nie, nie. Nie chce podpaść twojemu ojcu.
- Przestań. Zaraz do niego zadzwonię i się spytam czy możesz zostać.
- Ale moi rodzice... - ciągnął dalej.
- Ja dzwonie do ojca, a ty dzwoń do swoich rodziców.
[...]
- I co? - spytał Jacek, po rozmowie z rodzicami.
- Załatwione, tylko...
- Tylko mamy być grzeczni. U mnie podobnie. - Jacek namiętnie pocałował mnie w usta.
- To co, idziemy się wykąpać i spać.- zwróciłam się do Jacka. Kiwnął twierdząco głową.
Po kąpieli położyliśmy się do łóżka.
[...] Następnego dnia wstaliśmy około 7 rano. Staraliśmy się być cicho, aby nie obudzić rodziców. Była mniej więcej godzina 7:30 gdy ruszyliśmy w stronę szkoły. Pogoda sprzyjała. Jednak ja ciągle myślami byłam przy Sandrze. Przecież ona teraz nie da mi żyć. W końcu to ja jestem z Jackiem.
- Ej, myszko co jest? - Jacek wyrwał mnie z zamyślenia.
- Boję się Sandry. Ona mi nie da żyć.
- Skarbek, spójrz na mnie - zatrzymaliśmy się i spojrzałam głęboko w oczy blondyna. - Nie bój się. Zaufaj mi. Wszystko będzie dobrze. - mówił spokojnie i powoli. Nie wiedziałam co powiedzieć, dlatego mocno się w niego wtuliłam.
- Dziękuję, że jesteś.
- Kocham cie. - szepnął i ruszyliśmy w dalszą drogę.
[...] Tak jak przypuszczałam, Sandra nie jest zadowolona z mojego związku z Jackiem. Jednak gdy Jacek jest przy mnie czułam się bezpiecznie.
Podczas jednej z przerwy poszłam do łazienki. Gdy byłam w toalecie usłyszałam dwa głosy.
- Jeszcze jędza pożałuje tego wszystkiego!! Jacek jest mój! - usłyszałam głos Sandry. Szczerze, to chciało mi się śmiać.
- Ale co ty chcesz zrobić? - zwróciła się do niej Alicja, koleżanka z klasy.
- Widziałam jak przed chwilą Jacek rozdzielił się z Olką. Pójdę do niego i go pocałuje, a powiem, że to on. Wtedy na pewno z nim zerwie i Jacek będzie ze mną. - zaśmiała sie. Chyba nie miała świadomości, że ja to słyszę.
- Zwariowałaś?! Dlaczego ty jesteś taka podła? - Alicja próbowała chyba ją powstrzymać od tego pomysłu.
- Zasłużyła na to.
- Dziewczyno, ogarnij się. Znasz ją jeden dzień, nic o niej nie wiesz! Sorry, ale nie chce się z tobą kolegować. Jesteś za bardzo chamska. Narka - Ala wyszła, trzaskając drzwiami. Niedługo potem wyszła Sandra a ja za nią. Jednak na korytarzu zatrzymała mnie Ala.
- Ola, dobrze że cię widzę. Musisz mnie posłuchać... - przerwałam jej.
- Wiem wszystko. Właśnie tam idę. Jestem ciekawa miny Sandry. - zaśmiałam się i poszłam w kierunku szatni. Na jednej z ławek ujrzałam Jacka jak "rozmawia " z Sandrą, a potem jak ona go całuje. Podeszłam do nich.
- Nie przeszkadzam? - oparłam się o ścianę.
- Ola, to ona... - Jacek odepchnął Sandrę, podszedł do mnie i zaczął się tłumaczyć. Jednak przerwałam mu.
- Chodź kochanie. - złapałam go za dłoń. Gdy zobaczyłam minę Sandry omal nie padłam ze śmiechu. Razem z Jackiem wyszliśmy przed szkołę.
- Skarbie, to naprawdę...- kolejny raz chciał się wytłumaczyć.
- Jacek, wiem wszystko. Widziałam. Ona to zrobiła specjalnie. Chciała żebym z tobą zerwała. Nawet jeśli by to była twoja wina to bym ci wybaczyła, wiesz dlaczego?
- Dlaczego? - spojrzał na mnie pytająco.
- Bo kocham cię najbardziej na świecie
- Ja ciebie też. - pocałował mnie.
*Kilka miesięcy później *
Ola i Jacek nadal są szczęśliwi, gdy są razem. Kochają się, a to im daje pełną gwarancje na to, że będą zawsze razem. Chłopak planuje w jej 18 urodziny, czyli za kilka miesięcy jej się oświadczyć.
Witajcie! Miniaturka do bani, ale cóż poradzę...
Pozdrawiam
Aniołeczek ❤❤
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz