piątek, 13 października 2017

Kocham, to coś więcej niż słowa

Dziś był  pierwszy mój dzień w nowej szkole. Bowiem moi rodzice postanowili przeprowadzić się do Wrocławia. Trochę obawiałam się tego dnia, iż nie wiedziałam czy inni mnie zaakceptują.
10 minut przed lekcją byłam już pod klasą. Miałam chodzić do 3 klasy technikum. Przekazałam również mojemu nauczycielowi od matematyki, aby nie przedstawiał mnie przed wszystkimi. Nie było potrzeby robić jakiegoś zamieszania.
Po dzwonku na lekcje weszliśmy do klasy, usiadłam w ostatniej ławce przy oknie. Wyjęłam potrzebne rzeczy i z uwagą słuchałam co mówi pan Grzegorz. Jednak jego przemowa nie trwała długo, gdyż do klasy wszedł jakiś chłopak.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie. - tłumaczył się.
- Dzień dobry, proszę. - nauczyciel wskazał ręką, aby usiadł. Młody chłopak był całkiem przystojny ale nie robiłam sobie nadziei.
- Mogę? - usłyszałam jego głos. - Jasne. - powiedziałam, zabierając torbę z krzesła. Jednak zaraz zobaczyłam jak jakaś dziewczyna patrzy na mnie jakby chciała mnie zabić.
- Nie przejmuj się nią. - chłopak, obok mnie chyba zauważył jak na mnie spojrzała.
- Kto to?
- To moja koleżanka. Twierdzi, że będziemy razem. Powiedziałem jej kiedyś nawet, że nic z tego nie będzie ale dalej robi sobie nadzieję oraz jest zazdrosna o każdą dziewczynę.
- Okej.
- Jacek jestem. - wyciągnął dłoń w moją stronę.
- Ola. - podaliśmy sobie dłonie i posłaliśmy sobie uśmiechy.
- Ola mogę coś zrobić, ale się nie obrazisz?
- No okej. - pocałował mnie w policzek i powiedział, że jestem ładna. Chyba na mojej buzi pojawiły się rumieńce.
- Później ci powiem dlaczego to zrobiłem. - puścił mi oczko i skupiliśmy się na lekcji. Jednak ja ciągle myślałam o Jacku. Był bardzo szarmancki. Te jego oczy tak bardzo mi się podobały... W końcu usłyszeliśmy dzwonek. Spakowaliśmy się i wyszliśmy z klasy.
- Więc...? - zwróciłam się do Jacka.
- Chodź. - pociągnął mnie za rękę i poszliśmy do szatni. Tam znaleźliśmy jakieś ciche miejsce. - Za pewne zauważyłaś jak Sandra ciągle na nas patrzała.
- To ta dziewczyna co jest w tobie zakochana?- spytałam żeby mieć pewność. On kiwnął twierdząco głową. - Widziałam. - Jest zapatrzona w siebie i nie lubi gdy ktoś jej się sprzeciwia. Pocałowałem cię żeby ona wiedziała, że nie jestem jej...
- A ten komplement?
- Dasz mi dokończyć?- spojrzał w moje oczy.
- Jasne.
- Ale nie tylko dlatego. Skłamałem, że jesteś ładna... - poczułam jak moje serce łamie się na pół. Chciałam odejść od niego... - Nie jesteś ładna. Jesteś piękna! - uśmiechnął się czule. A ja? Kompletnie nie wiedziałam co robić. Przecież znamy się zaledwie godzinę, jednak...poczułam coś do niego. Niby nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia a tu proszę!
- Yhm. - tak właściwie nie wiedziałam co powiedzieć.
- A ten pocałunek to nie tylko dlatego...
- A dlaczego? - już miał mi odpowiedzieć, gdy podeszła do nas Sandra.
- Hej Jacuś. Masz czas wieczorem. Pomyślałam, że może pójdziemy gdzieś razem. - trochę mnie to wkurzyło.
- Nie, nie mam czasu.
- No proszę cię. - wciąż nalegała.
- Już się umówiłem z Olą, więc...sorry.
- Jeszcze tego pożałujesz. - powiedziała odchodząc. Trochę się przestraszyłam. Jacek złapał mnie za dłoń.
- Nie bój się jej.
- Taa. Chyba chciałeś coś powiedzieć. - zmieniłam temat. - Ten pocałunek...podobasz mi się. Poczułem do ciebie coś, co ciężko u mnie poruszyć.
- Jacek, proszę cię. Jesteś przystojny. Ja na ciebie nie zasługuje... - odeszłam.
- Kocham cię. - usłyszałam jeszcze za plecami. Z mojego oka popłynęła samotna łza. Szybko ją otarłam. Akurat zadzwonił dzwonek na lekcję. Przez cały ten dzień próbowałam zapomnieć o Jacku, lecz siedzenie razem z nim w ławce nie ułatwiało mi tego. Nasz związek i tak by nie przetrwał, więc nie warto nawet zaczynać.
Po skończonych lekcjach, poszłam do domu.

Siedząc na łóżku i słuchając muzyki, zobaczyłam mojego ojca. Zdjęłam słuchawki.
- Córcia, masz gościa. - powiedział, a moim oczom  ukazał się Jacek. No pięknie.
- Dlaczego go wpuściłeś?
- Powiedział, że musi o ciebie walczyć. Ja was zostawię samych. - ojciec opuścił pokój, a Jacek kucnął obok mnie i złapał moje dłonie.
- Ola, wiem, że długo się nie znamy i dziwnie to zabrzmi, ale mi naprawdę zależy. Jeśli miałbym czekać długie lata, poczekam. Ważne jest tylko to abyś mi zaufała. Olka, kocham cię.
- I co po kilku miesiącach te twoje obietnice znikną.
- Przysięgam, że nie!- poczułam, że mu naprawdę zależy. Chce być ze mną pomimo wszystko.
- Masz mnie nie zawieść! - pogroziłam mu i musnęłam jego usta.
- Obiecuję skarbie. - przytulił mnie. Czułam się bezpieczna i kochana.
- Kocham cię. - szepnęłam.
- Ja ciebie też.
Chwilę rozkoszy przerwał mój ojciec, jak zwykle. Szybko się od siebie odsunęliśmy.
- Nie musicie. Ładnie razem wyglądacie. - posłał nam ciepły uśmiech. My z Jackiem spojrzeliśmy na siebie.
- Co chciałeś? - spytałam się go.
- Jeździmy z mamą do pracy na nocną zmianę.
- Okej, a o której będziecie?
- Mniej więcej 2 w nocy.
- No dobrze, pa.
- Pa, tylko grzecznie tutaj.
Gdy ojciec wyszedł, razem z blondynem zaczęliśmy się śmiać.  Po chwili usłyszeliśmy, jak drzwi od domu się zamykają.
- Chodź, zrobimy coś na kolacje. - złapałam go za rękę i zeszliśmy na dół.
Stanęłam przy kuchennym blacie i szukałam jakiegoś dobrego przepisu, gdy poczułam jego dłonie na biodrach.
- Lubisz zapiekankę ziemniaczaną? - muskał moją szyje.
- Się pytasz. Uwielbiam!- odwróciłam się w jego stronę. - A co?
- To świetnie się składa. Zrobimy ją.
- Ale ja nie wiem co i jak.
- Ja ci pokaże.
- Umiesz gotować? - spytałam uśmiechając się.
- Umiem i lubią.
- Facet ideał. - pocałowałam go w policzek i się zaśmiałam.
- Bardzo śmieszne. - udał obrażonego.
- Oj kochanie, nie gniewaj się. - pogłaskałam go po policzku. Wyszukaliśmy wszystkich potrzebnych rzeczy i zabraliśmy się do gotowania. Chociaż większość to Jacek robił, bo ja muszę przyznać, że kiepski ze mnie kucharz. Za to Jackowi praca szła znakomicie. Niecałą godzinę później jedliśmy z apetytem.
- Pyszne kochanie - uśmiechnęłam się do Jacka.
- Wszystko twoja zasługa. - puścił mi oczko.
- Ja nic nie zrobiłam. - szeroko się uśmiechnęłam, blondyn odwzajemnił mój gest.
Po jedzonej kolacji, przeszliśmy do salonu oglądać TV. Oglądaliśmy komedie romantyczną. Przytuliłam się do Jacka, a on objął mnie ramieniem. Siedzieliśmy tak do 22. Na dworze zrobiło się ciemno.
- Ja już będę lecieć kotek. - rzekł Jacek. Szczerze, bałam się go puszczać o tej godzinę samego do domu. Nie wiadomo co mogło się wydarzyć.
- Zwariowałeś?!  Nie puszczę cię o tej godzinie samego do domu!
- A widzisz inne rozwiązanie? - objął mnie w pasie.
- Zostaniesz tutaj.
- Nie, nie, nie. Nie chce podpaść twojemu ojcu.
- Przestań. Zaraz do niego zadzwonię i się spytam czy możesz zostać.
- Ale moi rodzice... - ciągnął dalej.
- Ja dzwonie do ojca, a ty dzwoń do swoich rodziców.

[...]
- I co? - spytał Jacek, po rozmowie z rodzicami.
- Załatwione, tylko...
- Tylko mamy być grzeczni. U mnie podobnie. - Jacek namiętnie pocałował mnie w usta.
- To co, idziemy się wykąpać i spać.- zwróciłam się do Jacka. Kiwnął twierdząco głową.
Po kąpieli położyliśmy się do łóżka.


[...] Następnego dnia wstaliśmy około 7 rano. Staraliśmy się być cicho, aby nie obudzić rodziców. Była mniej więcej godzina 7:30 gdy ruszyliśmy w stronę szkoły. Pogoda sprzyjała. Jednak ja ciągle myślami byłam przy Sandrze. Przecież ona teraz nie da mi żyć. W końcu to ja jestem z Jackiem.
- Ej, myszko co jest? - Jacek wyrwał mnie z zamyślenia.
- Boję się Sandry. Ona mi nie da żyć.
- Skarbek, spójrz na mnie - zatrzymaliśmy się i spojrzałam głęboko w oczy blondyna. - Nie bój się. Zaufaj mi. Wszystko będzie dobrze. - mówił spokojnie i powoli. Nie wiedziałam co powiedzieć, dlatego mocno się w niego wtuliłam.
- Dziękuję, że jesteś.
- Kocham cie. - szepnął i ruszyliśmy w dalszą drogę.

[...] Tak jak przypuszczałam, Sandra nie jest zadowolona z mojego związku z Jackiem. Jednak gdy Jacek jest przy mnie czułam się bezpiecznie.

Podczas jednej z przerwy poszłam do łazienki. Gdy byłam w toalecie usłyszałam dwa głosy.
- Jeszcze jędza pożałuje tego wszystkiego!! Jacek jest mój! - usłyszałam głos Sandry. Szczerze, to chciało mi się śmiać.
- Ale co ty chcesz zrobić? - zwróciła się do niej Alicja, koleżanka z klasy.
- Widziałam jak przed chwilą Jacek rozdzielił się z Olką. Pójdę do niego i go pocałuje, a powiem, że to on. Wtedy na pewno z nim zerwie i Jacek będzie ze mną. - zaśmiała sie. Chyba nie miała świadomości, że ja to słyszę.
- Zwariowałaś?! Dlaczego ty jesteś taka podła? - Alicja próbowała chyba ją powstrzymać od tego pomysłu.
- Zasłużyła na to.
- Dziewczyno, ogarnij się. Znasz ją jeden dzień, nic o niej nie wiesz! Sorry, ale nie chce się z tobą kolegować. Jesteś za bardzo chamska. Narka - Ala wyszła, trzaskając drzwiami. Niedługo potem wyszła Sandra a ja za nią. Jednak na korytarzu zatrzymała mnie Ala.
- Ola, dobrze że cię widzę. Musisz mnie posłuchać... - przerwałam jej.
- Wiem wszystko. Właśnie tam idę. Jestem ciekawa miny Sandry. - zaśmiałam się i poszłam w kierunku szatni. Na jednej z ławek ujrzałam Jacka jak "rozmawia " z Sandrą, a potem jak ona go całuje. Podeszłam do nich.
- Nie przeszkadzam? - oparłam się o ścianę.
- Ola, to ona... - Jacek odepchnął Sandrę, podszedł do mnie i zaczął się tłumaczyć. Jednak przerwałam mu.
- Chodź kochanie. - złapałam go za dłoń. Gdy zobaczyłam minę Sandry omal nie padłam ze śmiechu. Razem z Jackiem wyszliśmy przed szkołę.
- Skarbie, to naprawdę...- kolejny raz chciał się wytłumaczyć.
- Jacek, wiem wszystko. Widziałam. Ona to zrobiła specjalnie. Chciała żebym z tobą zerwała. Nawet jeśli by to była twoja wina to bym ci wybaczyła, wiesz dlaczego?
- Dlaczego? - spojrzał na mnie pytająco.
- Bo kocham cię najbardziej na świecie
- Ja ciebie też. - pocałował mnie.
*Kilka miesięcy później *
Ola i Jacek nadal są szczęśliwi, gdy są razem. Kochają się, a to im daje pełną gwarancje na to, że będą zawsze razem. Chłopak planuje w jej 18 urodziny, czyli za kilka miesięcy jej się oświadczyć.


Witajcie! Miniaturka do bani, ale cóż poradzę...
Pozdrawiam
Aniołeczek ❤❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ona i On - dwa słowa, jedno życie!

Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła  uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić. W pewnej c...