Z dedykacją dla... Kogoś kochanego
[...] Gdy Ola zobaczyła Jacka rzuciła mu się w ramiona. Tak bardzo za nim tęskniła.
Młody chłopak był zaskoczony reakcja dziewczyny. Myślał, że będzie kazała mu się wynosić a ona...ona go przytuliła. Bardzo go to wzruszyło.
- Tak mi ciebie brakowało. - szepnęła nadal przytulona do niego.
- Mi ciebie też. - również szepnął. Zosia postanowiła zostawić ich samych, oni zaś przeszli do salonu.
- Jacek... - zaczęła delikatnie.
- Ola, posłuchaj. Ja z całego serca chcę cię przeprosić. Nie wiem co we mnie wstąpiło, że tak postąpiłem. Wiedz, że jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Ciebie i dziecka. - dotknął jej brzuch. Ola spojrzała na niego, nie wyrażając żadnych uczuć. Jednak po chwili ciepło się uśmiechnęła.
- Ja bez ciebie też. Kocham cię ale...
- Nie ma żadnego ale, prawda?
- Wybaczam ci to wszystko ale nie zapomnę tego.
- Rozumiem. - lekko się uśmiechnął.
- Ale ja też nie jestem bez winy. Gdybym ci wtedy nie powiedziała tego co powiedziałam byś nie wyjechał.
- Najważniejsze jest teraz to, że jesteśmy razem. Kocham cię wieczorem, kocham i za dnia. Kocham rozmazaną i bez makijażu. Kocham cię za wszystko i kocham ciebie za nic. Tak po prostu, bez granic. - klęknął na kolano i wyciągnął małe pudełeczko. - Mimo tego co przeszliśmy...czy zostaniesz moją żoną i zmienisz moje życie na zawsze?
- Jacek...oczywiście, że tak! - pisnęła i przytuliła się do niego. - Ja ciebie też kocham.
Jacek nałożył na jej palec śliczny pierścionek i namiętnie się pocałowali. Gdy już się oderwali od siebie, Jacek powiedział.
- Wiem, że romantyczne to nie było.- zaśmiał się.
- Ważne, że to ty byłeś a nie ktoś inny.
- A jest ktoś inny? - spojrzał na nią.
- Tak. - Jacek spojrzał na nią ze strachem w oczach. Ola się zaśmiała. - Ono - dotknęła swojego brzucha.
Jacek roześmiał się głośno.
- Poczucie humoru się nie zmieniło. - pocałował ją w policzek.
- Nic się nie zmieniło, po za jednym.
- Czym?
- Zostaniemy rodzicami.
- I bardzo się z tego cieszę. - pocałował ją kolejny raz.
- Pomysł z zaręczynami Zosi? -spojrzała podejrzliwie.
- Nie. Wiesz, gdyby nie ona nie było by mnie tu teraz. To ona mi uświadomiła, że nie mogę cię tak zostawić. Z początku myślałem, że ciebie i Szymona coś łączyło - zaśmiał się. Ola posmutniała, przypominając sobie co Szymon robił. - Złotko, co jest?
- No bo Szymon...chcial mnie pocałować.
- Coś ci zrobił?? - spytał przestraszony.
- Nie, wszystko sobie wyjaśniliśmy. Nie masz się o co martwić. - położyła głowę na jego ramieniu. W tej chwili Jacek poczuł jakby trzymał w rękach całe swoje życie, swój cenny skarb. Gdy Oli nie było czuł pustkę w sercu. Bez niej nie było nic takie same. Ich droga jest taka sama. Jaki był głupi, że ją zostawił! No i jeszcze Eliza...nie powiedział o tym Oli. Ale czy w ogóle powinien o niej mówić. Przecież to przeszłość.
- Skarbie co jest? - Ola zauważyła, że jej narzeczony jest zamyślony.
- Nic, po prostu cieszę się, że już na zawsze będziesz moja. - lekko się uśmiechnął - i tylko moja - zaśmiał się i pocałował jej szyję. Oli przeszły ciarki. Nowak nie zamierzał kończyć pocałunków.
- Jacek, przestań. Musisz sobie jeszcze trochę poczekać. - kolejny raz ręka Jacka powędrowała na jej brzuch. Poczuł lekkie ruchu, uśmiechnął się.
- Kopie. - spojrzał na Olę. Na jej twarzy malował się piękny uśmiech.
- Z naszej córeczki to chyba będzie niezła piłkarka.- roześmiali się.
- Myślałaś już nad imieniem?
- Yhm. Ale nie wiem, które wybrać.
- A jakie masz propozycje?
- Lena, Marysia, Kasia oraz Zosia.
- Mam pewną zabawę. - uśmiechnął się szeroko.
- Jaką? - spytała zaciekawiona.
- Na trzy mówimy imię, które najbardziej nam się podoba. - zaśmiał się.
- Jak zawsze, poczucie humoru masz. No ale okej.
- Raz, dwa, trzy...
- Marysia - powiedzieli razem. Po czym się uśmiechnęli się do sobie.
- Nasz mały szakrab.
- Jacek... - wyszeptała.
- Tak słoneczko?
- Bardzo brakowało mi tego twojego humoru, i tego że po prostu byłeś. Nie chce cie więcej stracić. - z jej oka wypłynęła samotna łza. Jacek ją otarł mówiąc.
- Kotek, nie stracisz. Obiecuję ci to. Jesteś tą najważniejszą. Jesteś gwiazdką na niebie, która nigdy nie zniknie.
- Odnalazłam swojego księcia. - szepnęła i pocałowała go bardzo namiętnie.
- A ja moją księżniczkę, która mam nadzieję, że mi nigdzie nie ucieknie.
- Teraz? - podniosła dłoń i wskazała na pierścionek. - Możesz pomarzyć. - pogłaskała go po policzku.
- Wiesz, że teraz będziesz musiała ze mną wytrzymać długie lata.
- Wiem wiem. Jakoś wytrzymam. - pokazała mu język i poszła do kuchni. Nalewając soku do szklanki, poczuła dłonie na barkach.
- Nie wolno mi uciekać.
- Ja, kochany wszystko mogę.
- Co się stało z tą nieśmiałą panią sierżant? - spytał odwracając ją od siebie.
- Przy tobie się zmieniam.
- To bardzo się cieszę. Ale mam nadzieję, że w tą lepszą stronę.
- Dla innych w tą dobrą ale dla ciebie w tą złą. - kolejny raz pokazała mu język.
- Co się z tobą dzieje? Tylko nie mów, że ja cię tak zmieniam. - też jej pokazał język.
- Wyprawiam się w rolę żony. Zobaczymy jak długo ze mną wytrzymasz. - zaśmiała się. - A teraz chodź spać, jestem zmęczona.
- Wiesz, może ja już pójdę do siebie.
- Nie ma mowy. Ty od dziś mieszkasz tu...
Po godzinie leżeli w łóżku przytuleni do siebie.
Tak, to ja!:-D
Co myślicie o opowiadaniu? Nie za słodkie?
A tak poważnie, co będzie dalej?
Mogę wam tylko coś zdradzić.
Kochającą rodzina a tu nagle...cala sielanka znika bo... Tego dowiedzicie się niedługo. (~_^)
Każdy pragnie przeżyć miłość na całe życie. Oni właśnie to przeżyli ale czy przetrwa na zawsze? Czytajcie a się dowiecie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ona i On - dwa słowa, jedno życie!
Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić. W pewnej c...
-
( ...) - Bo...powiedziałeś, że.... - No Ola co jest? - Bo...zostaniesz ojcem - szepnęła i podeszła do okna. Jacek stał kompletnie zahipn...
-
Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić. W pewnej c...
-
Do głowy wpadł mi pomysł aby napisać miniaturkę na podstawie piosenki. Mam nadzieję, że się spodoba. Miłego czytania! PS. Czytasz na własną...
Aww jakie to urocze.
OdpowiedzUsuńBuziaki
Mała malinka. ❤