Minął tydzień. Ola i Jacek zaczęli przygotowania do ślubu, który odbędzie się za miesiąc. Datę wyznaczyli na 20 maja. Chcą się pobrać jeszcze przed narodzinami dziecka. Z racji tego, że wczoraj wieczorem wypisali zaproszenia, dziś postanowili je rozwieź. Właśnie jechali dać ostatnie zaproszenie jakie im zostało. Było ono dla Zosi i Mariusza. Właśnie zapukali do drzwi ich mieszkania. Otworzył im uśmiechnięty Mariusz.
- Cześć stary, cześć Ola - Mariusz podał dłoń Jackowi.
- Cześć - odpowiedzieli jednocześnie .
- Wejdźcie.
Mariusz zaprosił ich do środka. Zosia właśnie stawiała obiad na stół.
- Cześć - pisnęła i przytuliła Olę.
- Hej, dawno się nie widzieliśmy. I widzę, że trochę się u ciebie pozmieniało.- spojrzała na Mariusza.
- Ty miałaś swoje problemy, ja swoje. Jakoś tak wyszło. Może zjecie z nami? - Ola spojrzała na Jacka.
- W sumie czemu nie. - zasiedli do stołu.
- Co was do nas sprowadza? -Mariusz spojrzał na parę.
- Proszę. - Ola wyjęła z torebki zaproszenie i podała je Zosi.
- Ślub? - jej twarz się rozjaśniła.
- Tak. - Ola się uśmiechnęła i złapała Jacka dłoń.
- No stary a ja myślałem, że ty kręcisz z moją matką. - wypalił niepotrzebnie. Zosia go szturchnęła.
- Że co, proszę? - Ola zaksztusiła się sokiem.
- Nic kochanie, nie denerwuj się.
- I tak w domu czeka cię poważna rozmowa. - Ola zagroziła Jackowi.
- Ola, spokojnie. - Zosia spojrzała na Olę, chodź chciało jej się śmiać.
- Tak właściwie to my mamy jeszcze jedno pytanie do was. - Jacek próbował rozładować sytuację.
- Jakie? - spytali jednocześnie.
- Czy zostaniecie naszymi świadkami na ślubie?
- Oczywiście, że tak!- Zosia bardzo się ucieszyła.
- Dziękujemy, że się zgodziliście. - tym razem głos zabrała Ola.
- To my dziękujemy. To dla nas zaszczyt. - Mariusz lekko się zaśmiał. Chwile później przyszłe małżeństwo opuściło dom Zośki i udali się do sobie. Ola była strasznie zmęczona, cóż się dziwić. Jednak czekała ją jeszcze rozmowa z Jackiem.
Gdy weszli do domu Ola poszła do łazienki, a Jacek poszedł do kuchni. Gdy jadł kanapki do kuchni weszła Ola.
Stanęła koło niego i spojrzała mu w oczy.
- No słucham.
- Ale co? - próbował się wymigać z odpowiedzi.
- O co chodziło Mariuszowi?
- Nie mam pojęcia.
- Nie udawaj Greka tylko mów.
- Oj, po prostu dostałem od niej zaproszenie do teatru. No poszedłem z nią ale nic się nie wydarzyło.
- Yhm. - Ola odeszła od niego...przynajmniej próbowała odejść.
- Ola, uwierz mi.
- Wiesz co?- spojrzała na niego z zabójczą miną.
- Co?
- Masz szczęście, że cię kocham. - uśmiechnęła się.
-Ja ciebie też.
-Ide się położyć. Jestem zmęczona.
- Jasne.
Ola poszła się położyć, zaś Jacek poszedł do salonu i włączył sobie telewizję, ale nie było nic ciekawego dlatego wyłączył. Nie miał co robić. Kręcił się po domu około godziny. Po tym czasie wstała Ola. Jacek właśnie kroił warzywa na sałatkę.
- Hej skarbulku, wyspana?
- Zdecydowanie kotek. - podeszła do niego i zajrzała mu przez ramię. - Co robisz?
- A sałatkę. Masz ochotę? - odwrócił się w jej stronę i złapał za biodra.
- Bardzo, trochę zgłodniałam.
Gdy sałatka była gotowa postawili wszystko na stół i zaczęli jeść.
- Niedługo nasz ślub. - powiedział Jacek z szerokim uśmiechem.
- Bardzo się z tego cieszę.
Minął kolejny tydzień. Była środa. Dziś Ola miała wieczór panieński. Właśnie się malowała.
- Ślicznie wyglądasz. - Jacek ustał w drzwiach i spojrzał na swoją przyszłą żonę. Wyglądała naprawdę ślicznie.
- Aa dziękuję kochanie. - odwróciła się na chwilę w jego stronę, aby potem powrócić do wykonywanej czynności. Gdy już skończyła, podeszła do Jacka, który ciągle się na nią patrzył.
- Oczy ci wypadną. - zaśmiała się i go wyminęła.
- Bardzo śmieszne. - powiedział i poszedł do salonu.
- Skarbie, ja już wychodzę.
- Jasne, baw się dobrze tylko uważaj na siebie . - powiedział, lecz nie patrzył na nią.
- Ej, co jest? - podeszła do niego i usiadła obok.
- Nic. Sama mówiłaś, że oczy mi wypadną. Wolę tego uniknąć. - roześmiał się.
- Wiesz co? Kocham cię - pocałowała go.
- Ja ciebie też. Idź już.
- A co, wyganiasz mnie?
- Nie ale wolę uniknąć tego, gdy Zosia na mnie nawrzeszczy.
- Haha, okej. Paa - kolejny raz go pocałowała i wyszła.
Każdy pragnie przeżyć miłość na całe życie. Oni właśnie to przeżyli ale czy przetrwa na zawsze? Czytajcie a się dowiecie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ona i On - dwa słowa, jedno życie!
Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić. W pewnej c...
-
( ...) - Bo...powiedziałeś, że.... - No Ola co jest? - Bo...zostaniesz ojcem - szepnęła i podeszła do okna. Jacek stał kompletnie zahipn...
-
Aleksandra Wysocka siedziała w pracy przy biurku, a z jej oczu kapały łzy. Nie mogła uwierzyć, że Borys mógł jej to zrobić. W pewnej c...
-
Do głowy wpadł mi pomysł aby napisać miniaturkę na podstawie piosenki. Mam nadzieję, że się spodoba. Miłego czytania! PS. Czytasz na własną...
Opko mega!
OdpowiedzUsuńBuziak.
Mała malinka. ♥